Kaz cz. 1
Tomi
Ultraszmata 1999 (numer 10/99)
Odkąd pamiętam zawsze chciałem pójść na koncert Kazika Na Żywo. Nigdy mi się to jednak nie udawało z różnych przyczyn.
Generalnie zawsze zawiniał brak szczęścia do okoliczności na zmianę z zerem miłości kasy do moje osoby. Raz jedyny cel znalazł się blisko. Było to 4 albo 5 lat temu i przypominam sobie syfiastą jesień albo niepełną zimkę. W każdym razie w trakcie zasłuchiwania się pierwszą płytą KNŻ doszły mnie wieści o koncercie w warszawskim Remoncie. Och kurdę, jak ja chciałem pójść. Jednak akurat wygrzebywałem się z zapalenia oskrzeli i znajomy lekarz z wariatkowa w Tworkach (Ale kit! - Niuchol) (Nie kituję – Tomi) Zasugerował, żebym jednak nie szedł. Uparcie trzymałem się zamiaru, ale Rada Nadzorcza w domu uchwaliła, że ni chuja i na tym się skończyło. Tyle było mojego, że telewizornia nagrała ów koncert i mogę go sobie teraz oglądać na vidio.
Teraz natomiast już jestem redakcyjnym cwaniakiem. Najpierw zarządziłem self-test peryferiów, żem zdrowy na ciele, bo na umyśle to wiadomo, że nie. Potem chyłkiem ruszyłem przez zakorkowany Warsaw w stronę lokalu imieniem Stodoła. Tam zgodnie z planem napotkałem na damskie towarzystwo, które jednak wycięło mi później numer i koncerto dane mi było chłonąć samemu.
Nie zamierzam analizować imprezy minuta po minucie, ale jedno stwierdzenie musi paść na samym początku: Kazik z ekipą tak przyrąbali, że łba musiałem na czworakach szukać przez 15 minut. Egzekucja numerów była powalająca.
Gleba drżała pod uderzeniami bębniarza i zawodowo dudnił basita. Zdaje się, że zwą to good vibrations. To takie trzęsienia ziemi – powinny nawiedzać San Francisco (ksywa Frisco) i Tokyo codziennie.
Nie ma też gadania, że duet gitaruli „Lica und Burza” nie jest zajebisty.
Jest.
Pierwszy z nich wygrywa takie podkłady, że samym graniem wykrada słuchaczy solowemu Gromobiciu. Burza natomiast skutecznie odbiera Licy wiernych skaptowanych kąśliwymi solówkami i smaczkami. Kiedy zaś obaj rąbią swoje pancerne riffy, to zwyczajnie niema ucieczki.
Wszystkie drzwi zamurowane.
I jeszcze jedno: Wielebny Lica wygląda niesamowicie, kiedy gra. To tak na marginalu.
Dopiero do tego dochodzi Idol, czyli Kazek. Odziany jak zwykle w t-shirt i bermudy z pasją nawijał rozkochanej w nim widowni swoje kurewsko inteligentne teksty. Aż dziwne, że tyle mózgów to kuma. Tymczasem tego wieczora lekko mi się na płacz zbierało, kiedy skumałem swój błąd zacofania w dziedzinie znajomości Kazika Na Żywo na żywo.
Kiedy zaczęli, publika została momentalnie starta na proch przez „Legendę ludową”, potem poleciały takie cuda jak: „Artyści”, „Andrzej Gołota” (zapowiedziany jako piosenka o idolu dresiarzy), „Tata Dilera”, „Konsument”, „Miej świadomość”, hardrockowa i słynna „Jeszcze Polska” i obłędna „Celina” przy której tłum się pochlastał do reszty, plus rewelacyjne „12 groszy” (Kazik oświadczył, że po raz pierwszy zaśpiewał to bez pomyłek).
Wreszcie „Maciek ja tylko żartowałem”, na końcu którego Kaziu stwierdził, że coś było z tonacją nie tak, wobec czego powtórzyli ze 3/4 pieśni. Numerów grali nie do zliczenia, pamiętam jeszcze że były „Machinas da la Muerte”, mega-hitowe „Pierdol Leppera” (zareklamowane jako piosnka o miłości bliźniego), „Nie ma litości...” (...dla skurwysynów). I tak dalej, i tak dalej. W tym kilka bisów.
Stodolany full był pełny. Z połowa tego, jak nie więcej, skakała pod sufit, a pot lał się strumieniami. Przysiągłbym, że chlupało pod nogami. Wszystko za sprawą słynnej kiłowej wentylacji Stodolca, gdzie legendarny wszechobecny i wszech-wstrętny zapach godzien jest wiejskiej nazwy klubu. Kurwa, mogliby dorzucać do biletów parę dezodorantów. Nie wspominam już o upiornej duchocie.
Muszę zasygnalizować jeszcze jedno: lekko nieprzyjemne brzmienie, choć może takie akurat było tam gdzie stałem, lub - co też jest możliwe - o takie Kazimierzowi chodzi. Melduję więc, że stałem obok konsolety, a tam dźwięk był jazgotliwy, co dostarczyło mi jumbo-jeta na pełnej mocy w środku łba.
Jak wspomniałem, panował amok totalny. Umęczeni moshingiem mogli sobie pooglądać ekran naprzeciwko baru, z transmisją video prosto ze środka. Chętnych było zupełnie sporo.
Tam też serce mi urosło, kiedy zobaczyłem tych wszystkich ludzi w moim wieku, odzianych tak jak ja w t-shirty, śpiewających po kolei wszystkie numery. Słuchajcie, dopóki nie wykitujemy, muza też nie zdechnie.
A mnie od tej pory niech tylko ktoś spróbuje przeszkodzić w dotarciu na koncert KNŻ. Rozwalę, zmiażdżę, sprasuję oraz rozwalcuję.
Zabiję i tyle.
| | wyszukiwanie
według źródła
Na żywo, ale w studio ***1/2, Kazik
SP Records / MC
Najświeższa produkcja firmowana przez Kazika niewiele ma wspólnego z poprzednimi, solowymi dokonaniami lidera Kultu. Niewiele, a zarazem jakby sporo... Z jednej st... [więcej »]
KAZIK – „Na żywo ale w studio”
SP Records
Celina; Spalam się; Artyści; Kalifornia ponad wszystko; Piosenka trepa; 100 000 000; Raz pierwszy; Biały Gibson; Nie ma litości; Spalaj się!; Tak się robi historię; Mam... [więcej »]
Na żywo bez energii
„Występ” Kazika Na Żywo – podwójna płyta z zapisem koncertu, który odbył się w zeszłym roku w warszawskiej Stodole
Zespół zagrał swoje największe przeboje. Płyta... [więcej »]
Kazik Na Żywo – „Las Maquinas de la Muerte”
„Tylko Rock” VI.1999
Kazik Na Żywo – „Las Maquinas de la Muerte”
SP Records
Legenda lutowa; Maszyny śmierci; 15 groszy; Pisemka trupa; Co ukrywa ... [więcej »]
Kazik Na Żywo – Porozumienie ponad podziałami
SP Records
Nitro; Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego; Przy słowie; Odrzuć to!; Tańce wojenne; Co się z tobą stanie gdy ci ufać przestanę; Tata dilera/Hardzone; Konsu... [więcej »]
Kazik w „Spichlerzu” - Bryndza, czyli wywiad za... 12 groszy
Koncert Kazika Staszewskiego w braniewskim „Spichlerzu” cieszył się niezwykle ogromnym zainteresowaniem. Na występ lidera zespołu Kult w Braniewie przybyło ponad 500 os... [więcej »]
Przyjaciół poznaje się w biedzie - Klub Park. Koncert Kazika Na Żywo
Pomimo haniebnej porażki Gołoty śpiewam tę piosenkę, gdyż bardzo Andrzeja Gołotę szanuję – wykrzyczał w czasie koncertu grupy Kazik Na Żywo jej lider Kazik Staszewski i zaśpi... [więcej »]
Niezależne, krutkie filmy muzyczne
Wszystkie wcielenia Kazika na jednej kasecie.
Ostatnio czytałem w „Życiu” wywiad z Kazikiem, stwierdził, iż tak zaabsorbowało go nagrywanie najnowszej płyty Kultu, że ... [więcej »]
Dziwne dźwięki
Tak się składa, że ostatnio przychodziło mi pisać o zespołach, w których ostatnio wiele rzeczy się pozmieniało. Nie inaczej było i teraz – wybraliśmy się na koncert grupy Kaz... [więcej »]
Staszewski w UOP-ie
W poniedziałek ukaże się najnowszy, trzeci już album Kazika Na Żywo, grupy Kazika Staszewskiego (lidera Kultu), grającej ciężkie odmiany rocka. "Las Maquinas de la Muerte" to świet... [więcej »]
|