Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

Występ



2002 S.P. Records

album czy singiel? album


Najnowszy, dwupłytowy album koncertowy, którego premiera miała miejsce 21 września 2002 roku.


1. Legenda ludowa
2. Świadomość
3. Łysy jedzie do Moskwy
4. Kalifornia ponad wszystko
5. Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę
6. I am on the top
7. Las Maquinas de la Muerte
8. Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej
9. Przy słowie
10. Makabra
11. Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego
12. Tata dilera
13. Jerzy eine sztuczna kobieta gekonstruliert
14. Tańce wojenne
15. 12 groszy
16. Artyści
17. W południe
18. Odpad atomowy
19. Pierdolę Pera
21. Maciek, ja tylko żartowałem
22. Krzesło łaski
23. Jeszcze Polska
24. No speaking inglese
25. Konsument
26. Nie ma litości
27. 220 V
28. Spalam się
29. Ja tu jeszcze wrócę
30. Legenda ludowa
31. Tata dilera


komentarze i recenzje
dodaj komentarz lub recenzję


Tomek 2002-09-22 18:08:45
Super plyta. Wlasnie jej slucham. A dodatku mam wszystkie autografy z empiku. Naprawde super.


bleble 2002-09-22 21:30:58
ile ta plyta kosztuje ???


Piter 2002-09-23 13:46:26
Płyta jest zajebista!!! Koncertowy album powinien wydać równiez KULT!!!!!!!!(min.4płyty)


drug_diler 2002-09-23 15:02:45
popieram cena ... super 39.90 .... rewelka jak za 2 cd to git. kult live to jest to!!!!!!!!!


tMQ 2002-09-23 15:07:03
Chyab wszystkie piosenki knz na jednej płycie ;-) cena mogłaby być 29.90 :-( Wyprodukowanie płyty z okładkami, działką dla artysty 20 złotych kosztuje...


suwinsky 2002-09-23 15:38:22
macie racje - KNZ jezd OK!


Tomek 2002-09-23 16:10:41
Ej ja kupilem ta plyt w Empiku na Nowym Swiecie w Warszawie za 29.99 wiec odjazd.


onyx 2002-09-23 16:27:31
lecę kupić płyte moją recenzje odczytacie27.09.2002r ale wiem że płyta musi być zajebista(cenzura)


kilk 2002-09-23 19:46:48
Ja byłem dzisiaj w Empiku w Krakowie (23.09) i powiedzieli że płyta będzie dopiero w środę :(


WIELEBNY 2002-09-23 20:25:54
A ja jestem z Opola ale siedze w Walbrzychu i tez poszedlem do empiku bo chcialem kupić, ale powiedzieli mi ze sa problemy z dostawa wiec kupilem ACID DRINKERS 32,99zl - nie tak drogo EMPIK


suwinsky 2002-09-24 08:11:49
a ja, choc choc zakupilem kasete, to i tak mam podniete!:) "Wystep" siem udal baldzo!


suwinsky 2002-09-24 08:15:55
i jedna sztukie kupiem dla Leppera!:)))


kuban 2002-09-24 10:02:22
Płyta zajebiooooooza! super że dwie płyty


kuban 2002-09-24 10:07:04
Płyta zajebiooooooza! super że dwie płyty


onyx 2002-09-24 11:34:55
pozdroienia i do zobaczenia nakoncercie KULTU 17.09.2002 we Wrocławiu TRZEBNICA, 24.09.2002r


Lafaar 2002-09-24 14:14:57
a ja jeszcze nigdzie w Toruniu jej nie moge kupic :-( Podobno ma byc w srode...


Zupa 2002-09-24 19:23:13
Płyta zejebista ma w sobie ten koncertowy klimat. Na prawde świetny material (po salonie mile sluchany). btw co do ceny to w empiki@wrocek zapacilem 29.59 a nalepka na plytce glosi: Sugerowana cena 29.99. pomylka empiku??? nie wazne. Brawa dla calego KaeNŻet :) zupa


Pietia 2002-09-24 20:15:04
Wow, kurde, to jest kompletny odjazd. Tego jeszcze nie bylo:)


Jacek 2002-09-25 09:33:11
Świetna płyta, makabra rulez:)))


kurac 2002-09-25 10:21:19
niestety plyty nie posiadam ale "zywa kasete" slucha sie przypuszczam z tak samo opuszczona kopara jak plyte z tym ze troche krooootsza jest :((( jak ktos ma taka plyte na zbyciu to przyjme chetnie. ew w rozliczeniu mam rower :P nie zdazylem go sprzedac przed premiera i nie stac mnie bylo na plyte...


Karol Żwiruk 2002-09-25 11:54:49
Płytę mam dopiero od wczoraj, i nie zdążyłem dokładniej się wsłuchać ale po pierwszym przesłuchaniu muszę stwierdzić że do słuchania w słuchawkach bardziej się nadają nagrania studyjne. W niektórych utworach słychać jak Kazik już nie daje rady śpiewać, a nawet z recytowaniem słów ma trochę problemów. Ale generalnie płyta ma więcej "za" niż "przeciw". NIezdecydowanym polecam !! I jeszcze ta cena 30 pln za 2 płyty - jest całkiem ok, polityka słuszna, Fani się zastanowią czy mają kupić za 20 na stadionie czy za 30 oryginał.


Listek 2002-09-25 12:08:08
dlaczego w Lublinie jeszcze nie ma tej płyty?


Teodor 2002-09-25 12:11:36
sorry . moge zrobić cover Legendy Lutowej? revelacyjny kawał


Wrobel 2002-09-25 12:44:17
Do Listka: Jestem z Lublina i sam nie wiem dlaczego jej nie ma! W Media Markcie sprawidzilem: tam bedzie 30.IX. Mam nadzieje ze bedzie kosztowala 29.99 albo mniej...


Listek 2002-09-25 13:04:24
Do Wróbla: te ż byłem w Media Markcie i sprzedawczyni poinfrmowała mnie, że Występ ukaże sie 30 IX bo w tym dniu jest premiera tej płyty :)) A w EMPIKU w Galeri Centrum to już zupełnie nic na ten temat nie wiedzą :(


Wrobel 2002-09-25 13:19:41
Do Listka: Po raz kolejny utwierdzam sie w przekonaniu ze obsluga w Media Markcie nie ma pojecia co kiedy wychodzi (na takie pytanie najczesciej otrzymuje sie odpowiedz: prosze sprawdzic za tydzien, powinno juz byc...). Do zakupow w tym markecie sklania mnie przede wszytkim niska cena CDkow (czesto jest sugerowna cena 29,99, a oni sprzedaja po 26,99, ale watpie zeby z nowoscia typu Kaenzet tez tak bylo...). Pozdrawiam!


kajak 2002-09-25 14:47:20
Jade do empiku nie wytrzymam dłużejjjjjjjjjjjjj


klik 2002-09-25 17:44:54
Podobno w Media Markt rozdają za darmo :)


pasażer 2002-09-25 18:26:51
W wersji na kasecie jest 1 kaseta czy 2 ?


pasażer 2002-09-25 18:29:52
Jeszcze jedno : gdzie i kiedy były nagrywane te kawałki. Jest może cuś z Poznania?


baton 2002-09-25 19:13:06
Płyte nabylem dzisiaj i powiem szczerze myslale ze nie bedzie zbyt ciekawa ale jest po prostu zajebista cala geba.kazik tak trzymac


grzechu 2002-09-25 20:14:34
Płyta zajebista jest a w szczególności wstawki Kazika i ekipy np.o guziku!!!!!!!!! Cena ok.35zł! w Tychach, to cios dla niedołeznych zŁODZIEJI!~!! Ja kupuje tylko łorginalne i mam w d.... wszystkich co robią inaczej!!!!!!!!!


Janek 2002-09-26 00:13:41
Jeszcze nie słyszałem tej płytki,ale już nie mogę sie doczekać aż ją dostane w swoje ręce!!!!!KAZIK RULEZ!!!!!!!!


Misiek 2002-09-26 10:22:39
Jak usłyszałem "W południe" to mi stanął. Płyta nie do wyjebania. Szkoda tylko że mam kasete:((


PIETIA 2002-09-26 10:30:16
NOWA PŁYTA KAZIKA TO TREBA KUPIĆ.TO BĘDZIE MÓJ 28 'KAZIK'...


margot 2002-09-26 11:56:35
no dobra, moment, ale to sa same stare piosenki, nic nowego, wiec w czym ta podjara Panowie? Myslalam, ze to całkiem nowy projekt. no ale moze posłucham, jak mi sie spodoba, to sie skusze i zakupie:) chyba ze ktos by mi udostepnil w mp3? pozdrawiam, margot


kajak 2002-09-26 13:04:21
qrde nie mieli w empiku jadę do Media Mark:)))))))))))))))))))))))))))))ale jutro


Art 2002-09-26 13:08:17
W zasadzie nie ma czym sie podniecać.Kazik wydając tę " koncertową składankę" udowodnił że nie ma pomysłó na nowe kawałki.


Conan 2002-09-26 16:00:30
raczej bez sensu jest takie myślenie jak prezentuje Art, mówiac ze nagrał tą płytę dlatego ze nie ma pomysłów, kwestionujesz sens istniena płyt koncertowych. W takim razie każdy co ją wydaje cierpi na brak weny i próbuje kase zbić?? No chyba jednak to nie tak. Tym bardziej ze w przypadku Kazika na ilość i czestotliwość wydawania płyt nie ma co narzekać. A swoją drogą jeśli jeśli ktoś w tym kraju powinien wydać taką płytę to jest to właśnie Kazik. Ps. Ktoś już zadał to pytanie, ale czy wersja na MC jest jenokasetowa?? jeśli tak to co na niej jest a czego nie ma.


kuwa 2002-09-27 12:50:13
jest duzo za ale i przecciw.zaczne od przeciw.mianowicie-gdzie sa utwory takie jak 100000000,moj dom to moja twierdza,stalem sie sprawca ... !!!po co 220v .za 12groszy krzeslo laski ,odjebane do granic mozliwosci"w poludnie" wiecej za jakis czas jak wiecej poslucam


Apostolus 2002-09-27 14:34:22
Od wczoraj posiadam - kupiłem, będąc gościnnie w Wawie. (29.99-Empik, chociaz rzadko popieram tego monopolistę) Właśnei słucham po raz pierwszy - jest nieźle, brawa za Południcę. W w Wilnie pewnei długo zapamiętali ten wieczór. :O)


kaz 2002-09-27 18:34:02
w Opolu jeszcze jej nie ma,ale znowu dam popalić sąsiadom jak ją kupie!!!


Zurav 2002-09-27 21:42:31
Nowa płytka jest zajebista i tylko 35 zetów :):):):)!!!!! Starczy jeszcze na koncert Kult w Poznaniu!!!


pasażer 2002-09-27 21:48:00
Płytka (a nawet 2:)) jest nie do wyjebania. Jak na razie słucham jej nom-stop. I do tego tylko 35zł. Po prostu świetny interes. Całość jest SUPER tylko niepotrzebnie 2xjest tata dilera i legenda. Na konec wydam radosny okrzyk AAAAAAAAAAAHTDEHJT


LIO 2002-09-27 23:11:52
Czy ktos wie gdze można w Lublinie dostac t płytke. Nigdzie nie mogę jej znaleźc. proszę o e-mail


Asgard 2002-09-28 13:56:56
Dzieki Kazik !!! Juz od jakiegos czasu czekalem na plyte Live i w koncu sie doczekalem.Plyta jest bardzo, bardzo dobra. Jeszcze tylko Live Kultu i bedzie swietnie :) Pozdrawiam


NoName 2002-09-28 15:48:50
podjezdza komercja ? ;)


derf 2002-09-28 20:25:16
Ja kupiłem ta płytke w Grudziądzu i skasowali za nia moze to niewiarygodne ale 45 polskich złotych


nazywoalenazywo 2002-09-28 22:12:29
Słuchając tej płyty nie skupiałem się na tekstach – jako że je wszystkie wcześnie znałem – a raczej na zmianach w brzmieniu i aranżacji co niektórych utworów. Krótko:mamy do czynienia z koncertowym Kaenżetem w nowym nieco wydaniu, objawiającym się współbrzmieniem ostrych gitar z podkładami z samplera. Głos wokalisty też obniżył się nieco z biegiem lat. Najbardziej ciekawe wydają się: „Makabra”, ”Pie*****pera”, przerywnik po „Jerzy hat eine sztuczne kobieta gekonstrukliert” „W południe”( z ładną aranżacją), „220V”, „Nie ma litosci” (z ładną wstawką gitarową), „Tata dilera”, „Gdy wam się chcę, wtedy więcej chcę”, „Las Maqiunas de la Muerte”, „Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego”. Ogólnie nowa płyta się może podobać, choć na pewno większe zainteresowanie wzbudzi następna płyta z nowymi piosenkami, co będą niespodzianką pod względem tekstów i stylu muzyki. Ale przejdźmy do rzeczy: CD1: 1Gadka1: spotkanie zespołu gdzieś w barze lub knajpie przed koncertem 2.Legenda ludowa: raczej bez zmian w porównaniu z nagraniem studyjnym, jedynie Kazik zastępuje wers w ostatniej zwrotce: zamiast „zarosną te place i domy bardzo łatwo” śpiewa „przeminą te słowa i czasy bardzo łatwo”. Na zakończenie przeprasza publikę tradycyjnie za spóźnienie. 3.Świadomość: inna aranżacja gitarowa na początku i w refrenie 4.Łysy jedzie do Moskwy: prawie tak samo jak na Lmdlm, nawet delikatnie dodane sample, choć w mniejszej ilości. 5.Kalifornia ponad wszystko: jak zwykle 6.Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę: kawałek z solowej płyty Kazika „12 groszy” włączony do repertuaru koncertowego Knż. W porównaniu z płytą został wzbogacony o różne sample wypowiedzi, które pojawiają się na początku i po dwóch zwrotkach („Myślisz może, że więcej coś znaczysz”, „Bowiem ja zostałem marksistą”, „Bo masz rozum”, „Nie pokazuj gołej pupy” (coś koło tego)) 7.I am on the top: w porównaniu z teledyskiem ucina się na wyjaśnieniu wokalisty po zakończeniu grania 8.Las Maquinas de la Muerte: w porównaniu z nagraniem studyjnym ma nowy „śmiercionośny virus” z samplera jęczący i wijący się, tak że może wywoływać niepokój w uszach słuchacza, na końcu lekkie „wycie” gitar 9.Jeśli kochasz więcej, to boisz się mniej: jak zwykle 10.Przy słowie: jak zwykle (choć czasami zdaje się słychać echo) 11.Makabra: utwór zaskakuje. Po chwili muzyki...urywa się.(Jest to chyba spreparowane w studio).Kazik ma pretensje do technicznego, który sepleniąc tłumaczy, że nic nie zrobił jak „Boga kocha”...tylko nacisnął ten guzik by było głośniej. Kaziu kończy krótko: „To kurwa nie wciskaj nigdy więcej guzika, jeśli nie masz pojęcia, do czego on służyć miałby” i po chwili dalej leci muzyka. Następuje nieco zmiana wersu w ostatniej zwrotce: „pytam kolegów” zamiast „wołam chłopców”. 12.Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego: kawałek zaczyna się syntetycznymi głosikami z samplera: „Przecież w populacji ludzkiej ....itd.”.W przerwie też pobrzmiewają sample „I have....()”, “Andriu” a głos wokalisty “Kto za tym...” ma dodane echo. 13.Tata dilera: rozpoczyna się wsamplowaną gadką o tytułowym bohaterze i inną nieco gitarą. W refrenie jedna z gitar ma inne brzmienie – coś na rodzaj piły. 14.Jerzy skonstruował sztuczną kobietę: jak zwykle a jest poprzedzona reakcją wokalisty na publikę: „To napijcie się , a nie rozwalajcie” 15Gadka2: Zrobiona w studio zabawna wypowiedź o innej kobiecie, co się udusiła od poduszki powietrznej we własnym samochodzie, gdy ostro przyhamowała. 16.Tańce wojenne: w porównaniu z P.P.P bardziej melodyjna solówka na gitarze 17.12 groszy: Poprzedzona jest skandowaniem publiki „Pierdol Leppera!”, a wokalista odpowiada „Już wypierdoliłem. Kiedyś....ale cicho cicho bo ten polityk będzie skompromitowany swoim stosunkiem homoseksualnym”. W obecnym wydaniu ”12 groszy” bardziej przypomina solowe nagranie. Oprócz typowych dla Knż gitar wzbogacone zostało o sample z płyty i dodatkowo dodane piski i pętelka „ulalala”. Kazik jak zwykle na koncertach się pomylił w tekście: 2 grosz: dla dziecinek, 3 – dla młodzieży, 4 i 6 dla Magdaleny, co robi laske, gdzie byle... 18.Artyści: nieco inne brzmienie gitar z samplami w tle. Następuje pomyłka wokalisty, który przerywa koncert („Było źle, kurwa. Dziura. () .No to jeszcze raz od solówki”) 19.W południe: bardzo różni się od nagrania z Lmdlm – jedynie rytm taki sam oraz sam początek z końcem. Utworowi towarzyszą pogodne brzdęki gitary, a w refrenach monstrualne ciężkie gitary. Kawałek warty uwagi (choć wokal był dogrywany w studio) 20.Odpad atomowy: bardziej melodyjne solówki 21.Pierdolę Pera: miast „pokrzywdzony” jest „upokorzony”. Brzmi ciężej, miejscami inne solówki, a refren brzmi „Pierdol Leppera!”. Mnie osobiście brakuje dobrego „ponurego brzmienia” z Lmdlm w ostatniej zwrotce, które zostało tu zastąpione czymś mniej wyrafinowanym. 22.Celina: Poprzedzona dedykacją „Bogusławowi Celińskiemu z okazji jego urodzin czy imienin. Potem reakcja na odgłosy publiki: „No nie chcielibyście chyba, żebym mu dedykował „Nie ma litosci” dla skurwysynów..? W środku jest solówka gitarowa. CD 2: 1.Maciek ja tylko żartowałem: cięższy niż na „12 groszach” solowych 2.Krzesło łaski: prawie tak samo brzmi jak na „Melodiach...” z zeszłego roku Gdzieniegdzie jakby dodane echo? A Kaziu wydłuża co niektóre słowa np. „waaaaaaaaaarg” 3.Jeszcze Polska: rozpoczyna się pętlą z samplera, nieco inny głos i w środku .... pomyłka: „Pomyliłem się.().Och, cholera(). trzeba jeszcze raz...” 4.No speaking inglese: nieco inne brzmienie gitar, oczywiście tutaj w od różnieniu od lmdlm wokal jest normalny. 5.Konsument: Rozpoczyna się...pomyłką gitarzysty. Utwór ma nieco uboższe brzmienie niż na P.P.P a i gitary „piszczą” jakoś odmiennie... 6.Nie ma litości: wzbogacony o sample z płyty,w drugim refrenie następuje dłuższe granie gitar na inną, nieznaną dotychczas a fajną melodię wzbogacone o syntetyczne piski z samplera. 7.220V: 1-wszy bis z 5.Głosu udziela gościnnie Dr.Yry z El dupy, jako że to ich kawałek. Głośne perkusja, gitara basowa w rękach Kazika, jakaś inna słaba gitarka w tle i dużo sampli ( pisków, okrzyków,aa..aa..aa,zdziecinniały okrzyk 220wooooolt), a sam doktór śpiewa jak pijak po zgonie, no koniec woła Kazika do refrenu „Napierdalaj Kazimierz !”. 8.Spalam się: nieco inna tonacja głosu, pełniejsze brzmienie gitar, sampel „a..a..a” z 220V w ostatniej zwrotce. 9.Ja tu jeszcze wrócę: mocniejsze brzmienie w porównaniu z „melassianym”, ale surowe bez żadnych sampli i efektów specjalnych. 10.Legenda ludowa: zaśpiewana drugi raz szybko i mniej dokładnie, ale to bis 11.Tata dealera: to samo co wyżej, kończy koncert więc muzycy grają cały czas rytm, potem już bez słów i szykują się co jakiś czas do skończenia i zaczynają na nowo.Potem słuchać dosć długo piski i gwizdy, okrzyki publiki „Kazik!”


obecny na występie 2002-09-28 23:37:39
Bardzo dobra i szczegółowa recenzja ale dodam od siebie że słowa „To napijcie się , a nie rozwalajcie" dotyczą butelek z wodą rzucanych przez ochrone (niestety nie udało mi się złapać)i chce zwrócić uwagę na wspaniale wykrzyczane przez publiczność refren "Pierdolę Pera" i w "Nie zrobimy wam nic zlego..." fragment "Pierdol służbę wojskową!!!". Płyta jest wspaniała no i tylko 29.99!!!


kaczor 2002-09-29 11:36:01
Kazio mię był wyprzedził, bo ja tyż chcioł zrobić "Święty szczyt", ale na szczęście Deadlock miał jeszcze inne kawałki. Z KNŻ nie jestem na biżunco, ale teraz to se chyba zakupię - CENA!! A wogle to pan K jest przechujem i niech nam żyje i śpiewa, bo z Nim jak z winem - im starszy tym lepsiejszy.


kidus 2002-09-29 15:14:54
Dla mnie to jest arcydzieło. Zaliczyłem w tym roku dwa koncerty KNZ i wiecej nie musze bo mam w domu. zgadzam sie z piterem i czekam na podobną płyte kultu


Hubertos 2002-09-29 21:07:18
A ja byłem na tym koncercie - był 16 grudnia 2001 w stodole w Warszawie.


nazywoalenazywo 2002-09-29 21:55:44
Odnośnie uwag, że Kazik nie jest w stanie wyprodukować nic nowego, mogę dodać że: 1.Kazik na czacie z Kultem zapowiedział, że w tym roku szkolnym powstanie nowy studyjny Kult, a on chce być jego producentem muzycznym 2.Olaf na czacie Knż wspominał, że w tym roku rozpoczną pracę nad nowymi piosenkami, które pójdą raczej w innym kierunku niż dotychczas... 3.Kazik wszędzie podkreśla, że zrobił sobie zaplanowany rok przerwy, żeby być blizej z rodziną i trochę odpocząć, a nie że mu się po prostu już nie chce.Są przesłanki, że stworzy jeszcze wiele, a ta płytka koncertowa jest jakby urozmaiceniem. Pozdrawiam wszystkich fanów Kazika!


baton 2002-09-29 22:09:11
jak juz wczesniej pisalem plyta jest zajebista:))))a juz sam utwor "w poludnie" jest tak przejebany ze brak mi slow aby to okreslic!!!to jest po prostu arcydzielo na tej plycie:)))


obecny na występie 2002-09-29 22:39:48
a ja myślałem że koncert był 31.02.1953 we Wilnie!!! To dla mnie szok!!! To ja może jednak byłem na czymś innym chociaż wszystko co jest na płycie pamiętam


kwasiborek 2002-09-30 17:10:28
fenomenalna płyka po rewelacyjnej. teraz tylko czekać na coś nowego. oby tak dalej


LIO 2002-09-30 23:07:01
Plyta jest wspaniala!!! Wlasnie jej slucham. troche trzeba bylo sie naczekac bo dopiero dzisiaj sie ukazala sie w Lublinie ale warto. Cena jest wspaniala! to jest chyba odpowiedz zespolu na dylemat czy kupic orginal czy u pirata!!!:) juz nie moge sie doczekac koncertu Kultu. Bedzie super


radas 2002-10-01 19:09:31
Znakomita płyta. Kazik dziękuję Ci za nią


Zahir 2002-10-02 00:00:52
Po czym można poznać wszystkie formacje Pana Kazika ? w wersji live są jeszcze lepsi( o ile to w ogóle mozliwe) niż w wersjach studyjnych - które są po prostu the best


Zahir 2002-10-02 00:10:18
Po czym można poznać wszystkie formacje Pana Kazika ? w wersji live są jeszcze lepsi( o ile to w ogóle mozliwe) niż w wersjach studyjnych - które są po prostu the best


Wrobel 2002-10-02 08:42:40
Zgadzam sie ze wszystkimi - plyta jest super! Cena w Media Markcie 29,99, tak jak i w Empiku (za 2 CD!). W poludnie swietne, ale takze ostatnia piosenka na plycie - Tata Dealer'a bisowe jest mocne, typowo koncertowe granie dla wyzywki publiki, aby z niej ostatnie poty wycisnac. Co wiecej, swietnie jest na tej plycie bas zgrany. Doskonale go slychac, szczegolnie jesli slucha sie jej w sluchawkach (a ktos pisal ze nie da sie jej za bardzo tak sluchac, a ja uwazam ze jest wrecz odwrtonie - w sluchawkach lepiej slychac np. odglosy publiki obecnej na koncercie i wlasnie swietny, ciezki bas). Co wiecej w sumie te 2 CD, to prawie 130 minut muzyki! Jest tego sluchania nie malo:) Pozdrawiam wszystkich fanow Kazika i jego formacji i dziekuje Kaenzetowi za ta plytke.


Wrobel 2002-10-02 08:48:21
Zgadzam sie ze wszystkimi - plyta jest super! Cena w Media Markcie 29,99, tak jak i w Empiku (za 2 CD!). W poludnie swietne, ale takze ostatnia piosenka na plycie - Tata Dealer'a bisowe jest mocne, typowo koncertowe granie dla wyzywki publiki, aby z niej ostatnie poty wycisnac. Co wiecej, swietnie jest na tej plycie bas zgrany. Doskonale go slychac, szczegolnie jesli slucha sie jej w sluchawkach (a ktos pisal ze nie da sie jej za bardzo tak sluchac, a ja uwazam ze jest wrecz odwrtonie - w sluchawkach lepiej slychac np. odglosy publiki obecnej na koncercie i wlasnie swietny, ciezki bas). Co wiecej w sumie te 2 CD, to prawie 130 minut muzyki! Jest tego sluchania nie malo:) Pozdrawiam wszystkich fanow Kazika i jego formacji i dziekuje Kaenzetowi za ta plytke.


Kowal 2002-10-02 10:33:11
Płyta jest po prostu nie do wyjebania !!! czekam na koncert KULTU 20.X. w AKADEMII


Jezus 2002-10-02 11:59:02
Płyta jest zjebista , najlepsza jest przeróbka "w poludnie" a inne jeszcze lepsze


Mały 2002-10-02 13:52:24
Nie mogłem się doczekać, kiedy wyjdzie nowa płyta. Skrzętnie zbierałem kasę i doczekałem się!!! Od wczoraj jestem szczęśliwym posiadaczem najnowszego albumu KNŻ!!! Jak dla mnie pierwsza klasa! Gitara jak zawsze! Maksymalny wypas!Zajebista!Czekam na występ w Łodzi!Dzięki za wszystko.


Kozak 2002-10-02 19:08:50
Kozak płyta,Kozak koncert. Ale kiedy jakaś płyta z premierowymi kawałkami?


gribu 2002-10-03 11:02:52
Ludziska!!!! Płyty są wykurw, a najlepsze jest to, że w Gdańsku gdzie byłem na wakacjach zakupiłem Występik w Mediaanalu za cenę 28,90!!!!!!! Pięknie. Czekam na koncertową płytę Kultu. C U we Wrocku. Już w czwartek za dwa tygodnie !!!!!!! AAAAAAAAA!!!!!!!


rainman 2002-10-03 16:21:47
ALBUM JEST ZAJEBISTY!!!!!!!1 CENA JESZCZE LEPSZA 29:90!!!!!! ZA 2 PŁYTKI TO POŁ DARMO!!!!!!!!!!!!!! POPIERAM TO!!KULT TEZ POWINIEN WYDAC PŁYTE KONCERTOWA(MIN. 4-PŁYTY) PODZIĘKOWANIA DLA PIOTRA WIETESKI!CZEKAM NA KONCERT W STODOLE ZARÓWNO KULTU JAK I KNZ!!!!!


Bottom 2002-10-03 17:12:32
14 PAŹDZIERNIK KULT W SZCZECINIE !!! CZYLI TAK JAKBY SPRAWA KONCERTOWEJ PŁYTY NAJLEPSZEJ POLSKIEJ KAPELI ZOSTAŁA ROZWIĄZANA ... CO DO "WYSTĘPU" ... JEŻELI KTOŚ BYŁ JUŻ NA KONCERCIE KNŻ - ODRUCHOWO POWINIEN CHWYCIĆ SIĘ ZA KIESZEŃ . MOŻNA ZNOWU PIERDOLIĆ lePERA , DOWIEDZIEĆ SIĘ CO MÓWI TATUŚ O SYNKU - DILERKU , SPALIĆ SIĘ itp. BRAKUJE TYLKO ANDRZEJA GOŁOTY ... SZKODA ŻE TYLKO JEDNA NOWA PIOSENKA , ALE ZA TAKĄ CENĘ ... PS. Mam nadzieje , że nie doczekamy się w najbliższej przyszłości tworu : KAZIKA & SYMPHONICA ... ale to (przynajmniej na razie ) nam nie grozi ...


klik 2002-10-03 17:32:20
Cza by napiętnować MIUSICK CORNER na Rynku G. w Krakowie zawsze sprzedaje płyty drożej niż jest to zalecane. Na mojej płycie na naklejce z sugerowaną ceną jest druga naklejka zakrywająca tążesz cenę. Niestety tak już jest zawsze. Już tam nigdy nic nie kupię i kropka


eryk 2002-10-04 11:22:09
No cóż - przepłaciłem - dałem 40 zł polskich w sklepiku na Raszkowskiej w Ostrowie Wlkp. - ale jak zobaczyłem płytę to nie mogłem się powstrzymać bo w czerwcu mieliśmy kaenżet na żywo (ale na żywo) i musiałem mieć tę płytkę natychmiast :)


mikulasty 2002-10-04 14:34:29
Wystep zacnie zagrany, Kazik wlozyl wen cala energie i po tym jak wymamrotal resztkami sil "Nie ma litosci" wydawalo sie ze padnie. Dal rade to i my radzi!


yerz 2002-10-05 09:21:23
no cóż KOMPLETNY ODLOT !!!!


yerz 2002-10-05 14:35:23
dodam tylko ze wykonanie "W Południe" powaliło mnie na kolana piekne gitary !!!!!


Sowa 2002-10-06 23:08:12
Nie ma litości dla skurwysynów!!! Płyta jest poprostu nie do wyjebania. Jak 12 groszy usłyszałem to qwa nie moglem oddech u złapać z wrażenia.


nzanz 2002-10-07 20:21:57
nazywoalenazywo 2002-09-28 22:12:29 Słuchając tej płyty nie skupiałem się na tekstach – jako że je wszystkie wcześnie znałem – a raczej na zmianach w brzmieniu i aranżacji co niektórych utworów. Krótko:mamy do czynienia z koncertowym Kaenżetem w nowym nieco wydaniu, objawiającym się współbrzmieniem ostrych gitar z podkładami z samplera. Głos wokalisty też obniżył się nieco z biegiem lat. Najbardziej ciekawe wydają się: „Makabra”, ”Pie*****pera”, przerywnik po „Jerzy hat eine sztuczne kobieta gekonstrukliert” „W południe”( z ładną aranżacją), „220V”, „Nie ma litosci” (z ładną wstawką gitarową), „Tata dilera”, „Gdy wam się chcę, wtedy więcej chcę”, „Las Maqiunas de la Muerte”, „Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego”. Ogólnie nowa płyta się może podobać, choć na pewno większe zainteresowanie wzbudzi następna płyta z nowymi piosenkami, co będą niespodzianką pod względem tekstów i stylu muzyki. Ale przejdźmy do rzeczy: CD1: 1Gadka1: spotkanie zespołu gdzieś w barze lub knajpie przed koncertem 2.Legenda ludowa: raczej bez zmian w porównaniu z nagraniem studyjnym, jedynie Kazik zastępuje wers w ostatniej zwrotce: zamiast „zarosną te place i domy bardzo łatwo” śpiewa „przeminą te słowa i czasy bardzo łatwo”. Na zakończenie przeprasza publikę tradycyjnie za spóźnienie. 3.Świadomość: inna aranżacja gitarowa na początku i w refrenie 4.Łysy jedzie do Moskwy: prawie tak samo jak na Lmdlm, nawet delikatnie dodane sample, choć w mniejszej ilości. 5.Kalifornia ponad wszystko: jak zwykle 6.Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę: kawałek z solowej płyty Kazika „12 groszy” włączony do repertuaru koncertowego Knż. W porównaniu z płytą został wzbogacony o różne sample wypowiedzi, które pojawiają się na początku i po dwóch zwrotkach („Myślisz może, że więcej coś znaczysz”, „Bowiem ja zostałem marksistą”, „Bo masz rozum”, „Nie pokazuj gołej pupy” (coś koło tego)) 7.I am on the top: w porównaniu z teledyskiem ucina się na wyjaśnieniu wokalisty po zakończeniu grania 8.Las Maquinas de la Muerte: w porównaniu z nagraniem studyjnym ma nowy „śmiercionośny virus” z samplera jęczący i wijący się, tak że może wywoływać niepokój w uszach słuchacza, na końcu lekkie „wycie” gitar 9.Jeśli kochasz więcej, to boisz się mniej: jak zwykle 10.Przy słowie: jak zwykle (choć czasami zdaje się słychać echo) 11.Makabra: utwór zaskakuje. Po chwili muzyki...urywa się.(Jest to chyba spreparowane w studio).Kazik ma pretensje do technicznego, który sepleniąc tłumaczy, że nic nie zrobił jak „Boga kocha”...tylko nacisnął ten guzik by było głośniej. Kaziu kończy krótko: „To kurwa nie wciskaj nigdy więcej guzika, jeśli nie masz pojęcia, do czego on służyć miałby” i po chwili dalej leci muzyka. Następuje nieco zmiana wersu w ostatniej zwrotce: „pytam kolegów” zamiast „wołam chłopców”. 12.Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego: kawałek zaczyna się syntetycznymi głosikami z samplera: „Przecież w populacji ludzkiej ....itd.”.W przerwie też pobrzmiewają sample „I have....()”, “Andriu” a głos wokalisty “Kto za tym...” ma dodane echo. 13.Tata dilera: rozpoczyna się wsamplowaną gadką o tytułowym bohaterze i inną nieco gitarą. W refrenie jedna z gitar ma inne brzmienie – coś na rodzaj piły. 14.Jerzy skonstruował sztuczną kobietę: jak zwykle a jest poprzedzona reakcją wokalisty na publikę: „To napijcie się , a nie rozwalajcie” 15Gadka2: Zrobiona w studio zabawna wypowiedź o innej kobiecie, co się udusiła od poduszki powietrznej we własnym samochodzie, gdy ostro przyhamowała. 16.Tańce wojenne: w porównaniu z P.P.P bardziej melodyjna solówka na gitarze 17.12 groszy: Poprzedzona jest skandowaniem publiki „Pierdol Leppera!”, a wokalista odpowiada „Już wypierdoliłem. Kiedyś....ale cicho cicho bo ten polityk będzie skompromitowany swoim stosunkiem homoseksualnym”. W obecnym wydaniu ”12 groszy” bardziej przypomina solowe nagranie. Oprócz typowych dla Knż gitar wzbogacone zostało o sample z płyty i dodatkowo dodane piski i pętelka „ulalala”. Kazik jak zwykle na koncertach się pomylił w tekście: 2 grosz: dla dziecinek, 3 – dla młodzieży, 4 i 6 dla Magdaleny, co robi laske, gdzie byle... 18.Artyści: nieco inne brzmienie gitar z samplami w tle. Następuje pomyłka wokalisty, który przerywa koncert („Było źle, kurwa. Dziura. () .No to jeszcze raz od solówki”) 19.W południe: bardzo różni się od nagrania z Lmdlm – jedynie rytm taki sam oraz sam początek z końcem. Utworowi towarzyszą pogodne brzdęki gitary, a w refrenach monstrualne ciężkie gitary. Kawałek warty uwagi (choć wokal był dogrywany w studio) 20.Odpad atomowy: bardziej melodyjne solówki 21.Pierdolę Pera: miast „pokrzywdzony” jest „upokorzony”. Brzmi ciężej, miejscami inne solówki, a refren brzmi „Pierdol Leppera!”. Mnie osobiście brakuje dobrego „ponurego brzmienia” z Lmdlm w ostatniej zwrotce, które zostało tu zastąpione czymś mniej wyrafinowanym. 22.Celina: Poprzedzona dedykacją „Bogusławowi Celińskiemu z okazji jego urodzin czy imienin. Potem reakcja na odgłosy publiki: „No nie chcielibyście chyba, żebym mu dedykował „Nie ma litosci” dla skurwysynów..? W środku jest solówka gitarowa. CD 2: 1.Maciek ja tylko żartowałem: cięższy niż na „12 groszach” solowych 2.Krzesło łaski: prawie tak samo brzmi jak na „Melodiach...” z zeszłego roku Gdzieniegdzie jakby dodane echo? A Kaziu wydłuża co niektóre słowa np. „waaaaaaaaaarg” 3.Jeszcze Polska: rozpoczyna się pętlą z samplera, nieco inny głos i w środku .... pomyłka: „Pomyliłem się.().Och, cholera(). trzeba jeszcze raz...” 4.No speaking inglese: nieco inne brzmienie gitar, oczywiście tutaj w od różnieniu od lmdlm wokal jest normalny. 5.Konsument: Rozpoczyna się...pomyłką gitarzysty. Utwór ma nieco uboższe brzmienie niż na P.P.P a i gitary „piszczą” jakoś odmiennie... 6.Nie ma litości: wzbogacony o sample z płyty,w drugim refrenie następuje dłuższe granie gitar na inną, nieznaną dotychczas a fajną melodię wzbogacone o syntetyczne piski z samplera. 7.220V: 1-wszy bis z 5.Głosu udziela gościnnie Dr.Yry z El dupy, jako że to ich kawałek. Głośne perkusja, gitara basowa w rękach Kazika, jakaś inna słaba gitarka w tle i dużo sampli ( pisków, okrzyków,aa..aa..aa,zdziecinniały okrzyk 220wooooolt), a sam doktór śpiewa jak pijak po zgonie, no koniec woła Kazika do refrenu „Napierdalaj Kazimierz !”. 8.Spalam się: nieco inna tonacja głosu, pełniejsze brzmienie gitar, sampel „a..a..a” z 220V w ostatniej zwrotce. 9.Ja tu jeszcze wrócę: mocniejsze brzmienie w porównaniu z „melassianym”, ale surowe bez żadnych sampli i efektów specjalnych. 10.Legenda ludowa: zaśpiewana drugi raz szybko i mniej dokładnie, ale to bis 11.Tata dealera: to samo co wyżej, kończy koncert więc muzycy grają cały czas rytm, potem już bez słów i szykują się co jakiś czas do skończenia i zaczynają na nowo.Potem słuchać dosć długo piski i gwizdy, okrzyki publiki „Kazik!”


atriah 2002-10-07 20:40:23
moim zdaniem nie ma sensu odgrzewać starych kawałków i trzepać na nich kasy. Kazik byl ok, ale sie wyjalowil i nic na to nie poradzi. wydawanie koncertowki nie ma najmniejszego sensu-nie jest przejawem kreatywnosci, tylko udowadnia fakt, ze ten mily pan nic nowego juz nie wymysli.


Drzałek 2002-10-08 20:44:23
Niezła płytka , która sprawia wrażenie singla. Zostały dobrane ciekawe utwory które tworzą razem perfekcyjnie zkomponowaną płytkę.Jeednym słowem ta płyta jest ZAJEBISTA!!!!!!!


Piter 2002-10-09 11:05:52
Wypowiedz atriaha o tym, że Kazik sie wyjaowil strasznie mnie wqrwiła. Ja osobiście jestem na kazdym koncercie KNŻ-u lub Kultu w Łodzi (będę również 16.X na Kulcie), uważam że koncertowe wersje sa lepsze od studyjnych wersji i barzo się cieszę że Kazik uwiecznił to na płycie. I jeszcze dodam, że aż się prosi o zacytowanie fragmentu piodenki ,,Forum intenetowe": ,,Czy sprzedał się już czy dopiero ma..."


Mazi 2002-10-09 13:52:05
Brawo, brawo, za płytkę dostaje Pan termos z kawą. Czekam na koncertówę Kultu z licznymi trąbami.


Mazi 2002-10-09 13:55:58
I jeszcze jedno, dlaczego na płycie nie znalazły się samplowe przerywniki puszczane podczas bójki na koncercie w Opolu?


CZLOWIEK BEZ NOGI 2002-10-10 16:17:05
ZAJEBISTA PROMOCJA. NIGDZIE NIE MOZNA JEJ KUPIC. SCHODZILEM CALY SLASK I K..VA NIC. ZACZNE CHYBA SLUCHAC ICH3 BO SA WSZEDZIE, NAWET W SZALETACH NA DWORCU.BRAVO WYTWORNIA !!!!!


Jacek Superstar 2002-10-10 21:22:59
36.99 za płytę.! To moje najlepiej ulokowane pieniądze!. Płyta jest po prostu wywalona w kosmos.Gratulacje.


MIB 2002-10-11 21:44:21
Przesłuchałem ją w całości. A właściwie je :-). Jestem zachwycony. Świetny pomysł, na płytkę koncertową. Gratulacje. Nie można jej dostać w Empiku, ale w lepszych sklepach muzycznych i owszem. Album wspaniały 6


bubba 2002-10-12 16:22:59
JEST WYJEBANA!!!!! COOL!!!! wlasnie kupilem ja za 29,99 ZL :))


kootek 2002-10-13 12:10:01
post "nażywoalenażywo",puchar(wykrzyknik).Ale ten drugi długi nie był jusz potrzebny(tego nzanza czy jakoś tak).A płytka jak to płytka koncertowa ma swój klimat - bardzo fajny zresztą.Tyle.


pajonk 2002-10-14 20:30:18
zajebista plyta... a mi sie udalo ja dzis zdobyc za 28.99 we wroclawskim Media Markt,kto jeszcze nie ma,niech zapierdala,bo to taniocha jak sam skurwysyn... niby jest nalepka "Sugerowana cena 29.99",ale nie wiedziec czemu opychaja za 28.99... no cush... ich strata ;)) ja tam do nich o ta obnizke zadnej pretensji nie roszcze :P


ZPIDER MF 2002-10-15 16:08:48
I CHUJ W DUPĘ PIRATOM~!!!~ ha JAK 2 PŁYTKI KOSZTUJĄ 28.99(ORYGINALNE) TO TYLKO DEBIL KUPUJE U PIRATA TE SAME PŁYTKI ZA 30 PLN! - TO NIE MOJE SĄ SŁOWA - TO LEGENDA LUTOWA ;-)


sas na jeden raz 2002-10-16 10:36:20
Witam! Chciałabym zauważyć, że ta płyta jest tylko odtworzeniem wcześniejszych twórczości, poprzednich wersji. Nie ma się więc czym tak podniecać, bo jak wydadzą nową płytę (a wątpię) to wtedy b zie można coś powiedzieć konkretnegho. i tyle...


forni 2002-10-16 10:54:48
Jeśli nie możecie dostać tej płyty w sklepach, lub jej cena przekracza 30 zł to zapraszam do sklepu S.P. Records http://www.sprecords.com.pl/cgibin/shop?info=cdsp4502&sid=72df786e


Lafaar 2002-10-16 15:32:49
w Toruniu, w jednym ze sklepów zdzierali nalepke "sugerowana cena 29,99" i opylali za 44,90 !!! No i kurde kupilem, bo pierwsi mieli i nigdzie indziej nie było :-((((


opek 2002-10-17 11:52:28
czesc Kaenżet! niektorzy sie rozpisali wiec co tu duzo kryc, powiem jedno: plyta jest wyjatkowa w kazdej mierze. niby te same piosenki a inne i slucham jej namietnie... pierdol leppera:) juz wypierdolilem to jest tekst plyty!!


kazelan 2002-10-18 12:23:30
płyta jest zajebista jade może na koncert do wawy


mlody z zielonej g. 2002-10-18 14:13:19
Plyta super.Jest dobrze nagrana-a to wazne.Polecam!!!!!!


FRanz 2002-10-18 19:26:58
KOcham Małgosie Manie z Łodzi


Blenders-szebnie!!! 2002-10-19 08:54:45
w jaśle jest po 42 zł drogo ale i tak kupię jak kasiore zdobęde


bartek 2002-10-20 19:23:32
zajebista plyta. nie sadzilem ze koncertowka moze byc dobra, a jednak. moim zdaniem to 1 dobra plyta kazika(tzn. solo,z knz,z kultem itd..) od czasow krachu i 12 groszy.


bartek 2002-10-20 22:57:02
a tak apropos pierwszy raz przesluchalem jej na pirackich mp3, bo wqrwilo mnie kupywanie plyty kazika w ciemno(potem czesci nie slucham). ale to jest arcydzielo wiec sobie kupilem plytki(orginalne).


kaenżecior 2002-10-22 09:39:00
mogli by dać coś innego zamiast ostatnich trzech piosenków...


michsynek 2002-10-22 14:30:28
jeszcze nie sluchalem tej plyty ale mam nadzieje,ze cos wreszcie pokażą fajnego bo ostatnio nie mieli sie czym pochwalic


RaV 2002-10-22 15:11:46
płytka w pyte...zawaliscie ciezko brzmiaca...mistrzostwo swiata za "W poludnie"


graczu 2002-10-22 21:42:11
no po prostu full wypasik... i jeszcze cena przy premierze taka ze ho ho ... :) miod...


mikula 2002-10-23 11:10:04
Jeszcze jej nie słyszałem ale znajAc poprzednie pewnie jest zajebista


ruczok 2002-10-23 15:10:49
Co sie panowie i panie tak podniecacie? Na całym forum tylko jeden głos krytyki...Jestescie strasznie czołobitni, Kaziu nie jest bogiem! Nie ma już za wiele pomysłów, cóż starzeje sie (40 na karku), zaczyna wydawać koncertówki, żeby trzaskać kaskę na odgrzewanych kotletach. Jeszcze brakuje tylko by wydał płytkę "the best of". Tylko, że lepiej nic nie robić niż wydawać takie płyty bo się szacunek u ludzi traci. Ale cytując: "-Nie chciałby pan jak B. Springsteen nagrać płyty o 11 września? -Nie przyszło mi to do głowy. 13 września miałem koncert w Opolu [...] Od tej pory nie napisałem żadnej innej piosenki. Ale nie wynikało to z jakiejś głębokiej traumy, ale z tego, że tak sobie wcześniej założyłem" ("Przekrój" 29.09.02) i dobrze - artysta powinien mieć czas na wyciszenie - to nie fabryka, gdzie piosenki mają być pisane taśmowo, bo wtedy to za wysokich lotów się nie osiągnie. Od roku nic nowego - spoko, można poczekać, by dostać porcję czegoś wartościowego, ale nie, Kaziu musi co roku wydać płytkę żeby potrzepać kaskę...szkoda.


SzczepanSzczur 2002-10-23 23:38:43
Po pierwsze to nie będę oryginalny, płytka jest nesamowita (Krzesło łaski przede wszystkim) A co do wypowiedzi ruczoka, to sie nie zgadzam, bo: 1. nikt ci płyty kupować nie każe więc kasy Kazikowi i ekipie bić nie musisz; 2. jeśli mówisz że Kazik się starzeje to się przejdź na jakikolwiek koncert (ja byłem 19.10 w Spodku - super!!!) stary chciałbyś się tak starzeć!


BITY 2002-10-24 20:33:42
Ja do tego komentarza dwa piętra wyżej.Stary napisałeś się napłodziłeś i co z tego?Żał ci d.... ściska?Stary ja i tak nie kupuję oryginalnych płyt, sam sobie wypalam tak jak większość moich znajomych więc o co ci biega?


MKBuli 2002-10-25 18:34:59
Plytka jest super!!! Równie dobrze można było ją zatytułować "The Best of KNŻ" (oprocz kilku utworów)


Mati 2002-10-26 12:45:34
ktos wie z jakiej plytki jest 'jeszcze polska' ?


ruczok 2002-10-26 13:55:32
ze "Spalam się"


Stasiek 2002-10-27 11:51:23
Plyta jest swietna, udziela sie atmosfera koncertu, ale niestety nie ma ani jednego nowego kawalka. szkoda. przydalaby sie jakas nowa plytka ( z nowymi utworami).


kurac 2002-10-27 12:59:17
kaseta extra plyta pewnie jeszcze lepsza. niestety budzet niski stad tylko kaseta. wierze na slowo :)


bob 2002-10-27 13:17:31
yo plyta,warta rzecz posiadania


wojtas 2002-10-27 18:56:45
moze i mi nie uwierzycie ale kupilem ta plytke za 19.99 w media markt...hehe plyta zajebista!!


maniaquez 2002-10-30 10:15:49
Krzeslo laski jest w naprawde zajebistej wersji! Pod koniec wokal nabiera takiej sily, ze ech!!! Prosze o wiecej


arehj 2002-10-30 20:54:41
chujowizna,kolejny album niestrudzonego kazika staszewskiego i kolejne gowno juz od przynajmniej 4 czy 3 plyt (tam gdzie bierze udzial.kazik


Ramoni 2002-10-31 14:58:26
arehj ty chyba nie wiesz co piszesz, poza tym podejrzewam, że nie jesteś w stanie słuchając płyt z udzialem Kazika ich zrozumiec.Moim zdaniem wszystkie płyty z Kazikiem są na bardzo wysokim poziomie, tak textowo jak i muzycznie.Sądzę, że wszedłeś na tę stronę przypadkowo i widząc tyle pozytywnych recenzji postanowiłeś nie trudząc się o inteligentną wypowiedz napisać coś negatywnego. wybacz prostotę mojej reprymendy ale chyba trudniejszej i bardziej skomplikowanej byś po prostu nie zrozumiał. piszac 'niestrudzonego' masz na mysli, to by Kazik zakonczył swoja działalność? więc chciałbym abyś zrozumiał, że bez podobnych artystów nie byłoby czego słuchać na polskim rynku muzycznym.pisząc to dochodzę do wniosku, że ty chyba lubisz po prostu muzykę country, a jak mówił już ktos kiedys (mniemam, żewiesz o kogo chodzi)'country muzyką zboczenców'!


voozel 2002-10-31 15:02:59
"Wystep" to nagrania jeszcze z LITZĄ czy już z OLAFEM?


Przemas 2002-10-31 19:32:16
Płyty słucha się od początku do końca ze szczeną przy ziemi.Wypasik do entej potęgi.Tylko KURWA dlaczego empokowi wydawca daje te plyty po 30zł a mali sklepokaże kupują je w hurtowni za 35zł i w ten sposób cena rośnie do 43zł.Pojebało wa.


bartek 2002-11-01 16:28:42
voozel plyten nagrano z Olafem. Moim zdaniem slychac to. To nie jest to samo granie co z Litza co wcale nie znaczy ze gorsze. Musze powiedziec ze Olaf BARDZO pozytywnie mnie zaskoczyl.


Heinrich Ludow 2002-11-01 18:51:30
Jeśli chcecie kupic płytę to zajrzyjcie do media markt cena 19,99 pln lub w empiku za 25 pln. Ja już jestem szczęśliwym posiadaczem "występu". Miałem możliwośc przegrania na płytę, (koszt czystej płyty 2 pln) ale albumów Kazika sie nie kopiuje, trzeba miec oryginał. Martwi mnie tylko sprawa z wcześniejszymi nagraniami Kazika i Kultu których nie można nigdzie dostać("Spalam się", "Tan", "Kaseta"). Pozdrawiam!


świnia 2002-11-03 19:34:02
awe


Klaus 2002-11-04 14:29:40
Może ktoś wie gdzie można dostać płytę "Tan"?


darth vader 2002-11-04 19:22:04
super wypas i rewelacja w jednym :) polecam.


kurwa mac! 2002-11-04 20:11:04
dajcie mp3, Kazik nie idż na komerchę!


miki 2002-11-05 10:07:35
yetyhhhx


Jacław 2002-11-05 14:54:04
Klaus, nie wiem gdzie mieszkasz, ale płytę TAN można dostać w obu EMPIKach w Lublinie. Nie wiem jak w innych miastach.


Lukas 2002-11-08 19:47:51
taaaaaaaaaaaaaaaaaa


sslavo 2002-11-09 02:39:17
uuuuu blada


Sick 2002-11-10 10:08:20
Zajebista płytka. Właśnie jej teraz słucham.


Towarzysz 2002-11-13 13:49:10
Polska odzyskała niepodległość w listopadzie 1918 r. Dążeniom Polaków do odbudowy swego państwa pomogło zwycięstwo Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej w Rosji. Robotnicy i chłopi rosyjscy, kierowani przez partię bolszewików i Włodzimierza Lenina, obalili carat i utworzyli własne państwo radzieckie. Rosja Radziecka dekretem Rady Komisarzy Ludowych z dnia 29 sierpnia 1918 r. unieważniła rozbiory Polski i uznała pełne prawo narodu polskiego do samodzielnego, niepodległego państwa. W II Rzeczypospolitej rządzili jednak przedstawiciele klas posiadających - kapitalistów, wielkich właścicieli ziemskich. Państwo rządzone przez burżuazję i obszarników miało na względzie przede wszystkim interesy tych właśnie klas społecznych, a nie robotników i chłopów. Wielu ludzi widziało dolegliwości społeczne gnębiące II Rzeczpospolitą, zacofanie, trudne warunki życia robotników i chłopów, zgubny sens polityki zagranicznej. Najbardziej zdecydowanie występowali przeciw temu komuniści - członkowie założonej w 1918 r. Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (od 1925 r. Komunistycznej Partii Polski). Żądali oni gruntownej naprawy Rzeczypospolitej, ustanowienia władzy robotniczej, przekazania ziemi chłopom, fabryk - robotnikom, zawarcia sojuszu ze Związkiem Radzieckim. W obliczu groźby agresji hitlerowskiej komuniści wzywali do utworzenia frontu ludowego oraz rządu obrony narodowej złożonego z sił demokratycznych i cieszącego się poparciem większości narodu. 1 września 1939 r. Niemcy hitlerowskie napadły na Polskę. Wobec znacznej przewagi militarnej najeźdźców załamała się bohaterska obrona armii i narodu, osamotnionego przez swych zachodnich sojuszników. Kraj znalazł się pod okupacją, zapanowała przemoc i terror hitlerowski. Naród polski, nie godząc się z utratą niepodległości, podjął natychmiast walkę przeciw okupantowi. Polacy, nie szczędząc krwi i sił, walczyli o istnienie narodu i odbudowę swego państwa. Walczyli z wrogiem w kraju i na wszystkich frontach II wojny światowej. Polscy działacze polityczni i wojskowi, związani z klasami posiadającymi, utworzyli w Paryżu, a potem w Londynie rząd emigracyjny, powstały również i przystąpiły do walki z wrogiem polskie siły zbrojne na zachodzie. W kraju utworzono związaną z rządem emigracyjnym organizację konspiracyjną - polityczną i wojskową - Armię Krajową, która podjęła walkę z Niemcami. Kierownicy polityczni tej organizacji dążyli do odbudowy - w wyniku zwycięstwa - państwa polskiego w jego dawnym, przedwojennym kształcie. Nie doceniali jednak znaczenia faktu, że na polach bitewnych Rosji, na Ukrainie i Białorusi, pod Moskwą, Stalingradem i Leningradem decydowały się przyszłe losy naszego narodu. Program PPR Inne stanowisko zajęli polscy komuniści, a wraz z nimi także działacze lewicy socjalistycznej i radykalni działacze ruchu ludowego. Działali oni w głębokim przekonaniu, że najważniejszym obowiązkiem Polaków jest bezkompromisowa, zdecydowana walka zbrojna przeciwko okupantowi. Tylko zwiększając udział narodu w tej walce można było walnie przyczynić się do zwycięstwa nad faszyzmem, pomóc Związkowi Radzieckiemu i całej koalicji. Chcąc uczynić walkę zbrojną narodu najbardziej masową i skuteczną, należało zespolić wszystkie siły, zjednoczyć wszystkich patriotów. Wymagało to uwzględnienia dążeń ludzi pracy - robotników i chłopów, ich pragnień odrodzenia Polski, która byłaby lepsza niż II Rzeczpospolita, sprawiedliwa, jednolita wewnętrznie, posiadająca niezawodnych i potężnych sojuszników. Dlatego - mówili komuniści - trzeba walczyć o Polskę demokratyczną, Polskę Ludową. Z takim programem wystąpiła przed narodem Polska Partia Robotnicza (PPR), która powstała w styczniu 1942 r. z połączenia wielu organizacji komunistycznych i antyhitlerowskich grup ruchu oporu, działających w okupowanym kraju. PPR za najważniejszą sprawę uznała wszechstronne rozwijanie walki zbrojnej narodu. Partia określiła również, o jaką Polskę walczy naród. Był to program utworzenia Polski Ludowej - państwa niepodległego, jednolitego pod względem narodowym, zespalającego w swych granicach wszystkie ziemie polskie. Po wyzwoleniu władzę w odrodzonym państwie miał przejąć demokratyczny rząd ludowy. Partia zapowiedziała przeprowadzenie reformy rolnej - wywłaszczenie wielkich właścicieli ziemskich, podział ziemi między chłopów. Określiła zadania nowego państwa: przejęcie zarządu większości zakładów przemysłowych i dążenie do likwidacji bezrobocia, obronę praw robotników, polepszenie ich sytuacji oraz warunków pracy. PPR zapowiadała demokratyzację życia społecznego i politycznego oraz upowszechnienie dostępu do oświaty, opiekę państwa ludowego nad nauką i kulturą. W dziedzinie polityki zagranicznej PPR deklarowała dążenie do współpracy ze wszystkimi państwami koalicji antyhitlerowskiej. Z całą mocą podkreślała ogromne znaczenie wyzwolenia Polski i zapewnienia trwałego bezpieczeństwa odrodzonemu państwu przez sojusz i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. Polska Partia Robotnicza rozpoczęła w okupowanym kraju realizację programu wyzwolenia i budowy Polski Ludowej. Utworzyła bojową organizację: Gwardię Ludową, która podjęła działania partyzanckie przeciwko okupantowi. Powstała także organizacja walczącej młodzieży: Związek Walki Młodych. Z ideami i poglądami, które głosiła PPR, zgodziły się inne partie i stronnictwa demokratyczne oraz wielu działaczy antyhitlerowskiego ruchu oporu. Z inicjatywy partii utworzyli oni w styczniu 1944 r. Krajową Radę Narodową; jej przewodniczącym został Bolesław Bierut. KRN powołała Armię Ludową, w skład której weszły oddziały i grupy GL oraz innych demokratycznych organizacji podziemnych (Bataliony Chłopskie - BCh). W szeregach AL, pod dowództwem Michała Żymierskiego-Roli, walczyło 50-60 tys. partyzantów, wśród których przeważali robotnicy i chłopi. W całym kraju tworzono w podziemiu rady narodowe - wojewódzkie, powiatowe, miejskie i gminne. KRN i terenowe rady narodowe organizowały walkę zbrojną i kierowały działalnością polityczną wśród ludności. Stały się wraz z Armią Ludową pierwszymi zalążkami przyszłego państwa ludowego. W czasie wojny wielu Polaków znalazło się na terytorium ZSRR. Część z nich w latach 1941-1942 wstąpiła do jednostek wojskowych, organizowanych przez polski rząd emigracyjny w Londynie. W lipcu 1942 r. armia ta, dowodzona przez generała Władysława Andersa, w czasie ciężkich, obronnych walk toczonych przez Armię Czerwoną opuściła ZSRR i udała się na Bliski Wschód. Potem, w 1944 r., wojska te walczyły na froncie włoskim. Tysiące Polaków pozostało nadal w Związku Radzieckim. Wczesną wiosną 1943 r., z inicjatywy polskich komunistów zorganizowali oni Związek Patriotów Polskich w ZSRR. Ludzie, którzy utworzyli ZPP, mieli podobny program jak Polska Partia Robotnicza w okupowanym kraju. Chcieli walczyć z bronią w ręku, w sojuszu z ZSRR, dążyli do odbudowy państwa polskiego w nowych granicach i na demokratycznej podstawie społeczno-ustrojowej. Po utworzeniu 1. Dywizji im. T. Kościuszki, uzbrojonej i wyszkolonej dzięki pomocy radzieckiej, polscy patrioci stoczyli bój pod Lenino, który stał się początkiem szlaku ich walk o narodowe i społeczne wyzwolenie. W latach 1943-44 polskie siły zbrojne, dowodzone przez generała Zygmunta Berlinga, wyrosły w liczącą 100 tys. żołnierzy Armię Polską w ZSRR. Oddziały Armii Polskiej, walcząc wraz z Armią Radziecką, w lipcu 1944 r. przekroczyły graniczną rzekę Bug. Pierwszym miastem polskim, które odzyskało wolność, był Chełm. W tej wielkiej dla narodu chwili wyzwolenia, 21 lipca 1944 r. został utworzony Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN). Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego PKWN - powołany przez Krajową Radę Narodową - był pierwszym w dziejach naszego narodu i państwa rządem ludowym, robotniczo-chłopskim. Utworzyły go partie, które wyrażały interesy robotników, chłopów i inteligencji pracującej: Polska Partia Robotnicza, Polska Partia Socjalistyczna, Stronnictwo Ludowe, Stronnictwo Demokratyczne. W składzie PKWN znaleźli się działacze tych partii z kraju i ze Związku Patriotów Polskich. Nie było natomiast w PKWN ludzi, którzy z racji swych poglądów i przynależności politycznej reprezentowali interesy burżuazji i obszarnictwa. Utworzenie PKWN oraz objęcie przezeń władzy na wyzwolonej ziemi polskiej oznaczało powstanie nowego państwa polskiego - niepodległego państwa ludowego. Polska Ludowa powstała z walki wyzwoleńczej narodu przeciwko okupantowi hitlerowskiemu. Powstała dzięki partii klasy robotniczej, która jednocząc wszystkie siły demokratyczne i postępowe narodu, kierowała tą walką i nadała jej słuszny kierunek polityczny. Powstanie Polski Ludowej stało się możliwe dzięki temu, że Armia Radziecka złamała siły militarne Niemiec hitlerowskich i wyzwoliła spod okupacji nasz kraj i naród. Związek Radziecki, spełniając swe zobowiązania sojusznicze, pomógł narodowi polskiemu w odbudowie niepodległego państwa i umocnieniu jego osiągnięć. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego 22 lipca 1944 r. ogłosił Manifest do narodu polskiego. W Manifeście lipcowym rząd ludowy zapowiadał przeprowadzenie reform gospodarczych, społecznych i ustrojowych w Polsce, głosił sojusz ze Związkiem Radzieckim i powrót Polski nad Odrę, Nysę i Bałtyk. Rząd emigracyjny i jego Delegatura na Kraj usiłowały przechwycić władzę w Warszawie i przeciwstawić się PKWN. W tym celu 1 sierpnia 1944 r. wywołały powstanie w stolicy. Powstanie przekształciło się w bohaterską, lecz tragiczną walkę mieszkańców Warszawy z hitlerowskim okupantem. Mimo pomocy udzielanej zza Wisły przez 1. Armię Wojska Polskiego i Armię Czerwoną powstanie zakończyło się klęską. 2 października dowództwo powstania skapitulowało. Powstanie Ludowego Wojska Polskiego Najważniejszym zadaniem było ostateczne zwycięstwo nad najeźdźcą faszystowskim i wyzwolenie wszystkich ziem polskich. W tym celu Armia Ludowa i Armia Polska zostały połączone w jednolite ludowe Wojsko Polskie. Przeprowadzono mobilizację i zaciąg ochotniczy do wojska, sformowano 2 Armię Wojska Polskiego pod dowództwem generała Karola Świerczewskiego oraz wiele innych samodzielnych jednostek bojowych. Cały kraj pracował na potrzeby armii i frontu, uruchamiano transport kolejowy, fabryki, organizowano szpitale, bazy zaopatrzeniowe itp. Szlak bojowy Wojska Polskiego rozpoczęty pod Lenino wiódł od Bugu i Wisły do Morza Bałtyckiego, Berlina i Łaby oraz Pragi. Polskie oddziały regularne (wojska lądowe, lotnictwo, marynarka wojenna) walczyły również na Zachodzie: we Włoszech, Francji, Belgii, Holandii. Wysiłek wojenny, wkład narodu w zwycięstwo nad Niemcami hitlerowskimi stawiał Polskę pod względem liczebności sił zbrojnych na czwartym miejscu w koalicji antyhitlerowskiej - po Związku Radzieckim, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Ustalenie granic Państwa Polskiego Zwycięstwo w 1945 r. przyniosło zjednoczenie ziem polskich od Bugu do Odry i Nysy Łużyckiej, od Morza Bałtyckiego do Sudetów i Karpat. Żołnierze polscy wraz z Armią Radziecką przywrócili Polsce jej ziemie zachodnie i północne. Wiosną 1945 r., zanim skończyła się wojna, można było przystąpić do odbudowy życia polskiego na tych ziemiach. Ustalenie i utrwalenie granic było dla państwa ludowego sprawą wielkiej wagi. Granice wschodnie zostały określone w drodze braterskiego porozumienia ze Związkiem Radzieckim. Polska Ludowa uznała bez zastrzeżeń prawo Ukraińców, Białorusinów i Litwinów do połączenia się z republikami radzieckimi. 16 sierpnia 1945 r. Polska i ZSRR podpisały umowę o przebiegu i wytyczeniu granicy między obu sojuszniczymi państwami. Polacy, którzy mieszkali w ZSRR, mogli przenieść się do Polski, podobnie ludność ukraińska, białoruska i litewska - do ZSRR. Sprawa naszych granic zachodnich została rozstrzygnięta dwa tygodnie wcześniej. W ustalaniu tej granicy szczególnie cenne dla Polski było poparcie Związku Radzieckiego. Rząd radziecki w umowie z PKWN zawartej 26 lipca 1944 r. w pełni poparł dążenia Polski do zjednoczenia wszystkich ziem polskich po Odrę i Nysę Łużycką. ZSRR podtrzymał również stanowisko delegacji polskiej i jej przewodniczącego, Bolesława Bieruta, przedstawione na konferencji szefów trzech wielkich mocarstw w Poczdamie w lipcu - sierpniu 1945 r. W rezultacie w Poczdamie 2 sierpnia 1945 r. zapadły decyzje przyznające Polsce jej ziemie zachodnie i północne oraz zalecające przesiedlenie pozostałej na tych ziemiach ludności niemieckiej. W Polsce Ludowej, dzięki wysiłkowi i pracy narodu dźwignęliśmy z ruin i zgliszcz ziemie zachodnie i północne. Odbudowane i szybko rozwijające się są nieodłączną częścią naszej socjalistycznej ojczyzny. Przez wiele lat po wojnie ostateczny charakter polskich granic zachodnich był kwestionowany przez siły wrogie Polsce i socjalizmowi. Decyzje poczdamskie były atakowane przez rewizjonistów w Niemczech Zachodnich, wspieranych przez siły imperialistyczne. Trwałość i bezpieczeństwo naszych granic gwarantuje siła państwa ludowego oraz sojusz ze Związkiem Radzieckim i bratnimi państwami socjalistycznymi. Powstała w 1949 r. Niemiecka Republika Demokratyczna uznała natychmiast granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. Fakt ten został potwierdzony w układzie między Rzecząpospolitą Polską a Niemiecką Republiką Demokratyczną o wytyczeniu ustalonej i istniejącej polsko-niemieckiej granicy, podpisanym w Zgorzelcu 6 lipca 1950 r. Znacznie później, bo dopiero w 1970 r. granicę zachodnią PRL oraz jej nienaruszalność uznała również Republika Federalna Niemiec w układzie o podstawach normalizacji stosunków, podpisanym w Warszawie 7 grudnia tegoż roku. Akt ten był wynikiem konsekwentnych działań rządu polskiego i rezultatem nowej polityki wschodniej RFN, podjętej przez rząd Willi Brandta. Budowa nowego aparatu władzy i administracji Siły lewicy polskiej na czele z PPR przystąpiły do organizowania nowych władz - aparatu państwa ludowego. Najwyższą władzą ustawodawczą, do czasu przeprowadzenia wyborów do Sejmu w styczniu 1947 r., stała się Krajowa Rada Narodowa z prezydentem na czele. Do KRN weszli przedstawiciele partii robotniczych - PPR i odrodzonej PPS, SL, SD oraz innych demokratycznych stronnictw politycznych, związków zawodowych, organizacji młodzieżowych i społecznych. Rząd ludowy, sprawujący władzę wykonawczą, powołał centralne urzędy administracyjne w terenie: wojewodów, starostów, burmistrzów i prezydentów miast. W województwach, powiatach, miastach i gminach zaczęły działać rady narodowe, złożone z delegowanych przez partie polityczne i organizacje społeczne przedstawicieli. Rady Narodowe kontrolowały działalność organów administracyjnych. Od nowa zorganizowano tak ważne ogniwa władzy państwowej, jak Milicję Obywatelską (MO) i organy służby bezpieczeństwa publicznego. Złożone z robotników i chłopów, wraz z wojskiem ludowym ochraniały państwo ludowe, stały na straży jego bezpieczeństwa, pilnowały porządku i ładu publicznego. Równocześnie zostały przeprowadzone daleko sięgające zmiany w stosunkach społeczno-gospodarczych kraju. Do najważniejszych z nich należały: reforma rolna oraz nacjonalizacja (unarodowienie) podstawowych gałęzi gospodarki narodowej. Rewolucyjne akty rządu ludowo-demokratycznego Kształtując terytorium odrodzonej Polski w nowych granicach, państwo ludowe przystąpiło zarazem do wykonywania zapowiedzianych w czasie wojny i okupacji oraz w Manifeście lipcowym PKWN reform społeczno-ustrojowych. Reforma rolna 6 września 1944 r. PKWN wydał dekret o przeprowadzeniu reformy rolnej. Na mocy tego dekretu (uzupełnionego później innymi aktami ustawodawczymi) państwo skonfiskowało dobra poniemieckie oraz majątki ziemskie tych właścicieli, którzy posiadali więcej niż 50 ha użytków rolnych (w niektórych województwach zachodnich - ponad 100 ha). Ziemię odebraną obszarnikom państwo dzieliło między robotników rolnych, chłopów bezrolnych i małorolnych oraz tych średnich gospodarzy, który mieli duże rodziny. Część ziemi oraz lasy pozostała we władaniu państwa jako państwowe gospodarstwa rolne, leśne, doświadczalne itp. Ziemi poobszarniczej nie wystarczyło jednak dla wszystkich. Wielu rolników przesiedlało się na ziemie zachodnie i północne, gdzie otrzymywało nowe gospodarstwa. Ogółem w latach 1944-49 państwo ludowe przekazało chłopom na własność 6,1 mln ha ziemi. Z reformy rolnej i osadnictwa skorzystało ponad 1 mln rodzin chłopskich. Co czwarte gospodarstwo w Polsce było gospodarstwem nowym, utworzonym w wyniku reformy rolnej. W podziale ziemi obszarniczej chłopom pomagali robotnicy. Wielu działaczy robotniczych pracowało jako pełnomocnicy reformy rolnej. Partia i związki zawodowe wysyłały na wieś brygady robotnicze, które wraz z chłopami dzieliły ziemię. Reforma rolna zmieniła gruntownie oblicze wsi polskiej. Zniknęli wielcy właściciele ziemscy - obszarnicy. Ponad 800 tys. rodzin robotników rolnych i biednych chłopów otrzymało ziemię, nowe gospodarstwa. 250 tys. gospodarstw przydzielono dodatkowe grunty. Odbudowa i rozwój przemysłu w następnych latach spowodowały, że wielu mieszkańców wsi znalazło pracę poza rolnictwem. Przemiany w Polsce Ludowej przyniosły ludności wiejskiej, zwłaszcza młodzieży, wiele dobrego. Poprawiły jej sytuację materialną, zlikwidowały brak ziemi i nadmiar rąk do pracy, umożliwiły naukę zawodu, przejście do innych warsztatów pracy. Nacjonalizacja przemysłu Drugą podstawową reformą była nacjonalizacja przemysłu, transportu, banków. Robotnicy w czasie działań wojennych zabezpieczali swe zakłady pracy od zniszczeń, a po wyzwoleniu podejmowali natychmiast pracę nad ich odbudową oraz uruchomieniem produkcji. W fabrykach - na wezwanie partii - organizowano komitety i rady zakładowe. Przedsiębiorstwa opuszczone przez właścicieli zostały na żądanie robotników przejęte pod zarząd państwowy. W 1944-45 r. większość dużych i średnich zakładów przemysłowych była zarządzana przez państwo przy współudziale załóg robotniczych. Z inicjatywy Polskiej Partii Robotniczej Krajowa Rada Narodowa uchwaliła 3 stycznia 1946 r. ustawę o przejęciu na własność narodu podstawowych gałęzi gospodarki narodowej. W jego imieniu państwo przejęło wszystkie zakłady przemysłowe: kopalnie, huty, fabryki, przedsiębiorstwa transportowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, banki. Nacjonalizacji podlegały przedsiębiorstwa, które ze względu na charakter produkcji miały szczególne znaczenie dla państwa bądź zatrudniały więcej niż 50 robotników na jednej zmianie, oraz przedsiębiorstwa poniemieckie. Nacjonalizacja była aktem rewolucyjnym. Wielki i średni przemysł stał się własnością państwa, własnością ogólnonarodową. Pozwoliło to państwu ludowemu zwiększyć środki na odbudowę kraju ze zniszczeń wojennych. Umożliwiło również wprowadzenie gospodarki opartej na planowaniu. W 1947-49 r. został pomyślnie zrealizowany pierwszy Trzyletni Plan Odbudowy i Rozwoju Gospodarczego Kraju. W 1950 r. uchwalono ustawę o planie rozwoju gospodarczego Polski na lata 1950-55. Głównym celem planu sześcioletniego było zbudowanie przemysłu ciężkiego - podstawy uprzemysłowienia kraju. Historyczny zwrot w polityce zagranicznej PRL Państwo ludowe w swej polityce zagranicznej przyjęło zasadę sojuszu i współpracy ze Związkiem Radzieckim i bratnimi krajami demokracji ludowej, które - podobnie jak Polska - rozpoczęły po wojnie budowę fundamentów nowego ustroju społecznego i politycznego. Podstawowe zasady i kierunki rozwoju stosunków polsko-radzieckich określał układ między Polską a ZSRR o przyjaźni, pomocy wzajemnej i współpracy, podpisany w Moskwie 21 kwietnia 1945 r. W układzie tym, zawartym na 20 lat, oba państwa zobowiązały się do ścisłego sojuszu, rozwijania współpracy gospodarczej i kulturalnej, udzielania pomocy oraz prowadzenia wspólnej polityki międzynarodowej w celu utrwalenia pokoju i bezpieczeństwa. Nowy układ polsko-radziecki o przyjaźni, pomocy wzajemnej i współpracy został podpisany w Warszawie 8 kwietnia 1965 r. Społeczeństwo polskie wobec przemian ustrojowych Nie wszyscy w Polsce byli zadowoleni z utworzenia rządu ludowego, z jego polityki oraz zmian, które przeprowadzał, tworząc podwaliny państwa ludowego. Przeciwnikami władzy ludowej byli wywłaszczeni obszarnicy i kapitaliści oraz ludzie związani z dawnym ustrojem społecznym i politycznym. Wielu spośród nich obawiało się zmian, nie wiedziało, jakimi drogami będzie rozwijała się Polska, nie dowierzało nowej władzy. Na emigracji i w kraju działały wrogie Polsce Ludowej ugrupowania i organizacje polityczne. Część ludzi w kraju ulegała ich wpływom. Niektórzy przeciwnicy nowej Polski z bronią w ręku walczyli przeciwko władzy ludowej i reformom społecznym. W latach 1944-46 w kraju istniały antyludowe podziemne organizacje polityczne, a w wielu rejonach działały uzbrojone bandy, w walce z którymi zginęło kilkanaście tysięcy działaczy demokratycznych, zwłaszcza członków PPR, PPS i ZWM, żołnierzy WP, KBW, milicjantów i funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, robotników i chłopów. Ta walka reakcji przeciwko Polsce Ludowej zakończyła się niepowodzeniem, ogromna bowiem większość robotników, chłopów, inteligencji pracującej poparła poczynania władzy ludowej. Uważali oni politykę państwa ludowego za własną, odpowiadającą ich potrzebom i dążeniom. Uczestniczyli w pracy przy odbudowie kraju, miast i wsi, zakładów przemysłowych, polskich szkół, placówek naukowych i kulturalnych. Ludzie nie chcieli bratobójczych walk, wojny domowej. Pragnęli pracować, uczyć się i żyć w pokoju dla dobra ojczyzny i własnej przyszłości. Większość społeczeństwa poparła program Polski Ludowej. W czerwcu 1946 r. zostało przeprowadzone powszechne głosowanie ludowe, czyli referendum. Przeważająca część głosujących wypowiedziała się za ustrojem demokratycznym, zdecydowanie poparła nowy kształt terytorialny Polski - jej granice zachodnie i północne, zaakceptowała reformę rolną i nacjonalizację przemysłu. W wyborach do Sejmu Ustawodawczego, w styczniu 1947 r. większość obywateli głosowała na przedstawicieli partii demokratycznych, które utworzyły PKWN i realizowały przez te lata jego Manifest lipcowy. Sejm Ustawodawczy uchwalił w lutym 1947 r. ustawę o amnestii, która umożliwiała wielu ludziom związanym z antyludowym podziemiem zerwanie z przeszłością oraz powrót do normalnego życia. Zjednoczenie ruchu robotniczego. Powstanie PZPR Doniosłym wydarzeniem w powojennych dziejach Polski Ludowej było zjednoczenie ruchu robotniczego. Po wojnie działały dwie partie robotnicze - Polska Partia Robotnicza i Polska Partia Socjalistyczna, które współpracowały ze sobą. W listopadzie 1946 r. obie te partie zawarły umowę o jedności działania. PPR i PPS wspólnie zasiadały w rządzie ludowym, radach narodowych, razem walczyły z reakcją, organizowały odbudowę kraju i kierowały przemianami społecznymi; w trakcie tej współpracy obie partie zbliżyły się i podjęły decyzję o zjednoczeniu się. Robotnicy chcieli mieć jedną partię, która mogłaby pokierować budową socjalizmu. W grudniu 1948 r. odbył się w Warszawie Kongres Jedności, na którym w wyniku połączenia się PPR i PPS powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Utworzenie PZPR miało bardzo duże znaczenie dla rozwoju Polski Ludowej. Od tej chwili klasa robotnicza miała jedną partię, która opierając się na naukowych zasadach marksizmu-leninizmu mogła ustalić plany budownictwa socjalistycznego, sposoby realizacji tych planów oraz organizować społeczeństwo do ich wykonania. W krótkim powojennym okresie, w latach 1944-48 zostały kolejno założone trwałe, mocne podwaliny państwa ludowego. Złożyły się na nie: władza ludowa ciesząca się poparciem i zaufaniem większości społeczeństwa, najważniejsze przeobrażenia społeczno-gospodarcze - reforma rolna i nacjonalizacja przemysłu oraz zjednoczenie ruchu robotniczego i utworzenie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej jako kierowniczej siły narodu i państwa. Polska Ludowa ukształtowała i utrwaliła swe granice państwowe oraz rozwinęła stosunki sojuszu, przyjaźni i współpracy ze Związkiem Radzieckim i innymi państwami socjalistycznymi. 22 lipca 1952 r. Sejm Ustawodawczy uchwalił nową Konstytucję, w której - zgodnie z historycznymi przemianami w życiu narodu - państwo polskie zostało nazwane Polską Rzecząpospolitą Ludową. Podmiotem władzy w Polsce jest lud pracujący z klasą robotniczą na czele, a podstawą całego ustroju PRL jest społeczna, zwłaszcza państwowa własność środków produkcji - fakty te decydują o tym, że PRL jest państwem socjalistycznym. Jest państwem przeciwstawnym wszelkiemu państwu eksploatatorskiemu, zwłaszcza burżuazyjnemu. W państwie eksploatatorskim władza należy bowiem do klas posiadających środki produkcji (właściciele niewolników, właściciele ziemscy, kapitaliści). Podstawą ekonomiczną tych państw jest prywatna własność środków produkcji. Państwa te oparte są na wyzysku ludzi pracy. Państwo socjalistyczne znosi natomiast wszelki wyzysk człowieka przez człowieka. Likwidując zaś klasy wyzyskujące, stwarza warunki rzeczywistej równości swoich obywateli.


Towarzysz 2002-11-13 14:12:32
ROZDZIAŁ 1 - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! - Na wieki wieków, moja Agato, a dokąd to wędrujecie, co? - We świat, do ludzi, dobrodzieju kochany - w tyli świat!... - zakreśliła kijaszkiem łuk od wschodu do zachodu. Ksiądz spojrzał bezwiednie w tę dal i rychło przywarł oczy, bo nad zachodem wisiało oślepiające słońce; a potem spytał ciszej, lękliwiej jakby... - Wypędzili was Kłębowie, co? A może to ino niezgoda?... może... Nie zaraz odrzekła, wyprostowała się nieco, powlekła ciężko starymi wypełzłymi oczami po polach ojesieniałych, pustych i po dachach wsi, zanurzonej w sadach. - I... nie wypędzali... jakżeby... dobre są ludzie - krewniaki. Niezgody też nijakiej być nie było. Samam ino zmiarkowała, że trza mi w świat. Z cudzego woza to złaź choć i w pół morza. Trza było... roboty już la mnie nie miały... na zimę idzie, to jakże - darmo mi to dadzą warzę abo i ten kąt do spania?... A że rychtyk i ciołka odsadzili od maci... a i gąski, bo to już zimne nocki, trza zagnać pod strzechę, tom i zrobiła miejsce... jakże, bydlątek szkoda, Boże, stworzenie też... A ludzie dobre, bo mię choć latem przytulą, kąta ani tej łyżki strawy nie żałują, że se człowiek kiej jaka gospodyni paraduje... A na zimę we świat, po proszonym. Niewiela mi potrza, to se u dobrych ludzi uproszę i do zwiesny z Panajezusową łaską przechyrlam, a jeszcze się coś niecoś grosza uścibi - to rychtyk la nich na przednowek... krewniaki przeciech... A już ta Jezusiczek przenajsłodszy biedoty opuścić nie opuści. - Nie opuści, nie - zawołał gorąco i wstydliwie wsadził jej w garść złotówkę. - Dobrodzieju nasz serdeczny, dobrodzieju! Przypadła mu do kolan roztrzęsioną głową, a łzy jak groch posypały się po jej twarzy szarej i zradlonej jak te jesienne podorówki. - Idźcie z Bogiem, idźcie - szeptał zakłopotany podnosząc ją z ziemi. Zebrała drżącymi rękami torby i kijaszek z jeżem na końcu, przeżegnała się i poszła szeroką, wyboistą drogą ku lasom; raz w raz tylko odwracała się ku wsi, ku polom, na których kopano kartofle; i na te dymy pastusich ognisk, co się snuły nisko nad ścierniskami - poglądała żałośnie, aż i zniknęła za przydrożnymi krzami . A ksiądz usiadł z powrotem na kółkach od pługa, zażył tabaki i rozłożył brewiarz, ale oczy ześlizgiwały mu się z czerwonych liter i leciały po ogromnych, w jesiennej zadumie pogrążonych ziemiach, to po bladym niebie błądziły lub zatrzymywały się na parobku, pochylonym nad pługiem. - Walek... bruzda krzywa... te... - zawołał unosząc się nieco i chodził już oczami krok za krokiem za parą tłustych siwków, ciągnących pług ze skrzypem. Zaczął znowu bezwiednie przebiegać czerwone litery brewiarza i poruszać ustami, ale co chwila gonił oczami siwki, to stadko wron, które ostrożnie, z wyciągniętymi dziobami podskakiwały w bruździe i raz w raz, za każdym świstem bata, za każdym nawrotem pługa, podrywały się ciężko, padały zaraz na zorane zagony i ostrzyły dzioby o twarde, zeschłe skiby. - Walek! a śmignij no prawą po portkach, bo zostaje! Uśmiechnął się, bo jakoż po bacie prawa już równo ciągnęła, a gdy konie doszły do drogi, uniósł się żywo poklepał je przyjaźnie po karkach, aż wyciągały do niego nozdrza i przyjacielsko obwąchiwały twarz. - Heeet-aa! - wołał śpiewnie Walek, wyciągnął błyszczący jakby ze srebra pług, uniósł go lekko, pociągnął konie lejcami, że zatoczyły krótki łuk, wraził krój błyszczący w rżysko, śmignął batem, konie pociągły z miejsca, aż zgrzytnęły orczyki - i orał dalej wielki łan ziemi, co pod prostym kątem spadał od drogi po pochyłości i niby długi wątek zgrzebnych skib rozciągał się aż ku wsi, leżącej nisko i jakby zatopionej w czerwonawych i żółtawych sadach. Cicho było, ciepło i nieco sennie. Słońce, chociaż to był już koniec września, przygrzewało jeszcze niezgorzej - wisiało w połowie drogi między południem a zachodem, nad lasami, że już krze i kamionki, i grusze po polach, a nawet zeschłe twarde skiby kładły za się cienie mocne i chłodne. Cisza była na polach opustoszałych i upajająca słodkość w powietrzu, przymglonym kurzawą słoneczną; na wysokim, bladym błękicie leżały gdzieniegdzie bezładnie porozrzucane ogromne białe chmury niby zwały śniegów, nawiane przez wichry i postrzępione. A pod nimi, jak okiem ogarnąć, leżały szare pola niby olbrzymia misa o modrych wrębach lasów - misa, przez którą, jak srebrne przędziwo rozbłysłe w słońcu, migotała się w skrętach rzeka spod olch i łozin nadbrzeżnych. Wzbierała w pośrodku wsi w ogromny podłużny staw i uciekała na północ wyrwą wśród pagórków; na dnie kotliny, dokoła stawu, leżała wieś i grała w słońcu jesiennymi barwami sadów - niby czerwono-żółta liszka, zwinięta na szarym liściu łopianu, od której do lasów wyciągało się długie, splątane nieco przędziwo zagonów, płachty pól szarych, sznury miedz pełnych kamionek i tarnin-tylko gdzieniegdzie w tej srebrnawej szarości rozlewały się strugi złota - łubiny żółciły się kwiatem pachnącym, to bielały omdlałe, wyschłe łożyska strumieni albo leżały piaszczyste senne drogi i nad nimi rzędy potężnych topoli z wolna wspinały się na wzgórza i pochylały ku lasom. Ksiądz ocknął się z zapatrzenia, bo długi, żałosny ryk rozległ się gdzieś niedaleko, aż wrony poderwały się z krzykiem i skośnym rzutem leciały na kopaniska- a czarny migocący cień biegł za nimi dołem po rżyskach i podorówkach. Przysłonił ręką oczy i patrzył pod słońce - drogą od lasów szła jakaś dziewczyna i ciągnęła za sobą na postronku dużą, czerwoną krowę; gdy przechodziła obok, pochwaliła Boga i chciała skręcić, aby księdza pocałować w rękę, ale krowa szarpnęła ją w bok i znowu ryczeć zaczęła. - Na sprzedanie prowadzisz, co? - Ni... ino do młynarzowego bysia... a stójże, zapowietrzona... Wściekłaś się czy co! - wołała zadyszana; usiłując powstrzymać, ale krowa ją pociągnęła, że już obie gnały w dyrdy, aż kurz je zakrył obłokiem. A potem wlókł się ciężko po piaszczystej drodze Żyd szmaciarz, pchał przed sobą taczki dobrze naładowane, bo raz w raz przysiadał i ciężko dyszał. - Co tam słychać, Moszku? - Co słychać?... Komu dobrze, to i dobrze słychać... Kartofle , chwała Bogu obrodziły, żyto sypie, kapusta będzie. Kto ma kartofle, kto ma żyto, kto ma kapustę temu dobrze słychać! - Pocałował księdza w rękaw, założył na kark pas od taczek i pchał dalej, lżej już, bo zaczynał się spadek łagodny. A potem szedł środkiem drogi w kurzawie, bo zamiatał nogami, ślepy dziad, prowadzony przez tłustego kundla na sznurku. A potem leciał od lasu chłopak z butelką, ale ten ujrzawszy księdza przy drodze okrążył go z dala i biegł na przełaj pól do karczmy. To znowu chłop z sąsiedniej wsi wiózł zboże do młyna albo Żydówka pędziła stado kupionych gęsi. A każdy pochwalił Boga, zamienił słów parę i szedł w swoją drogę, odprowadzany życzliwym słowem i spojrzeniem księdza, któren, że już słońce było coraz niżej, powstał i krzyknął do Walka: - Doórz do brzózek i do domu... na nic się konie zmachają. I poszedł wolno miedzami, odmawiał półgłosem modlitwy i jasnym, pełnym kochania spojrzeniem ogarniał pola... ...Rzędy kobiet czerwieniły się na kopaniskach... rozlegał się gruchot zsypywanych do wozów kartofli... miejscam orano jeszcze pod siew... stada krów srokatych pasły się na ugorach... długie, popielate zagony rdzawiły się młodą szczotką zbóż wschodzących... to gęsi niby płaty śniegów bieliły się na wytartych, zrudziałych łąkach... krowa gdzieś zaryczała... ogniska się paliły i długie, niebieskie warkocze dymów ciągnęły się nad zagonami... Wóz zaturkotał albo pług zgrzytnął o kamienie... to cisza znowu obejmowała ziemię na chwilę, że słychać było głuchy bełkot rzeki i turkot młyna, schowanego za wsią, w zbitym gąszczu drzew pożółkłych... to znowu śpiewka się zerwała lub krzyk nie wiadomo skąd powstały leciał nisko, tłukł się po bruzdach i dołach i tonął bez echa w jesiennej szarości, na ścierniskach oprzędzonych srebrnymi pajęczynami, w pustych sennych drogach, nad którymi pochylały się jarzębiny o krwawych, ciężkich głowach... to włóczono role i tuman szarego, przesłonecznionego kurzu podnosił się za bronami, wydłużał i pełzał aż na wzgórze i opadał, a spod niego niby z obłoku wychylał się bosy chłop, z gołą głową, przewiązany płachtą - szedł wolno, nabierał ziarna z płachty i siał ruchem monotonnym, nabożnym i błogosławiącym ziemi, dochodził do końca zagonów, nabierał z worka zboża, nawracał i z wolna podchodził pod wzgórze, że najpierw głowa rozczochrana, potem ramiona, a w końcu już był cały widny na tle słońca z tym samym błogosławiącym ruchem siejby; z tym samym świętym rzutem rozrzucał zboże, co jak złoty pył kolistym wirem padało na ziemię. Ksiądz szedł coraz wolniej, czasem przystawał, aby odetchnąć, to znowu obejrzał się na swoje siwki, to przyglądał się chłopakom, obtłukującym kamieniami ogromną gruszę, aż hurmem przybiegli do niego i chowając ręce za siebie całowali w rękaw sutanny. Pogładził ich po głowach i rzekł upominająco: - Nie łamcie ino gałęzi, bo na bezrok gruszek mieć nie będziecie. - My nie rzucalim na gruszki, ino że tam jest gapie gniazdo - ozwał się śmielszy. Ksiądz się uśmiechnął dobrotliwie i zaraz znowu przystanął przy kopaczkach. - Szczęść Boże w robocie! - Boże zapłać, dziękujemy! - odpowiedzieli razem, prostując się, i ruszyli wszyscy do ucałowania rąk dobrodzieja kochanego. - Pan Bóg dał latoś urodzaj na kartofle, co? - mówił wyciągając otwartą tabakierkę do mężczyzn - brali sumiennie i z szacunkiem w szczypty, nie śmiejąc przy nim zażywać. - Juści, kartofle kiej kocie łby i dużo pod krzami. - Ha, to świnie zdrożeją, bo jaki taki chciał będzie wsadzać do karmika. - Już i tak drogie; na zarazę latem wyginęły, a i do Prus kupują. - Prawda, prawda. A czyje to ziemniaki kopiecie? - A Borynowe. - Gospodarza nie widzę, tom i rozeznać nie rozeznał. - Ociec pojechali z moim ano do boru. - A to wy, Anna, jakże się macie? - zwrócił się do młodej, przystojnej kobiety w czerwonej chustce na głowie , która, że ręce miała uwalane ziemią, przez zapaskę ujęła jego rękę i pocałowała. - Jakże się ma ten wasz chłopak, com go to we żniwa chrzcił? - Bóg zapłać dobrodziejowi, zdrów, się chowa i coś niecoś bałykuje. - No, zostańcie z Bogiem. - Panu Bogu oddajem. I ksiądz skręcił na prawo, ku cmentarzowi, który leżał z tej strony wsi, przy topolami wysadzonej drodze. Długo za nim spoglądali w milczeniu, na jego smukłą, pochyloną nieco postać, dopiero gdy przeszedł niskie, kamienne ogrodzenie cmentarza i szedł między mogiłami ku kaplicy, co stała wpośród pożółkłych brzóz i klonów czerwonych, rozwiązały się im języki. - Lepszego to i na całym świecie nie znaleźć - zaczęła któraś z kobiet. - Juści, chciały go też zabrać do miasta... żeby ociec z wójtem nie jeździli prosić biskupa, to byśwa go i nie mieli... Kopta no, ludzie, kopta, bo do wieczora mało daleko, a ziemniaków mało wiele! - mówiła Anna wysypując swój kosz na kupę żółcącą się na rozkopanej ziemi, pełnej zeschłych łęcin. Wzięli się chyżo za robotę i w cichości, że ino słychać było dziabanie motyczek o twardą ziemię, a czasem suchy dźwięk żelaza o kamień. Czasami ktoś niektoś wyprostował zgięty i zbolały grzbiet, odetchnął głęboko, popatrzył bezmyślnie na siejącego przed nimi i znowu kopał, wybierał z szarej ziemi żółte ziemniaki i rzucał do kosza, przed się stojącego. Ludzi. było kilkanaścioro, przeważnie starych kobiet i komorników, a za nimi bieliły się dwa krzyżaki, u których w płachtach leżały dzieci raz w raz popłakując. - A tak i stara poszła we świat - zaczęła Jagustynka - Kto? - spytała Anna podnosząc się. - A stara Agata. - Na żebry... - Juści, że na żebry! Hale! nie na słodkości, ino na żebry. Obrobiła krewniaków, wysłużyła się im bez lato, to już ją puściły na wolny dech. - Wróci na zwiesnę, to im naznosi w torebeczkach, a to i cukru, a to i harbaty, a to i grosza coś niecoś; zaraz ją będą miłowały, każą spać w łóżku, pod pierzyną, robić nie dadzą, coby se wypoczena. A wujna, a ciotka jej mówią, póki tego ostatniego szelążka od niej nie wyciągną... A jesienią to już la niej miejsca nie ma w sieni ani we chliwie. Scierwy, psie krewniaki i zapowietrzone - wybuchała Jagustynka i taki gniew ją przejął, że stara jej twarz posiniała. - Biednemu to zawsze na ten przykład wiatr w oczy dorzucił jeden z komorników, stary, wynędzniały chłop z krzywą gębą. - Kopta no, ludzie, kopta - popędzała Anna nierada tokowi rozmowy. Jagustynka, że to długo nie mogła bez gadania, to spojrzała na siejącego i rzekła: - Te Paczesie to stare chłopy, że jaże im już kłaki na łbach puszczają... - Ale kawalery zawdy - rzekła insza kobieta. - A tyle dziewuch się starzeje albo i służby szukać idzie... - Przeciech, a one mają cały półwłóczek i jeszeze łączkę za młynem. - Juści, abo to im matka da się żenić... abo to im popuści... - A kto by krowy doił, kto by opierał, kto by kole gospodarstwa abo i śwyń chodził... - Obrządzają se matulę i Jagusię, bo jakże, Jagna kiej pani jaka, kiej i druga dziedziczka, ino się stroi... a myje, a w lusterku przegląda, a warkocze zaplata. - I patrzy ino, kogo by puścić pod pierzynę, któren aby mocny! - dorzuciła znowu ze złym uśmiechem Jagustynka. - Józek Banachów posyłał z wódką - nie chciała. - Cie... dziedziczka zapowietrzona. - A stara ino w kościele siaduje, a na książce się modli, a na odpusty chodzi! - Prawda, ale czarownica to też jest; a Wawrzonowym krowom to chto mleko odebrał, co? A jak na Jadamowego chłopaka, co jej śliwki w sadku obrywał, jakieś złe słowo powiedziała, to mu się zaraz taki kołtun zbił i tak go pokręciło, Jezus! - I ma tu błogosławieństwo Boże być nad narodem, kiej takie we wsi siedzą... - A drzewiej, kiej jeszcze krowy pasałam tatusiowe, to baczę, że takie ze wsi wyganiali - dodała znowu Jagustynka. - Tym się krzywda nie stanie, bo ma ją kto strzec...i zniżając głos do szeptu, a patrząc z ukosa na Annę, co kopała na przedzie pierwszą z kraja redlinę, szeptała Jagustynka sąsiadkom: - A pono pierwszy do obrony to ano chłop Hanki... cieka się on za Jagną kiej ten pies.:. - Laboga... moiściewy... cudeńka prawicie... Hale! to by już grzech i obraza boska była... - szeptały do siebie kopiąc i nie podnosząc głów. - A bo to on jeden... a to jak za suką, tak chłopaki za nią ganiają. - A bo też urodę ma, to ma; wypasiona kiej jałowica, biała na gębie, a ślepie to ma rychtyk jak te lnowe kwiatki... a mocna, że i niejeden chłop jej nie uradzi... , - A bo to co robi, ino żre a wysypia się, to nie ma urodna być... Milczały długą chwilę, bo trzeba było kartofle wysypywać na kupę. A potem już z rzadka pogadywały to o tym, to o owym aż i zamilkły, bo któraś dojrzała, że od wsi rżyskiem bieży Józka Borynianka. , Jakoż i ta nadbiegała zziajana i już z daleka krzyczała: - Hanka, a chodźcie ino do chałupy, bo krowie się cosik stało. - Jezus Maria, a której?... - A to ci graniastej... a to ci... tchu złapać nie mogę..- - Loboga, aże mnie zatknęło, myślałam, że mojej...-zawołała z ulgą Anna. - Witek ją co dopiero przygnał, bo gajowy ich wypędził z zagajów. Krowa się zlachała, bo taka śpaśna... i zaraz przed oborą upadła... i ani pić nie pije, ani żreć nie żre, ino się tarza, a ryczy, że loboga! - Ojca to nie ma? - Ni, tatulo jeszcze nie przyjechali. O Jezus, mój Jezus, taka krowa, co na raz dobrze i garniec mleka dawała. A chodźcież rychło. - Duchem ci lecę, w to oczymgnienie. Jakoż i wyjęła dziecko z płachty, nadziała mu czapeczkę z kutasikami, okręciła zapaską i poszła żywo, a taka była strwożona wieścią, że nawet nie opuściła wełniaka, zapomniała do cna, aż jej odsłonięte do kolan nogi bieliły się po roli. Józka biegła przodem. A kopacze, każdy okrakiem nad swoją redliną, posuwali się z wolna, kopiąc leniwiej, jako że nikt nie pilił i nie poganiał. Słońce już się przetaczało na zachód i jakby rozżarzone biegiem szalonym czerwieniło się kołem ogromnym i zsuwało za czarne, wysokie lasy. Mrok gęstniał i pełzał już po polach; sunął bruzdami, czaił się po rowach, wzbierał w gąszczach i z wolna rozlewał się po ziemi, przygaszał, ogarniał i tłumił barwy, że tylko czuby drzew, wieże i dachy kościoła gorzały płomieniami. A niektórzy ściągali już z pól do domów. Głosy ludzkie, rżenia, porykiwania, turkoty wozów coraz ostrzej brzmiały w cichym, omroczonym powietrzu. Sygnaturka na kościele zaczęła dzwonić Anioł Pański spiżowym świergotem, że ludzie przystawali i szept pacierzów, niby szemranie opadających listków, padał w mroki. Ze śpiewami a pokrzykami wesołymi spędzano bydło z pastwisk, co ciżbą szło drogami w tumanach kurzawy, że tyłko raz w raz wychylały się z niej głowy potężne i rogi krzaczaste. Owce pobekiwały tu i ówdzie, to gęsi zerwały się z pastwisk i stadami leciały, całe w zorzach zachodu zatopione, że tylko krzyk przenikliwy znaczył je w powietrzu. - Ale szkoda, ta graniasta to sielna krowa. - I..: nie na biedaka trafiło. - A tak i bydlątka żal, co się zmarnuje. - Gospodyni Boryna nie ma, to wszystko leci kiej przez sito. - A bo to Hanka nie gospodyni? - La siebie... jakby na komornym u ojca siedzą, tu juści patrzą, aby ino na swoją stronę coś niecoś urwać, a ojcowego niechta pies pilnuje. - A Józka, że to jeszcze skrzat głupi, to i cóż poradzi? -Hale, abo to Boryna nie mógłby gront oddać Antkowi, co? - A sam pójdzie do nich na wycug, co?... Starzyście. Wawrzku, a do cna jeszcze głupi - zaczęła żywo Jagustynka. - Ho, ho, Boryna jeszcze krzepki, może się ożenić, a głupi by był, żeby dzieciom zapisywał. - Hale, krzepki to juści, że jest, ale już ma ze sześćdziesiąt roków. - Nie bój się, Wawrzku, każda młódka pójdzie za niego, niechby tylko rzekł. - Już dwie żony pochował. - Niech se pochowa i trzecią, Panie Boże mu pomóż, a niech dzieciom, póki żyw, nie daje ni staja, ni liszki jednej, ni tyle, co trepem przydepnie. Ścierwy, wyrychtowałyby go, kiej moje mnie. Dałyby mu wycugi że na wyrobek by chodził, z głodu by zdychał abo i na żebry, po proszonym szedł. Oddaj ino, co masz, dzieciom - to ci oddadzą; rychtyk ci tego starczy na sznureczek abo i na ten kamień do szyi... - Ludzie, a to czas do domu, mroczeje. - Czas, czas! Słońce już zaszło. Pozbierali prędko motyczki, koszyki, to dwojaki od obiadów i szli wolno gęsiego miedzą, pogadując coś niecoś,a tylko stara Jagustynka wykrzykiwała wciąż namiętnie na dzieci własne, a potem już i na wszystkich pomstowała. A równo z nimi jakaś dziewczyna gnała maciorę z prosiętami i śpiewała cienkim głosikiem: Aj, nie chodź kiele woza, Aj, nie trzymaj się osi, Aj, nie daj chłopu gęby,- - Cie, głupia, wrzeszczy, kiejby ją kto ze skóry obdzierał ROZDZIAŁ 2 Na Borynowym podworcu, obstawionym z trzech stron budowlami gospodarskimi, a z czwartej sadem, który go oddzielał od drogi, już się zebrało dość narodu; kilka kobiet radziło i wydziwiało nad ogromną czerwono-białą krową, leżącą przed oborą na kupie nawozu. Stary pies, kulawy nieco i z oblazłą na bokach sierścią, oganiał graniastą, obwąchiwał ją, szczekał, to wypadał w opłotki i gnał dzieci na drogę, co się były wieszały na płotach i zazierały ciekawie w obejście, albo docierał do maciory, co legła pod chałupą i rozwalona jęczała cicho, bo ssały ją białe, młode prosięta. Hanka nadbiegła właśnie zziajana, przypadła do krowy i jęła ją głaskać po gębuli i łbie. - Granula, biedoto, granula! - wołała łzawo, aż buchnęła płaczem i lamentem serdecznym. A kobiety radziły raz w raz nowe ratowanie chorej; to sól rozpuszczoną wlewali jej w gardło, to topiony z poświęcanej gromnicy wosk z mlekiem; radził ktosik mydła z serwatką - insza znowu wołała, żeby krew puścić-ale krowie nic nie pomagało, wyciągała się coraz dłużej, niekiedy podnosiła łeb i porykiwała długo, jakby o ratunek, boleśnie, aż jej piękne oczy o białkach różowych mętniały mgłą i ciężki, rogaty łeb opadał z wysilenia, że ino wysuwała ozór i polizywała ręce Hanki. - A może by Ambroży co poradził? - zaproponowała któraś. - Prawda, na chorobach on jest znający - zawtórowali. Bieżyj no, Józia! Na Anioł Pański dzwonili, to musi jeszcze być przy kościele Laboga, a jak ociec nadjadą będzie to pomstowanie, będzie. - A przeciech my niczego niewinowate! -narzekała płaczliwie. A potem siadła na progu obory, wsadziła chłopakowi w usta, bo popłakiwał, białą, pełną pierś i z trwogą niezmierną spoglądała na krowę rzężącą, to przez opłotki na drogę i nasłuchiwała. W pacierz abo i dwa wpadła Józia z krzykiem, że Jambroży już idą. Jakoż i przyszedł zaraz dziad może stuletni, prosty jak świeca, twarz miał suchą, pomarszczoną jak kartofel na zwiesnę i szarą takąż, wygoloną i pociętą szramami, włosy białe jak mleko kosmykami opadały mu na czoło i kark, bo był z gołą głową. Poszedł prosto do krowy i dokumentnie ją obejrzał. - Oho, widzę, że świeże mięso jedli będzieta. - A dyć jej pomóżcie co, wylekujcie, a toć krowa ze trzysta złotych warta - i dopiero po cielęciu, a dyć pomóżcie! O mój Jezu, mój Jezu! - zawołała Józia. Ambroży wyjął z kieszeni puszczadło, powecował je po cholewie, przyjrzał się pod zorzę ostrzu i przeciął granuli arterie pod brzuchem - ale krew nie trysnęła, a ciekła wolno czarna, spieniona. Stali wszyscy dokoła pochyleni i patrzyli bez oddechu. - Za późno! Oho, bydlątko ostatnią parę puszcza - rzekł uroczyście Ambroży. - Nic to, ino paskudnik albo i co innego... trza było zaraz, kiej zachorzała... ale te baby to ino juchy do płakania są mądre, a jak trza radzić, to w bek kiej owce. - Splunął pogardliwie, obszedł krowę, zajrzał jej w oczy, przyjrzał się ozorowi, obtarł zakrwawione ręce o jej miękką, lśniącą skórę i zabierał się do odejścia. - Na ten pochowek dzwonił nie będę; zadzwonita w garki sami. - Ociec z Antkiem! - krzyknęła Józka i wybiegł na drogę naprzeciw, bo głuchy, ciężki turkot rozległ się z drugiej strony stawu, gdzie z rozczerwienionej zorzam zachodu kurzawie czerniał długi wóz i konie. - Tatulu, a to... graniasta już zdycha - wołała, dobiegając do ojca, który skręcał właśnie na tę stronę stawu. Antek szedł w końcu i podtrzymywał, bo wieźli długą sosnę. - Nie pleć byle czego po próżnicy - mruknął podcinając konie. - Jambroży puszczali krew i nic... i wosk topiony lali jej w gardziel i nic... i sól... i nic... pewnie paskudnik...Witek pedał, co borowy wygnał ich z zagajów i co granula zara się pokładała i stękała, jaże ją i przygnał... - Graniasta, najlepsza krowa, ażeby was, ścierwy, pokręciło, kiej tak pilnujecie! - rzucił lejce synowi i z batem w garści pobiegł przodem. Baby się rozstąpiły, a Witek, który cały czas coś najspokojniej majstrował pod chałupą, skoczył w ogród i przepadł ze strachu, nawet Hanka podniosła się na progu i stała bezradna, strwożona. - Zmarnowali mi bydlę!... - wykrzyknął wreszcie stary, obejrzawszy krowę. - Trzysta złotych jak w błoto! Do miski to ścierwów aż gęsto, a przypilnować nie ma kto. Taka krowa, taka krowa! A to człowiek ruszyć się z domu nie może, bo zaraz szkoda i upadek... - Dyć ja od połednia samego byłam przy kopaniu- tłumaczyła się cicho Hanka. - A bo ty co kiej widzisz! - krzyknął z wściekłością.- A bo ty stoisz o moje!... Taka krowa, taki haman, że i drugiej nie w każdym dworze by znalazł! Wyrzekał coraz żałośniej i obchodził ją, próbował podnieść, ciągał za ogon, zaglądał w zęby, ale krowa dyszała chrapliwie i coraz ciężej, krew przestała płynąć, tylko krzepła w czarne, spieczone żużle - wyraźnie już zdychała - Nie ma co, ino ją trza dorznąć, choć tyla się wróci! - rzekł w końcu, przyniósł kosę ze stodoły, poostrzył ją nieco na taczalniku, co stał pod okapem obory, rozdział się ze spencerka, zawinął rękawy koszuli i zabrał się do zarzynania... Hanka z Józią buchnęły płaczem, bo granula, jakby czując śmierć, uniosła z trudem łeb, zaryczała głucho i... padła z przerzniętym gardłem, grzebiąc ino nogami... Pies zlizywał krzepnącą na powietrzu krew, a potem skoczył na doły od kartofli i szczekał na konie stojące z wozem w opłotkach, bo tam je zostawił Antek, a sam spokojnie przyglądał się jatce. - Nie bucz, głupia! Ojcowa krowa to nie nasza strata powiedział ze złością do żony i zabrał się do wyprzęgania i rozbierania koni, które już Witek ciągnął za grzywy do stajni. - Ziemniaków w polu dużo? - zagadnął Boryna, myjąc pod studnią ręce. - A bogać tam mało, będzie ze dwadzieścia worków'. - Trzeba dzisiaj zwieźć. - Hale, zwoźcie se sami, ja już kulasów nie czuję ni krzyża... a i licowy kuleje na przednią. - Józka, zwołaj no Kubę od kopania, niech źróbkę założy za licowego i trza dzisiaj zwieźć. - Deszcz ano być może. Ale wrzał złością i zmartwieniem, bo coraz to przystawał przed krową i klął siarczyście, a potem łaził po podwórzu i zaglądał to do obory, to do stodoły, to pod szopę i sam nie wiedział, czego szuka, żarła go ano taka strata. - Witek! Witek! - jął wołać i odpinał szeroki rzemień z bioder, ale chłopak się nie pokazał. Ludzie się porozchodzili, bo rozumieli, że taka szkoda i taka markotność musi się skończyć bitką, jako że do niej Boryna był skory zazwyczaj, ale stary klął tylko dzisiaj i poszedł do izby. - Hanka, a daj no jeść! - krzyknął na synową w otwarte okno i poszedł na swoją stronę. Dom był zwykły, kmiecy - przedzielony na przestrzał sienią ogromną; szczytem wychodził na podwórze, a frontem czterookiennym na sad i na drogę. Jedną połowę od ogrodu zajmował Boryna z Józią, a na drugiej siedzieli Antkowie. Parobek ż pastuchem sypiali przy koniach. W izbie było już czarniawo, bo przez małe okienka, przysłonięte okapem i zagajone drzewami, mało przeciskało się światła, a i mroczało już na świecie, że tylko połyskiwały szkła obrazów świętych, co rzędem czerniły się na bielonych ścianach; izba była duża, ale przygnieciona czarnym pułapem i ogromnymi belkami pod nim, i tak zastawiona różnym sprzętem, że tylko koło wielkiego komina z okapem, co stał przy siennej ścianie, było niecoś swobodnego miejsca. Boryna się rozzuł i poszedł do ciemnego alkierza, zamykając drzwi za sobą, odsunął ż małej szybki deskę, że zachodnie światło krwawym brzaskiem zalało alkierz. Izdebka pełna była różnych rupieci i statków gospodarskich, na drążkach, w poprzek przewieszonych, wisiały kożuchy, czerwone pasiaste wełniaki, białe sukmany, to całe pęki motków szarej przędzy i zwinięte w kłęby brudne runa owiec i worki z pierzem. Wyciągnął białą sukmanę i pas czerwony, a potem długo czegoś szukał w beczkach napełnionych zbożem, to w kącie pod stosem starych rzemieni i żelastwa, aż usłyszawszy Hankę w pierwsze izbie, zaciągnął deskę na okienko i znowu coś długo grzebał w zbożu. A na ławie pod oknem już się dymiło jadło; od ogromnego tygla z kapustą rozchodził się zapach słoniny, jak od jajecznicy, której niezgorsza miseczka stała obok. - Gdzie Witek pasł krowy? - zapytał, krając potężny glon chleba z bochna jak przetak wielkiego. - Na dworskich zagajach i borowy go stamtąd wygonił. - Ścierwy, zmarnowali mi bydlę. - Przecięch, tylo krowa, to się złachała w tym gonieniu, że się w niej cosik zapaliło. - Dziadaki, psiekrwie. Paśniki są nasze, w tabeli stoi kiej wół a one cięgiem wyganiają i pedają, co ich. - Drugich też powyganiali, a chłopaka Walkowego tak zbił, tak zbił... - Ha! do sądu trza abo i do komisarza. Trzysta złotych warta, jak nic. - Pewnie, pewnie - przytakiwała rada niezmiernie, że ociec się udobruchali. - Powiedzcie Antkowi, że skoro ziemniaki zwiezą, to niech się wezmą do krowy, trza ją obłupić i poćwiertować. Przyndę od wójta, to wama pomogę. W sąsieku u belki ją powiesić - będzie przespiecznie ode psów lebo jenszej gadziny... Skończył wrychle jeść i wstał, bych się nieco przyogarnąć, ale takie ociążenie poczuł w sobie, takie ciągotki w kościach, taką senność, że jak stał, rzucił się na łóżko by się z pacierz przedrzymać. Hanka poszła na swoją stronę i krzątała się po izbie, i coraz to wychylała się przez okno spojrzeć na Antka, który pożywiał się na ganku, przed domem; odsadził się od miski obyczajnie i z wolna ciągnął łyżkę za łyżką, skrzybiąc mocno o wręby i spozierając czasami przed się na staw - bo zachód już był i na wodzie czyniły się złotopurpurowe tęcze i płomienne koliska, przez które niby białe chmurki przepływały z gęgotem gęsi, rozlewając dziobami sznury krwawych pereł. Wieś zaczynała się mrowić i wrzeć ruchem; na drodze z obu stron stawu, ciągle podnosiły się kurzawy i turkoty wozów, i porykiwania krów, które wchodziły do stawu po kolana, piły wolno i podnosiły ciężkie łby, aż cienkie strugi wody, niby bicze opali, opadały im z szerokich gębul. Gdzieś, od drugiego końca stawu, słychać było trzask kijanek bab piorących i głuchy, monotonny łopot cepów w jakiejś stodole. - Antek, urąb no pieńków, bo sama nie poradzę-prosiła nieśmiało i z obawą, bo nic to nie było u niego skląć abo i zbić z leda powodu. Nie odrzekł nawet, jakby nie słyszał, że ona nie śmiała powtórzyć i już sama poszła udziabywać trzaski z pni - i milczał zły, zmęczony całodzienną pracą srodze, i patrzył teraz na staw, na drugą stronę, w duży dom, świecący białymi ścianami i szybami okien, bo zachód bił w niego. Pęki czerwonych georginii wychylały się zza kamiennego płotu i paliły jaskrawo na tle ścian, a przed chałupą, w sadzie, to między opłotkami uwijała się wysoka postać, ale twarzy rozeznać nie można było, bo co chwila ginęła w sieni, to pod drzewami. - Śpią se kiej dziedzic, a ty, parobku, rób - mruknął ze złością, bo ojcowe chrapanie rozlegało się aż na ganku. Poszedł na podwórze i raz jeszcze przyjrzał się krowie. - Juścik, ojcowa krowa ale i nasza strata - rzekł do żony, która, że to Kuba przywiózł ziemniaki z pola, rzuciła łupanie drzewa i szła do woza. - Doły jeszcze nie wyporządzone, to trza zesuć na klepisko. - Kiej ociec mówili, żebyś na klepisku krowę z Kubą obdarł i wyporządził. - Zmieści się i krowa, zmieszczą się i ziemniaki-szeptał Kuba, otwierając wierzeje stodoły na roścież. - Ja ta nie jestem drzyk, cobym krowę obłupiał ze skóry - rzucił Antek. I już nie mówili, słychać było tylko gruchot zsypywanych na klepisko ziemniaków. Słońce zgasło, wieczór się robił, świeciły jeszcze zorze łunami zakrzepłej krwi i ostygłego złota i posypywały, na staw jakby pyłem miedzianym, że wody ciche drgały rdzawą łuską i szmerem sennym. Wieś zapadała w mrokach i w głęboką, martwą ciszę jesiennego wieczora. Chałupy malały, jakby się przypłaszczały do ziemi, jakby się tuliły do drzew sennie pochylonych, do płotów szarych. Antek z Kubą zwozili ziemniaki, a Hanka z Józią uwijały się koło gospodarstwa, bo gęsi trza było zagnać na noc, to świnie nakarmić, bo z kwikiem cisnęły się do sieni i wsadzały żarłoczne ryje do cebratek, gdzie stało picie dla bydląt, to krowy wydoić, bo właśnie Witek przygnał resztę z pastwiska i zakładał im za drabiny po garści siana, żeby spokojniej stały przy dojeniu. Jakoż Józia zabrała się doić pierwszą z brzegu, gdy Witek wylazł od żłobów i spytał cicho, trwożnie: - Józia, a gospodarz źli?... - O Jezu, spierą cię, chudziaku, spierą... tak pomstowali - odpowiedziała, wytykając ku światłu głowę i osłaniając ręką twarz, bo krowa chlastała ogonem, oganiając się od much. - Ale... bom to winowaty... ale... borowy mię wygnał i jeszcze chciał kijem sprać, inom uciekł... a granula zarno się jęła pokładać, a porykiwać, a stękać, żem do chałupy przygnał. Zamilkł, ale słychać było ciche, bolesne chlipanie i siurkanie nosem. - Juści, że nie pierwszyzna, ale zawdy tak się bojam...bo nijakiej wytrzymałości na bicie nie mam... - Głupiś, parobek tyli, a boja się... już ja przełożę tatusiowi.. . - Przełożysz, Józia? - zawołał radośnie - bo to borowy mię wygnał z krowami, bo... - Przełożę, Witek, ino się już nie bojaj! - Kiej tak... to naści tego ptaka! - szepnął z radością i wyjął z zanadrza drewniane cudło. - Obacz ino, jak się sam rucha. Postawił go na progu obory, nakręcił, i ptak zaczął się kiwać, podnosić nogi długie i spacerować... - Bociek, Jezu, a dyć się rucha kiej żywy! - zawołała zdumiona, odstawiła szkopek, przykucnęła przed progiem i z najżywszą radością i zdumieniem patrzyła. - Jezu! to z ciebie mechanik! I to się sam tak rucha, co? - A sam, Józia, ino go kołeczkiem nakręcę, to już se spaceruje kiej dziedzic po obiedzie - o... - odwrócił go i ptak poważnie a śmiesznie zarazem podnosił długą szyję podnosił nogi i szedł. Zaczęli się śmiać serdecznie i bawić jego ruchami tylko Józia czasami podnosiła oczy na chłopaka - podziw w nich był a zdumienie. - Józia! - rozległ się głos Boryny sprzed chałupy. - A czegój? - odkrzyknęła. - Chodzi ino. - Kiej dojem krowy. - Pilnuj tu, bo idę do wójta -powiedział, wsadzając głowę do ciemnej obory - nie ma tutaj tego znajdka co? - Witka?... ni, pojechał po ziemniaki z Antkiem, bo Kuba miał urznąć sieczki dla koni... - odpowiedziała prędko i trochę niespokojnie, bo Witek przycupnął za nią ze strachu. - Ścierwa ten chłopak, to ino pasy drzeć, żeby zmarnować taką krowę - mruczał powracając do izby, gdzie się odział w nową kapotę białą, wyszywaną na wszystkich szwach czarnymi tasiemkami, nadział wysoki czarny kapelusz, okręcił się czerwonym pasem i poszedł drogą nad stawem ku młynowi. - Roboty jeszcze tyla... zwózka drzewa... siew nie skończony... kapusta w polu... ściółka nie wygrabiona... podorać by trza na kartofle... dobrze by i pod owsy... a tu jedź na sądy... Laboga, że to człek nigdy obrobić się nie obrobi, ino cięgiem jak ten wół w jarzmie... że i wyspać się nie ma czasu ni odpocząć... - rozmyślał. - A tu i ten sąd... Tłumok ścierwa, hale, ja z nią sypiałem... żebyś ozór straciła... lakudro jakaś... suka... - splunął ze złością, nabił fajeczkę machorką i długo pocierał zwilgotniałe zapałki o portki, nim zapalił. Pykał od czasu do czasu i wlókł się wolno; bolały go wszystkie kości i żale za krową raz w raz go markociły i rozbierały. A tu ani odbić się na kim, ani wyżalić, nic... sam jak ten kołek; sam o wszystkim myśl, sam deliberuj łbem, sam kiele wszystkiego obiegaj kiej ten pies... a do nikogój słowa przemówić i rady znikąd ni pomocy - a ino strata i upadek... a wszystkie to kiej te wilki za owcą... a ino skubią, a patrzą, kiedy ozerwą w kawały... Ciemnawo już było we wsi, przez przywierane drzwi i okna, że to wieczór był ciepły, buchały smugi ognisk i zapach gotowanych ziemniaków i żuru ze skwarkami; gdzieniegdzie jedli w sieniach albo i zgoła przed domami, że ino skrzybot łyżek słychać było a pogadywania. Boryna szedł coraz wolniej, bo ociężało go rozdrażnienie, a potem przypomnienie nieboszczki, co ją na zwiesnę był pochował, ułapiło go za grdykę. Ho! ho!... przy niej, co ją wspominam wieczorem w dobry sposób, nie przygodziłoby się tak granuli... gospodyni to była, gospodyni!... Juści, że i mamrot, i przeklętnica też, że i dobrego słowa nikomu dać nie dała i cięgiem się z babami za łby wodziła... ale zawżdy żona i gospodyni! - Tu westchnął pobożnie na jej intencję, i żal go jeszcze większy dusił, bo przypominał, jak to bywało... Przyszedł z roboty, spracowany - to i jeść tłusto dała, i często gęsto kiełbasy podtykała kryjomo przed dzieciskami... A jak się wszystko darzyło!... i cielaki, i gąski, i prosiaki... że co jarmarek było z czem jeździć do miasta, i grosz był zawsze gotowy, na zakład z samego przychówku... A już co kapusty z grochem, to już jensza zgoła tak nie potrafi... A teraz co?... Antek ino na swoją stronę ciągnie, kowal też wypatruje, aby co chycić, a Józka? Skrzat głupi, któremu plewy jeszcze we łbie, co i nie dziwota, bo dzieusze mało co na dziesiąty rok idzie... Hanka kiej ta ćma łazi, a choru je jeno, i tyle zrobi, co ten pies zapłacze... Toć i marnieje wszystko... granule trza było dorznąć... we żniwa wieprzak zdechł... wrony gąski tak przebrały, że z połowa ostała!... Tyle marnacji, tyle upadku!... Przez sito wszyćko leci, przez sito... - Ale nie dam! - wykrzyknął prawie głośno - póki rucham tymi kulasami, to ani jednej morgi nie odpiszę i do waju na wycug nie pójdę... Ino Grzela z wojska do dom powróci, to niechta se Antek na żoniną gospodarkę wróci... nie dam... - Niech będzie pochwalony! - zabrzmiał jakiś głos. - Na wieki!... - odrzucił machinalnie i skręcił z drogi w szerokie i długie opłotki, bo wójtowa osada leżała trochę w głębi. W oknach się świeciło i pieski ujadać poczęły. Wszedł prosto do świetlicy. - Wójt doma? - zapytał tłustej kobiety, klęczącej przykołysce i karmiącej dziecko. - Zarno wrócą, pojechał po ziemniaki. Siadajcie, Macieju, a dyć i ci też czekają na niego - wskazała ruchem brody na dziada siedzącego przy kominie; był to ten stary ślepiec, wodzony przez psa; czerwonawe światło szczap ostro opływało jego ogromną, wygoloną twarz, łysą czaszkę i szeroko otwarte oczy, zasnute bielmem, nieruchomo tkwiące pod siwymi, krzaczastymi brwiami... - Skąd to Pan Bóg prowadzi? - zapytał Boryna, siadając po drugiej stronie ognia. - Ze świata, a skądże by, gospodarzu? - odpowiadał wolno rozlazłym, jęczącym, iście proszalnym głosem i nadstawiał pilnie uszów, a wyciągnął tabakierkę. - Zażyjcie, gospodarzu. Maciej zażył rzetelnie i kichnął raz po raz trzy razy, aż mu łzy w oczach stanęły. - Tęga jucha! - i rękawem tarł załzawione oczy. - Niech wam będzie na zdrowie. Peterburka, dobrze ano robi na oczy. - Wstąpcie jutro do mnie, krowem dorznął, to się tam jaka sztuczka la was znajść znajdzie. - Bóg zapłać... Boryna, widzi mi się, co?... - A juści, żeście to rozeznali?... no, no. - Po głosie ino, po gadaniu. - Cóż ta we świecie słychać? Wędrujecie cięgiem? - Moiściewy, a cóż by! - A to źle, a to i dobrze, a to i różnie, jak we świecie. A wszyscy piszczą, a narzekają, jak przyjdzie dziadowi co dać abo i drugiemu, ale na gorzałę mają. - Prawdę rzekliście, bo ano tak i jest. - Ho, ho! tyle roków się człek telepie po tej świętej ziemi, to się i wie różnie. - A gdzieście to podzieli tego znajdę, co was prowadzał łoni? - zapytała wójtowa. - Poszedł se ścierwa, poszedł, wyłuskał on mi dobrze torbeczki... Miałem coś grosza od ludzi ochfiarnych, com go niósł na wotywy do Częstochowskiej Panienki, to mi jucha podebrał i poszedł we świat! Cichoj, Burek! bo to pewnikiem wójt! - pociągnął sznurkiem i pies warczeć przestał. Zgadł, bo wójt wszedł, bat rzucił w kąt i od progu wołał: - Żono, jeść, bom głodny kiej wilk - jak się macie, Macieju; a wy czego, dziadu?... - Ja do was, Pietrze, wedle tej mojej sprawy, co ma być jutro. - Ja zaś se poczekam, panie wójcie. Każecie w sieniach - dobrze i tam będzie, a ostawicie przy ogniu, że to stary jestem, ostanę, a dacie tę miseczkę ziemniaków abo i chleba skibkę, to pacierz za was zmówię jeden abo i drugi... jakbyście dali gotowy grosz abo i dziesiątkę... - Siedźcie se, dostaniecie i kolację, a chcecie, to zanocujcie... I wójt siadł do miski, okrytej parą świeżo utłuczonych ziemniaków i polanych obficie skwarkarni, w drugiej donicy stało zsiadłe mleko. - Siadajcie, Macieju, z nami, zjecie, co jest - zapraszała wójtowa, kładąc trzecią łyżkę. - Bóg zapłać. Przyjechałem z boru, tom se już dobrze podjadł... - Bierzcie się ano za łyżkę, nie zaszkodzi wam, teraz już wieczory długie... - Długi pacierz i duża miska, jeszcze bez to niktoj nie pomarł - rzucił dziad. Boryna wzdragał się, ale w końcu, że słonina mocno raziła mu nozdrza, przysiadł się do ławki i pojadał z wolna, delikatnie, jak obyczaj kazał. A wójtowa raz w raz wstawała i dokładała kartofli, to mleka przylewała. Dziadowski pies się kręcił i skamlał zdziebko do jadła. - Cicho, Burek, gospodarze ano jedzą... i ty dostaniesz, nie bój się... uspokajał go dziad i wciągał nozdrzami smakowitą woń, a przygrzewał ręce przy ogniu. - To Jewka was podobno zaskarżyła - zaczął wójt, podjadłszy nieco. - A ona ci! Żem to jej zasług nie wypłacił! Zapłaciłem, jak Bóg w niebie, i jeszczem ponadto z dobrego serca księdzu za chrzciny dał worek owsa... - Ona powieda, że ten dzieciak to... - W imię Ojca i Syna! Wściekła się czy co? - Ho, ho, stary z was, a jeszcze majster! - Wójtowie poczęli się śmiać. - Staremu prędzej się przytrafi, bo praktyk ci jest i znający! - szeptał dziad. -Cygani jak ten pies, anim ją tknął.Jeszcze by ,taki tłumok....taka pode płotem zdychała a skamlała, coby ją za samą warzę a kąt do spania wziąć, bo na zimę szło. Nie chciałem, ale nieboszka peda: "Weźmiem, przyda się w domu, co mamy przynajmować? będzie swoja pod ręką..." Nie chciałem ja, jako że zimą roboty nijakiej, a jedna gęba więcej do miski. Ale nieboszka pedo: "Nie turbuj się, umie pono wełniaki i płótno tkać, zasadzę ją i niechta se ścibie, zawżdy coś uścibie". No i ostała, odpasła się ino i zarno się postarała o przychówek... A kto w spółce, to już różnie gadali... - Ona skarży na was. - Zakatrupię ścierwę, cygana pieskiego! - Ale do sądu trza wam iść. - Pójdę. Bóg zapłać, żeście mi powiedzieli, bo wiedziałem ino, że o zasługi - ale zapłaciłem, na co świadków mam. A pyskacz zapowietrzony, a dzidówka! Laboga tyle umartwienia, że jaż chyba udzierżyć nie udzierżę a to mi i krowa padła, że dorznąć musiałem, roboty nie pokończone, a tu człowiek sam kiej ten palec. - U wdowca to kiej między wilkami owca - powiedział znowu dziad. . - O krowiem słyszał, mówili mi już na polu... - To dworska sprawa, bo pono borowy wygnał z zagajów. Najlepsza krowa! Ze trzysta złotych wartała, żegnała się, bo ciężka była, zapaliły się w niej wątpia, żem dorznąć musiał... Ale dworowi tego nie daruję... Podam do sądu. Ale wójt zaczął mu tłumaczyć i przekładać, żeby się wstrzymał, jako w pierwszej złości zawsze się źle radzi, bo stał za dworem, a w końcu, żeby zwrócić rozmowę w inną stronę, mrugnął na żonę i powiedział: - Bobyście się, Macieju, ożenili i miałby kto gospodarstwa pilnować. - Kpicie czy co?... A dyć na Zielną skończyłem pięćdziesiąt i osiem roków. Co wama też w głowie, jeszcze tamta dobrze nie ostygła... - Weźcie kobitę do swego wieku, a zaraz się wam zgoi wszystko - dodała wójtowa i jęła sprzątać ze stołu. - Dobra żona głowy mężowej korona - dorzucił dziad, obmacując miski, które przed nim postawiła wójtowa. Żachnął się Boryna, ale zamedytował głęboko, że mu to samemu do głowy nie przyszło. Boć jaka się tam kobieta nadarzy, a zawżdy ż nią lepiej niźli samemu biedować... - Która i głupia jest, i niemrawa, która znów kłótnica, która do chłopskich kołtunów sięgająca, która paparuch a latawiec po muzykach i karczmach, a zawżdy chłopu z nią lepiej i wygoda - ciągnął dziad, pojadając. - Dopiero by na wsi wydziwiali - powiedział Boryna - Hale - ludzie warna zwrócą krowę abo i co poradzą. abo i kiele gospodarstwa chodzić będą, abo się nad wami użalą - zagadała gorąco wójtowa. - Abo i ciepłą pierzynę narządzą - zaśmiał się wójt. A we wsi tyle jest dziewuch, że jak się idzie między chałupami, to bucha kiej z pieca. - Ale, widzisz go, rozpustnik... czego mu się zachciewa... - A Zośka Grzegorzowa na ten przykład, śmigła, piękna i wiano niezgorsze. - A cóż to Maciejowi potrza wiana, nie gospodarz to pierwszy we wsi? - Kto by ta miał dobra a i grontu dosyć - zaoponował dziad. - Ni, Grzegorzowa nie la nich - podjął wójt - za mdła i młódka to jeszcze. - A Jędrkowa Kasia? - wyliczała dalej wójtowa. - Zmówiona. Wczoraj Rochów Adam posyłał z wódką - Jest ci jeszcze Stachowa Weronka. - Mamrot, latawiec i jedno biedro ma grubsze. - A wdowa po Tomku, jakże to jej?... całkiem jeszcze do żeniaczki... - Troje dzieci, cztery morgi, dwa krowie ogony i stary kożuch po nieboszczyku - A Ulisia tego Wojtka, co to za kościołem siedzi?... - I... to la kawalera... z przychowkiem, chłopak mógłby już być do pasionki, ale Maciejowi tego nie potrza, ma już pastucha swojego. - Jest ci jeszcze, jest tego nasienia panowego, ale ino wybieram takie, co by pasowały la Macieja. - A zabaczyłaś o jednej, co by była la nich w sam raz. - Którna?.... - A Jagna Dominikowa? - Prawda, całkiem o niej przepomniałam. - Sielna dziewucha, a rosła, że bez płot nie przejdzie, bo żerdki pod nią pękają... a piękna, biała na gębie, a urodna kiej jałowica. - Jagna - powtórzył Boryna słuchający w milczeniu wyliczania - a to powiedają o niej, że łasa na chłopaków. - Ale, był to kto przy tym, to wie! Pleciuchy pletą, byle pleść, a wszystko ino przez zazdrość - broniła mocno wójtowa - Ja też nie powiedam sam z siebie, ino tak pogadują. Ale trza mi iść - poprawił pasa, wraził węgielek we fajkę i pyknął parę razy. - Na którą to w sądzie? - zapytał spokojnie. - Na dziewiątą napisane w powiestce. Musicie do dnia wstać, jeśli na piechty. - I... źróbką se wolno pojadę. Ostańcie z Bogiem, dziękuję wama za pożywienie i somsiedzką radę. - Idźcie z Bogiem, a pomyślcie, cośwa wama raili... Powiecie, to z wódką pójdę do pani matki i jeszcze przed Godami sprawim wesele... Boryna nie odrzekł nic, łypnął ino oczami i wyszedł. - Jak stary młódkę bierze, diabeł się cieszy, bo profit z tego miał będzie - rzekł dziad poważnie, skrobiąc głośno po dnie miski. Boryna wolno wracał i żuł w sobie rozważnie, co mu raili. Nie dał poznać po sobie tam u wójtów, że mu się ta myśl strasznie udała, bo jakże, gospodarz był, a nie żaden chłopak, co to ma jeszcze mleko pod nosem, a na wspominek o żeniaczce aże kwiczy i z nogi na nogę przydeptuje Noc już ogarnęła ziemię, gwiazdy srebrną rosą pobłyskiwały z ciemnych, głuchych głębin, cicho było we wsi, psy tylko niekiedy poszczekiwały, a tu i ówdzie spoza drzew mżyły się słabe światełka... czasem wilgotny podmuch zawiał z łąk, że drzewa poczęły się lekko chybotać. Boryna nie wrócił drogą, jaką był przyszedł, a tylko puścił się w dół, przeszedł most, pod którym woda z bełkotem przelewała się do rzeki i waliła głucho na młyn, i nawrócił na drugą stronę stawu - wody leżały ciche i lśniły się czarniawo, pobrzeżne drzewa rzucały na taflę czarne cienie i jakby ramą obejmowały brzegi, a w pośrodku stawu, gdzie jaśniej było, odbijały się gwiazdy niby w zwierciadle stalowym. Maciej sam nie wiedział, dlaczego nie poszedł prosto do domu, a wybrał dłuższą drogę, może aby przejść koło domu Jagny? a może aby zebrać nieco myśli i pomedytować. - Juści, że byłoby niezgorzej! juści! A co tam o niej mówią, to taka prawda. - Splunął. - Sielna kobieta!- Dreszcz nim wstrząsnął, bo i chłód wilgotny szedł od stawów, a u wójtów gorąc był silny. - A bez kobiety trza zmarnieć abo dzieciom gospodarkę odpisać - myślał - a duża jucha i kiej malowana. - A krowa najlepsza padła, a kto wie jutra?... Może to i trza poszukać żony? Tyle obleczenia po nieboszce jest - przygodziłoby się. Ale stara Dominikowa to pies... a cóż, mają chałupę i gront, toby na swojem ostała. Troje ich, a mają piętnaście morgów, to niby na Jagnę pięć i spłata za chałupę i lewentarz! Pięć morgów to rychtyk te pola za mojem kartofliskiem, żyto, widzi mi się, posiały latoś, tak... Pięć morgów do moich to... trzydzieści pieć bez mała! Karwas pola!... Zatarł ręce i poprawił pasa. - To ino młynarz ma więcej... złodziej, krzywdą ludzką a procentami, a oszukaństwem tyla nabrał... A na bezrok podwiózłbym gnoju, a uprawił i pszenicy posiał na całym kawale; konia by trzeba przykupić, a i po granuli krowinę jaką... Prawda, krowę by dostać dostała... I tak rozmyślał, liczył, rozmarzał się gospodarsko, aż czasem i przystawał z ciężkiej deliberacji. A że mądry chłop był, to wszystko zasię zbierał w sobie i głęboko w głowę patrzył, coby czego nie prześlepić i nie przepomnieć. - Wrzeszczałyby juchy, wrzeszczały! - pomyślał o dzieciach, ale wnet fala mocy i pewności zalała mu serce i skrzepiła głuche jeszcze, wahające postanowienia. Gront mój, wara komu drugiemu do niego. A nie chceta, to... - nie skończył, bo stanął przed chałupą Jagny. Świeciło się u nich jeszcze i przez otwarte okno padała szeroka smuga światła i szła przez kierz georginiowy i niskie drzewa śliwkowe aż na płot i drogę. Boryna stanął w cieniu i zapuścił wzrok w izbę. Lampka tliła się nad okapem, ale w kominie musiał się buzować tęgi ogień, bo słychać było trzask świerczyny i czerwonawe światło zapełniało ogromną, mroczną po kątach izbę; stara, skulona przed kominem, czytała cosik głośno, a Jagna przeciw niej twarzą do okna siedziała; w koszuli była tylko i z podwiniętymi do ramion rękawami -- podskubywała gęś. - Urodna jucha, to urodna! - myślał. Podnosiła czasem głowę, nasłuchiwała matki, wzdychała ciężko, to znowu brała się skubać pióra, aż gęś zagęgała boleśnie i rwać się poczęła z krzykiem z jej rąk, i bić skrzydłami, że puch się rozwiał po izbie białym tumanem. Uspokoiła ją rychło i mocno ściskała kolanami, że gęś jeno pogęgiwała z cicha a boleśnie, i odpowiadały jej inne gdzieś z sieni czy z podwórza. - Piękna kobieta - pomyślał i odszedł śpiesznie, bo mu uderzyło do głowy, aż się podrapał, zapiął pętlę i pasa przyciągnął. Już był w swoich wrotach i wchodził w opłotki, gdy się obejrzał na jej dom, bo rychtyk stał naprzeciw, tylo że po tamtej stronie wody. Ktoś akuratnie wychodził, bo przez drzwi uchylone lunęła struga światła i jak błyska wica zamigotała i padła aż na staw, potem czyjeś mocne stąpania zadudniły, i rozległ się chlupot wody nabieranej, a w końcu wskroś ciemni i mgieł, co się były zwlekały z łąk, śpiew się ozwał przyciszony: Ja za wodą, ty za wodą, Jakże ja ci buzi podom?... Podam ci ją na listeczku, A naści-że, kochaneczku... Słuchał długo, ale głos rychło przepadł i światła wkrótce pogasły. Na niebo wtaczał się zza lasów księżyc w pełni i rozsrebrzał czuby drzew, i siał przez gałęzie światło na staw, i zaglądał w okna chat, co mu były naprzeciw. Psi nawet pomilkli, cichość niezgłębiona objęła wieś całą i stworzenie wszelkie. Boryna obszedł podwórze, zajrzał do koni, parskały i gryzły obroki; wsadził głowę do obory, bo drzwi dla gorąca stały otworem. Krowy leżały przeżuwając a postękując, jako to jest zwyczajnie u bydlątek. Przywarł wrota do stodoły. Zdjąwszy kapelusz, szedł do izby i mówił półgłosem pacierz. A że spali już wszyscy, rozzuł się po cichu i zaraz legł spać. Ale zasnąć nie mógł, to pierzyna go parzyła, że nogi spod niej wysuwał, to mu po głowie chodziły sprawy różne, a turbacje, a pomyślenia... to mu brzuch ano ciężył srodze, że postękiwał i mruczał. - Zawżdy mówię, że zsiadłe mleko ino rozpiera brzucho, coby na noc nie dawać... A potem jął myśleć o Jagnie; jak by to dobrze było, bo i urodna, i gospodarna, i tyle pola... To znowu przypominał sobie dzieci, to te gadania na Jagnę, że mąciło się w nim wszelakie rozeznanie, i już nie wiedział, co począć, że uniósł się nieco, i jak to było zwyczajnie, chciało mu się du drugiego łóżka zawołać i poradzić: - Maryś ! Żenić się czy to się nie żenić z Jagną?... Ale w czas sobie przypomniał, że Maryś już od zwiesny na cmentarzu, a tam se śpi Józka i chrapie, a on jest sierotą, która poradzić się nikogo nie ma; to ino westchnął ciężko, przeżegnał się i jął mówić zdrowaśki za nieboszczkę i wszystkie dusze w czyśćcu ostające. ROZDZIAŁ 3 Już świt ubielił dachy i zgrzebną, szarą płachtą przysłonił noc i gwiazdy pobladłe, gdy ruch się uczynił w Borynowym obejściu. Kuba zwlókł się z wyrka i wyjrzał przed stajnię -szron leżał na ziemi i szaro było jeszcze, ale już zorze rozpalały się na wschodniej stronie i czerwieniły czuby drzew oszroniałych - przeciągnął się z lubością, ziewnął parę razy i poszedł do obory, aby krzyknąć na Witka, że czas wstawać, ale chłopak uniósł nieco senną głowę i szepnął: - Zaraz, Kuba, zaraz! - i przytulał się do legowiska. - Pośpij se zdziebko, biedoto, pośpij! - Przyokrył go kożuchem i pokusztykał, bo że nogę miał kiedyś przestrzeloną w kolanie, kulał srodze i ciągnął ją za sobą; umył się pod studnią, przygładził dłonią rzadkie, wyleniałe włosy, co mu się były pozwijały w kołtuny, i klęknął na progu stajni odmawiać pacierze. Gospodarz spali jeszcze, w oknach chałupy zapalały się krwawe brzaski zórz, a gęste, białe mgły zwlekały się z wolna ze stawów, kołysały ciężko i posuwały w górę podartymi szmatami. Kuba przesuwał w palcach koronkę i modlił się długo a biegał oczami po podwórzu, po oknach chałupy, po sadzie omroczonym jeszcze na dole, po jabłonkach, obwieszonych jabłkami niby pięście; rzucił czymściś do budy, koło drzwi, w biały łeb Łapy, aż pies zawarczał, zwinął się i spał dalej. - Ale, do samego słońca spał będziesz, jucho! - i rzucił w niego raz, drugi, że pies wylazł, przeciągał się, ziewał, machał ogonem, przysiadł wpodle i jął się drapać i czynić zębami w gęstych kudłach porządek. - I ochfiaruję ten pacierz Tobie i wszystkim świętym. Amen! - Bił się długo w piersi, a powstając, rzekł do Łapy: - Hale! aligant jucha, wybiera se pchły kiej baba na wesele ! A że robotny był, to się zajął obrządkiem - wóz wytoczył ze stodoły i nasmarował, napoił konie i przyłożyl im siana, aż parskać zaczęły i bić kopytami, a potem przyniósł z sąsieka nieco zgonin, dobrze okraszonych owsem, i wsypał to klaczy do żłobu, bo stała w gródce, osobno: - Żrej, stara, żrej; źróbka mieć będziesz, to ci mocy trza, żrej! - Pogładził ją po nozdrzach, aż klacz położyła mu łeb na ramieniu i pieszczotliwie chwytała wargami za kołtuny. -...Ziemniaki do połednia zwieziemy, a pod wieczór do lasu, po ściółkę - nie bój się, ściółka letka, nie zgonię cię... - A ty, wałkoniu, batem dostaniesz, widzisz go, owies mu pachnie, próżniakowi - mówił do wałacha, co stał obok i łeb wtykał między deski przegrody, do żłobu klaczy - grzmotnął go pięścią w zad, aż koń uskoczył w bok i zarżał. - Hale, parobku żydowski! Żreć to byś choć i czysty owies żarł, a do roboty cię nie ma, bez bata, jucho, z miejsca nie ruszysz, co? Wyminął go i zajrzał do źróbki, co stała przy ścianie samej i już z daleka wyciągała do niego kasztanowaty łeb ze strzałką białą na czole i rżała cicho. - Cichoj, mała, cichoj! Podjedz se ano, bo pojedziesz z gospodarzem do miasta! - Uwił kłak siana i wyczyścił jej bok zawalany. - Tyla klacz, że już do ogiera czas, a świniaś. Utytlesz się zawdy kiej maciora - pogadywał wciąż i poszedł do chlewów wypuścić świnie, bo kwiczały, a Łapa chodził za nim i zaglądał mu w oczy. - Zjadłbyś i ty, co? To naści-że chlebaszka, naści! Wyjął zza pazuchy kawałek i rzucił, pies pochwycił i schował się do budy, bo świnie ano leciały mu wydrzeć. - Hale, te swynie to kiej człowiek niektóry, aby ino chycić cudze i zechlać... Zajrzał do stodoły i długo patrzył na wiszącą u belki krowę - Głupie to jeno bydle, a i temu na koniec przyszło. Widzi mi się, co jutro zgotują mięsa... Tyle i z ciebie, biedoto, że człek se podje w niedzielę... Westchnął do tego jadła i powlókł się budzić Witka... - Słońce ino, ino - zarno się pokaże... Krowy trza wypędzać. Witek mamrotał coś, bronił się, przykładał do kożucha, ale w końcu wstać wstał i łaził ociężały i senny po podwórzu. Gospodarz zaspali dzisiaj, bo słońce już weszło i rozczerwieniło szrony, i zapaliło łuny w wodach i szybach a z chałupy nikt się nie pokazywał... Witek siedział na progu obory i podrapywał się zajadle, i przeziewał, a że wróble poczęły zlatywać z dachów do studni i trzepać się w korycie, to przyniósł drabkę i wlazł pod okap zajrzeć do gniazd jaskółczych, bo cicho tam jakoś było. - Pomarzły czy co? I jął wyciągać delikatnie pomorzone ptaszki i kłaść je za pazuchę. - Kuba, wiecie, nie żyją, o! - Pobiegł do parobka i pokazywał sztywne, pogasłe jaskółki. Ale Kuba wziął ino w rękę, przyłożył do ucha, dmuchnął w oczy i rzekł: - Zdrętwiały, bo przymrozek galanty. Ale że to głupie nie poszły jeszcze do ciepłych krajów, no no... - I poszedł do swojej roboty. A Witek siadł pod chałupą, w szczycie, bo słońce już tam dochodziło i oblewało bielone ściany, po których i muchy łazić poczynały; wyciągał zza koszuli te, które już ogrzane nieco jego ciałem, gmerały się trochę, churchał na nie, rozdziawiał im dziobki, poił z ust własnych, aż ożywiały się, otwierały oczy i poczynały wydzierać się do ucieczki; wtedy prawą ręką czaił się po ścianie i raz w raz zagarnął jaką muchę, nakarmiał nią i puszczał. - Lećta se do matuli, lećta -szeptał, patrząc jak jaskółki siadały na kaletnicy obory, czesały się dziobkam i szczebiotały jakby dziękczynienia A Łapa siedział przed nim na zadzie i skomlał uciesznie, a co który ptaszek wyfruwał, rzucał się za nim, biegł kilka kroków i zawracał z powrotem stróżować. - Ale, złap wiater w polu - mruczał Witek i tak się zatopił w rozgrzewaniu jaskółek, że ani widział, kiedy Boryna wyszedł zza węgła i stanął przed nim. - Ptaszkami się, ścierwo, zabawiasz, co? Porwał się, by uciekać, ale już gospodarz chycił go krótko za kark i drugą ręką szybko odpasywał szeroki, twardy pas rzemienny. - A dyć nie bijcie, a dyć! zdążył krzyknąć jeno. - Takiś to pastuch, co? Tak to pilnujesz, co? Najlepsza krowa się zmarnowała, co?... Ty znajdku, ty pokrako warsiaska! Ty! - I bił zapamiętale, gdzie popadło, aż rzemień świszczał, a chłopak wił się kiej piskorz i wrzeszczał: - Nie bijta! Loboga! Zabije mię! Gospodarzu!... O Jezu ratujta... Aż Hanka wyjrzała z chałupy, co się dzieje, a Kuba splunął i schował się do stajni. A Boryna łoił go rzetelnie, wybijał mu na skórze swvoją stratę tak zajadle, że Witek miał już gębę posinioną i z nosa puściła mu się krew, krzyczał wniebogłosy i cudem jakimś się wyrwał, chwycił się obu' rękami z tyłu za portki i gnał w opłotki. - Jezu, zabili mę, zabili mę! - ryczał i tak pędził, aż mu reszta jaskółek wylatywała zza pazuchy i rozsypywała się po drodze. Boryna pogroził jeszcze za nim, opasał się i wrócił do chałupy, i zajrzał na Antkową stronę. - Słońce już na dwa chłopa, a ty się jeszcze wylegujesz! - krzyknął do syna. - Zmogłem się wczoraj kiej bydlę, to muszę się wywczasować. - Do sądu pojadę... Zwieź ziemniaki, a jak ludzie skończą kopanie, to zagnać je do grabienia ściółki, a ty mógłbyś kołki pozabijać do ogacenia. - Ogaćcie se sami chałupę, nama tutaj nie wieje. - Rzekłeś... to swoją stronę ogacę, a ty marznij, kiejś wałkoń. Trzasnął drzwiami i poszedł na swoją stronę. Józka już rozpaliła ogień i szła doić krowy. - Rychło daj jeść, bo trza mi jechać... - Przecięch się nie ozedrę, dwóch robót razem nie poradzę - i poszła. - Spokojnego oczymgnienia nie ma, ino kłyźnij się ze wszystkimi! - myślał i wziął się do obleczenia, ale zły był i zgryziony. Jakże, ciągła wojna z synem, słowa nie można rzec, bo zaraz do oczów z pazurami skacze albo rzeknie coś, co jaże we wątpiach poczujesz. Na nikogo się spuścić, ino haruj i haruj! Złość w nim zbierała, aż poklinał z cicha i rzucał szmatami po izbie a butami. - Słuchać się powinny, a nie słuchają! Czemu to?- myślał. - Widzi mi się, co bez kijaszka z nimi obyć się nie obędzie, bez twardego! Dawno się im to należało, zaraz po śmierci nieboszczki, kiej kłyźnić się zaczęły o gronta, ale się jeszcze wagował, żeby zgorszenia we wsi nie czy nić. Gospodarz był przeciech nie leda jaki, na trzydziestu morgach, i z rodu nie bele chto - Boryna, wiadomo. Ale dobrością z nimi się nie skończy, nie!... - Tu przyszedł mu na myśl zięć, kowal, któren wszystkich po cichu burzył, a i sam wciąż nastawał, żeby mu sześć morgów odpisać i morgę lasu, a już na resztę chciał poczekać... - To niby kiej zamrę! Poczekaj, jucho, poczekaj-myślał ze złością. - Póki się ino rucham, nie powąchasz ty ani zagona! Widzisz go, mądrala! Kartofle już mocno perkotały w kominie, gdy Józka przyszła od udoju i wnetki narządziła śniadanie - Józka! A mięso sama przedawaj. Jutro niedziela, ludzie się już zwiedziały, to się ich tu naleci; ino nie borguj nikomu. Pośladek ostaw la nas; zawoła się Jambroża to zasoli i przyprawi... - A dyć i kowal umieją... - Ale, podzieliłby, się kiej wilk z owcą. - Magdzie będzie markotno, że to nasza krowa, a ona nawet nie obaczy. - To la Magdy wytnij jaką sztuczkę i zanieś, ale kowala nie wołaj. -- Dobryście, tatulu, dobry. - Hale, córuchno, hale! Pilnuj tutaj, a już ci bułeczkę przywiezę abo i co. Podjadł se niezgorzej, opasał się pasem, przygładził poślinioną dłonią zwichrzone i rzadkie włosy, ujął bat i jeszcze się rozglądał po izbie... - Bym czego nie przepomniał. - Chciało mu się zajrzeć do komory, ale się powstrzymał, bo Józka patrzała, więc się przeżegnał i ruszył. A już z wasąga, zbierając w garść parciane lejce, rzekł Józce na ganek: - Skończą ziemniaki, to zaraz iść grabić ściółkę, kwitek jest za obrazem. A niechta zetną jakiego grabka albo i chojkę - przyda się. Wóz ruszył i już był w opłotkach, gdy Witek mignął pod jabłoniami. - Zabaczyłem... prru... Witek! Prru! Witek, puść krowy na łąki, a pilnuj, bo cię, jucho, spierę, że popamiętasz! - Ale, pocałujta mę gdzieś... - odkrzyknął hardo znikając za stodołą. - Będziesz tu pyskował, jak zlezę, to obaczysz... Skręcił z opłotków na lewo, na drogę wiodącą ku kościołowi; podciął batem źróbkę, że podyrdała truchcikiem po wyboistej, pełnej kamieni drodze. Słońce było już chyla tyla nad chałupami i świeciło coraz cieplej, bo z oszroniałych strzech podnosiły się oparyn i woda skapywała, tylko w cieniach - pod płotami w sadach, po rowach, leżał jeszcze siwy mróz; po stawie wlekły się ostatnie zrzedłe mgły i woda poczynała spod bielm wrzeć brzaskami i odbłyskiwać słońce. We wsi poczynał się już zwykły ruch: poranek był jasny i chłodny, a że zaś przymrozek orzeźwił powietrze, to i raźniej się poruszali, i zgiełkliwiej; wychodzili gromadnie na pola, którzy do kopania szli z motyczkami a koszykami na ręku, dojadając śniadań; którzy z pługiem ciągnęli na ścierniska; którzy. na wozach brony wieźli a worki pełne ziarna siewnego; którzy znów zasię wykręcali ku lasom z grabiami na ramionach, ściółkę grabić - że ino dudniło po obu stronach stawu i krzyk się wzmagał, bo drogi były zatłoczone bydłem ciągnącym na paszę, szczekaniem psów, pokrzykami, co wybuchały raz w raz z niskiej, ciężkiej kurzawy, jaka się była wznosiła z orosiałych dróg. Boryna wymijał trzody ostrożnie, czasem śmignął po wełnie jakie jagniątko głupie, co się nie usuwało przed źrebicą, to cielę jakie, aż i wyminął wszystkich i koło kościoła, który stał osłonięty potężnym wałem lip żółknących i klonów wjechał na szeroki gościniec, obsadzony z obu stron ogromnymi topolami. A że w kościele była msza święta, bo sygnaturka przedzwoniła ofiarę i huczały przyciszonym głosem organy, zdjął kapelusz i westchnął pobożnie. Droga była pusta i zasłana opadłym liściem tak obficie, że wyboje i głęboko powyrzynane koleiny pokryły się rdzawo-złocistym kobiercem pociętym gęstymi pręgami cieniów, jakie rzucały pnie tnpoli, bo słońce z boku świeciło. - Wio, maluśka wio! - Świsnął batem i źrebica przez kilka stajań poszła raźniej, ale potem opadła i wlekła się wolno bo drga, choć nieznacznie, szła pod wzgórza, na których czerniały lasy. Boryna, że go ta cisza mroczyła sennością, to poglądał przez kolumnadę topoli na pola, pławiące się w różowym, porankowym świetle, albo myśleć usiłował o sprawie z Jewką, to u granuli - ale nie mógł sobie dać rady, tak go śpik rnorzył... Ptaszki ćwierkały w gałęziach, to czasem wiatr przegarnął leciuchnymi palcarni po czubach drzew, że ino jaki taki listeczek, kieby motyl złoty, odrywał się od maci ,spadał kolisto na drogę abo i na zakurzone osty, co zaognionymi oczami kwiatów hardo patrzyły w słońce a topole zagwarzyły, poszemrały z cicha gałązkami i pomilkły kiej te kumy, co na Podniesienie oczy podniesą, ręce rozłożą i westchną modlitewnie, a padną wnetki w proch przed Majestatem, ukrytym w tej złotej monstrancji, zawisłej nad ziemią świętą, nad rodzoną... Dopiero pod lasem przecknął na dobre i wstrzymał konia. - Wschodzi niezgorzej - szepnął, przyjrzawszy się pod światło szarym zagonom, ordzawionym krótką szczotką wschodzącego żyta. - Kawał pola, a przyległo do mojego, kieby kto z umysłu narządził! Żyto, widzi mi się, wczoraj posiały. - Ogarnął pożądliwym spojrzeniem zbronowane zagony, westchnął i wjechał w las. Poganiał często konia, bo droga szła po równym i twardsza była, tylko gęsto przerośnięta korzeniami, na których wóz podskakiwał i turkotał. Ale już nie drzemał, owiany surowym i chłodnym dechem lasu. Bór był ogromny, stary - stał zbitą gęstwą w majestacie wieku i siły, drzewo przy drzewie sama sosna prawie, a często dąb rosochaty i siwy ze starości, a czasem brzozy w białych koszulach, z rozplecionymi warkoczami żółtymi, że to jesień już była. Podlejsze krze, jako leszczyna, to karłowata grabina, to osiczyna drżąca tulił się do czerwonych, potężnych pni tak zwartych korona mi i poplątanych gałęziami, że ino gdzieniegdzie przedzierało się słońce i pełzało niby złote pająki po mchach zielonych i paprociach zrudziałych. - Zawżdy mojego tu są cztery morgi! - myślał i pożerał oczami las, i już na oko wybierał co najlepszy. Przeciech Pan Jezus nie da nas ukrzywdzić - abo i same się nie damy, nie... Dworowi widzi się dużo, a nam mało. Zarno... moje ze cztery, a Jagusine z morga... cztery i jed na... Wio! głupia, sroków się będzie bojała! - Trzepnął ją batem, bo na suszce, co dźwigała Bożą Mękę, kłóciły się sroki tak zajadle, aż źrebica strzygła uszami i przystawała. - Srokowe wesele - deszczu będzie wiele. - Przypiął parę batów źrebicy i jechał kłusem. Dobrze było już po ósmej, bo ludzie na polach siadali do śniadaniowych dwojaków, gdy wjeżdżał do Tymowa, na puste uliczki, obstawione pozapadanymi domostwami, co przysiadły niby stare przekupki nad rynsztokami, pełnymi śmieci, kur, Żydziąt obdartych i nierogacizny. Zaraz na wjeździe obstąpili go Żydzi i Żydówki i nuż zaglądać do wasągu, macać pod grochowinami, pod siedzeniem, czy nie wiezie czego na sprzedanie. - Poszły, parchy! - mruknął, wjeżdżając na rynek, pod cień starych, poobdzieranych kasztanów, konających na środku placu, gdzie już stało kilkanaście wozów z wyprzęgniętymi końmi. I swój wasąg tam umieścił, źrebicę wyłożył łbem do półkoszka, nasuł jej do kobiałki obroku, bat schował na dno, pod siedzenie, otrzepał się ze słomy i ruszył prosto do Mordki, tam gdzie błyszczały trzy mosiężne talerze, aby się nieco przyogolić - wyszedł wkrótce czysto ostrugany i tylko z jednym zacięciem na brodzie, zalepionym papierem, przez który sączyła się kre


WOW 2002-11-14 12:48:25
WOW


Zombie 2002-11-15 13:01:40
Czyżby DoS w wykonaniu Towarzysza !


que 2002-11-16 18:41:41
czekam na nowy KaeNZet a nie na mistrzowska kopie - pozdrawiam


baryła 2002-11-17 21:59:17
jest patatajska


Złodziej Qba 2002-11-18 19:44:21
Dzien dobry. Żyje m.in. z płyt. Ściągam mptróje oraz przegrywam płytki. Wiem, zaraz ze mną polecicie jak z gównem. Ale ja to doskonale przemyślałem. Nie chodzi o to, że szukam jakiegoś usprawiedliwienia dla siebie. Po prostu to robie bo jest na to zbyt. Nie każdego stać na płytki za 50 zeta. Więc ja im je załatwiam za 10. Ale po co to piszę. Wiem, że Wy, obrońcy praw autorskich, stwierdzicie, że to właśnie przez takich jak ja, huji zajebanych piaratów płyty tyle kosztują. Błędne koło... Poszedłem do EMPIKU. KNŻ za 30 zeta... 2 płyty. U mnie by kosztowały 20 zeta. A ja nie musze opłacić sklepu, reklamy, studia, ekipy itd. Kazik stara sie odkręcić to błędne koło. Mówi, ja będe miał tanie płytki to będą kupować je legalnie. Ja kupiłem w sklepie. Śmieszne co, zarabiam na mp3 a kupuję w sklepie? Wiecie przecież o co chodzi. Nigdy nie ściagne i nie przegram nikomu Występu. Jestem pod wrażeniem...


Towarzysz 2002-11-18 21:19:02
MNie Wstęp kosztował 0.85 gr. tyle najtańsza płytka kosztuje umnie w kiosku, no sorka 1,70 zł bo to przecie 2 płytki hehe. Musze przyznac ze uleprzone piosenki są niezłe. wiec sie wykosztowałem i sobie przegrałem. Pozdrawiam trzeźwo myślących i wielbicieli ściągaczy. Szacunek


Ludek 2002-11-20 10:20:21
piękna płytka niktóre nagrania mi nie podchodzą ale całokształt jest OK połączenie nowych nagrań i ctarych hitów - piękny pomysł a jak to na koncertach bywa pełna innowacji i zmian POLECAM


que 2002-11-21 15:59:22
do wszystkich zlodziei: W ryj dac, moge dac ! :-)


marcin a't 2002-11-22 16:30:53
właśnie zbieramm kase, jak posłucham to coś szreibne - kultknzguru


zbik 2002-11-23 20:45:54
WSPANIALE


Juna 2002-11-26 15:26:27
Cze. Kiedyś KNŻ i KULT to było coś!!! Teraz też jest OK ale już nie to samo, no ale to ich sprawa i tak jestem ich mega fanem. Jakby co to piszcie. nara


NiRwAnA 2002-11-26 17:15:28
Fumar es uno de las addiciónes, que fue acceptado durante muchos años hasta descubrieron que esto tiene resultados mortales. Los jovenes piensan, que con cigarillo parecen mayores y maduros, para algunos fumadores esto es una buena manera para adelgazar, a veces el razón para hacerlo es estrés – la gente fuma para calmarse y recompensarse los fracasos, el aburrimiento o el descontento. Pero no saben, que a consecuencia de fumar pueden perder el salud e incluso la vida. En el humo, que inspiran los fumadores hay muchas substancias bitumicas, la nicotina y el amoniaco, que desrtruyen el salud no sólo de los fumadores, que se llaman activos, pero támbien de la gente que no fuma, pero se halla cerca – los fumadores pasivos. Ambos grupos de fumadores pueden caer enfermos y sufrir de floja circulación de sangre, deterioraciónes de aparato respiratorio y tambien de trastornos gástricos. .Los publicidades de cigarillos propagan un modelo de vida libre, bravo y independente, que lleva la gente a un gran error. Los gobiernos no hacen mucho para reducir la cantidad de fumadores, porque las grandes empresas de tabaco gastan cantidades astronómicas de dinero como los impuestos. Pero poco a poco procuran hacer algo porque por otra parte el aumento de enfermos aumenta el precio de servicio sanidad. Por eso en algunos países, por ejemplo en Polonia, se prohibe las publicidades de cigarillos en la tele, y tambien es ilícto fumar en algunos sitios públicos como en aútobuses, cines, restaurantes, correos, bancos y empresas. La mejor manera para dejar de fumar es nunca empezar a hacerlo, pero cuando el adicto ya existe debemos tener la voluntad muy fuerte. Esto vale la pena, porque fuera de estar sano y encontrarse mejor no va a preseguirnos el horrible olor de tabaco.


NiRwAnA 2002-11-26 17:18:36
Diabeł i szatan Słowo "szatan" jest nieprzetłumaczonym słowem hebrajskim, które znaczy "przeciwnik", a diabeł to tłumaczenie greckiego słowa "diabolos", które znaczy kłamca, wróg lub fałszywy oskarżyciel. Gdybyśmy mieli wierzyć, że szatan i diabeł są istotami poza nami i są odpowiedzialne za grzech, wówczas tyle razy ile występuje to słowo w Biblii musielibyśmy odnieść je do tej złej osoby. Użycie tych słów w Biblii pokazuje, że są one użyte jako zwykłe przymiotniki, które opisują zwykłych ludzi. Uniemożliwia to wobec tego przyjmowanie, że słowo diabeł i szatan tak jak użyto ich w Biblii, odnoszą się do jakiejś wielkiej niegodziwej osoby czy istoty poza nami. Słowo "szatan" w Biblii W 1 Krl 11:!4 czytamy: "wzbudził więc Jahwe Salomonowi przeciwnika (to samo hebrajskie słowo, gdzie indziej tłumaczone jako szatan) w osobie Hadada, Edomity z potomstwa królewskiego". Wzbudził też Bóg Salomonowi przeciwnika (Szatana) w osobie Rezona... Został więc przeciwnikiem (szatanem) Izraela" (1Krl 11:23, 25). Nie oznacza to, że Bóg wzbudził jakąś nadprzyrodzoną istotę czy anioła, który był szatanem/przeciwnikiem Salomona. Wzbudził on zwykłych ludzi. Inny przykład znajduje się w Mt 16:22,23. Piotr próbował odradzić Jezusowi wyruszenie do Jerozolimy, gdzie miał on umrzeć na krzyżu. Jezus odwrócił się i rzekł do Piotra: "Zejd" mi z oczu szatanie!... nie myślisz o tym co Boże, ale o tym co ludzkie". Jezus nazwał Piotra szatanem. Z zapisu jasno wynika, że Jezus nie rozmawiał z aniołem ani też z potworem, gdy wypowiadał te słowa, mówił do Piotra. Ponieważ słowo szatan znaczy po prostu przeciwnik, dobra osoba nawet Bóg może być określona jako "szatan". W gruncie rzeczy nie ma nic grzesznego w samym tym słowie. Grzeszne skojarzenia, które towarzyszą słowu "szatan" wynikają częściowo z faktu, że nasza grzeszna natura jest naszym największym "szatanem" czy przeciwnikiem i na skutek użycia tego słowa w językach świata, w odniesieniu do czegoś, co wiąże się z grzechem. Sam Bóg też może być naszym "szatanem", czy przeciwnikiem, który sprowadza liczne próby w naszym życiu, czy też zapobiega naszym błędnym działaniom, które chcemy podejmować. Ale to, że sam Bóg może być nazwany szatanem, nie oznacza, że jest On grzeszny. Księga Samuela i Kroniki są również zapisami tych samych wydarzeń i podobnie jak cztery Ewangelie mówią o tym samym tyle, że używają innego języka. W 2Sm 24:1 czytamy: "Potem ponownie rozgorzał gniew Pana na Izrael, tak iż pobudził Dawida przeciwko nim, mówiąc: nuże, policz Izraela i Judę!" Podobnie w Księdze Kronik 21:1: "Wtedy wystąpił szatan przeciwko Izraelowi, pobudziwszy Dawida do tego, aby policzył Izraelitów". W jednym z cytatów pobudza Bóg, a w drugim szatan. Jedynym wnioskiem jest uznanie, że Bóg działał jako szatan lub przeciwnik Dawida. Tak samo postąpił z Jobem, gdy sprowadzał liczne próby w jego życieu tak, że Job powiedział o Bogu: "Okazałeś się okrutny dla mnie, swą mocną ręką zwalczasz mnie" (Job 30:21) i właściwie to mówi on "działasz jako szatan przeciwko mnie". Słowo diabeł w Biblii Tak samo jest ze słowem diabeł. Jezus powiedział: "Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem. Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty..." (J 6:70,71). Judasz był zwykłym człowiekiem, śmiertelnikiem. Nie mówił o istocie z rogami, która była osobą czy tak zwanym stworzeniem duchowym. Słowo diabeł odnosi się tutaj po prostu do niegodziwego człowieka. Inny przykład znajduje się w 1Tm 3:11. Kobiety diakonów również miały nie być "skłonne do oczerniania". Użyto tutaj słowa greckiego "diabolos", które jest tym samym co przetłumaczone słowo "diabeł", występujące w innych miejscach. Paweł ostrzega Tytusa, aby starsze kobiety w zgromadzeniu nie były "fałszywymi oskarżycielami" czy "diabłami" (Tt 2:3). Podobnie przemawia do Tymoteusza (2Tm 3:1,3): "A wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy: ludzie bowiem będą... przewrotni..." tzn. oszczerczy czy "diabłami". Nie oznacza to, że ludzie przemienią się w nadprzyrodzone istoty ale, że wzrośnie ich niegodziwość. Powinno być teraz jasne, że słowo "diabeł" i "szatan" nie odnosi się do upadłego anioła czy innej grzesznej istoty będącej poza nami. Grzech, szatan, diabeł Słowa "szatan" i "diabeł" użyte są w przenośni, aby opisać naturalne grzeszne tendencje w nas, o których już mówiliśmy w rozdziale 6.1. Jest to nasz główny "szatan" czy przeciwnik. Są one również uosobione i właśnie takie uosobienia można nazwać "diabłem" - naszym wrogiem, oszczercą prawdy. Takim właśnie jest nasze naturalne "wnętrze" - diabeł. Powiązanie pomiędzy diabłem, a naszymi złymi pragnieniami, grzechem, który jest w nas, jasno ukazane jest w kilku fragmentach. "Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i ciele, więc i On (Jezus) również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła" (Hbr 2:14). Mówi się tutaj o diable, że ponosi on odpowiedzialność za śmierć. Ale "zapłatą za grzech jest śmierć" (Rz 6:23). W związku z tym grzech i diabeł muszą być utożsamione. Podobnie w Jk 1:14 mówi się, że nasze złe pokusy prowadzą nas do grzechu i przez to umieramy. W Hbr 2:14 mówi się, że diabeł sprowadza śmierć. W tym samym wierszu powiedziane jest, że Jezus miał naszą naturę, aby zniszczyć diabła. Porównaj to z Rz 8:3: "Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała (tzn. w naszej ludzkiej naturze), ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele". Jak z tego wynika diabeł i grzeszne tendencje w ludzkiej naturze są tym samym. Bardzo ważną rzeczą jest zrozumienie, że Jezus był tak samo kuszony jak my. Błędne zrozumienie nauki diabła oznacza, że prawidłowo nie oceniamy dzieła i natury Jezusa. Tylko dlatego, że Jezus miał ludzką naturę, "diabła" w sobie, my możemy mieć nadzieję na zbawienie (Hbr 2:14-18; 4:15). Pokonując pragnienie własnej natury, biblijnego diabła, Jezus mógł pokonać diabła umierając na krzyżu (Hbr 2:14). Jeżeli diabeł jest osobową istotą nie powinien on w związku z tym już istnieć. W Liście do Hebrajczyków 9:26 powiedziane jest, że Chrystus "ukazał się ... na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie". W Hbr 2:14 mówi się, że poprzez swoją śmierć Chrystus pokonał (zniszczył) diabła. Rz 6:6 z kolei podaje, że przez swoją śmierć Jezus pokonał "grzeszne ciało" tzn. ludzką naturę, grzech, który objawiony zostaje w formie naszego ciała. "Kto grzeszy jest dzieckiem diabła" (1J 3:8), gdyż grzech pozwala ujawniać się naszym naturalnym złym pragnieniom (Jk 1:14,15), które Biblia nazywa "diabłem". "Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła" (1J 3:8). Jeżeli mamy rację twierdząc, że diabeł to nasze własne złe pragnienia, wówczas dzieło naszych złych pragnień tzn ich wynik są naszymi grzechami. Potwierdza to 1J 3:5 "Jezus objawił się po to, aby zgładzić grzechy", czyli potwierdza to fakt, że "nasze grzechy" i "dzieła diabła" są tym samym. W Dz 5:3 znajduje się inny przykład potwierdzający powiązanie pomiędzy diabłem, a naszymi grzechami. Piotr zwraca się do Ananiasza "Anoniaszu... dlaczego szatan zawładnął twym sercem ..." W wersecie 4 Piotr: mówi "Czemu w sercu twoim zrodziła się myśl o tym czynie?". Jeżeli mówimy, że coś się zrodziło w naszym sercu, to tak samo jakby szatan wypełnił nasze serce. Jeżeli my sami coś zrodzimy np. grzeszny plan, bierze on początek od nas. Jeżeli kobieta pocznie dziecko, nie istnieje ono poza jej organizmem, istnieje i bierze początek od niej. Ten sam język stosujący przenośnie, użyty jest w Jk 1:14,15, gdy opisywane są nasze pożądliwości, które gdy już zapanują rodzą grzech, a grzech popełniony sprowadza śmierć. Grzeszna osoba porównana jest do "szatana" w Ps 109:6: "Pobudził przeciwko niemu grzesznika, niech stanie po prawicy jego oskarżyciel (szatan)" por Ps 110:1. Personifikacja Można tutaj odpowiedzieć "Ale przedstawione jest to tak, jakby diabeł był rzeczywistą osobą". Z pewnością tak. W Hbr 2:14 mówi się "ten, który ma władzę nad śmiercią, to jest diabeł". Nawet przeczytanie choćby kilku fragmentów Biblii, przekona nas, że używana jest często personifikacja, wówczas gdy mowa jest o abstrakcjach i przedstawianiu abstraktu jako osoby. W Prz 9:1 mowa jest o kobiecie, która nazywa się mądrość i buduje ona dom a w Liście do Rzymian 6:23 porównuje się grzech do Pana dzielącego zapłatę śmierci. Szczegółowiej przedstawione to jest w Dygresji 5. Nasz diabeł, "diabolos" często przedstawia nasze złe pragnienia, a przecież nie ma abstrakcyjnego diabolizmu; złe pragnienia, które znajdują się w człowieku, w jego sercu, nie mogą istnieć bez człowieka, poza nim; "diabeł" jest więc personifikacją. Grzech często personifikowany jest jako Pan, czyli jakiś zwierzchnik (np. Rz 5:21; 6:6,17; 7:3). Zrozumiałe jest więc, że "diabeł" to również personifikacja, ponieważ diabeł odnosi się do grzechu. Paweł mówi, że istnieją w nas dwie istoty (Rz 7:15-21): człowiek ciała ("diabeł") walczy z człowiekiem ducha. Oczywiste jest, że nie ma dwóch dosłownych istot osobowych, które by w nas walczyły. Grzeszna część naszej natury uosobiona jest jako "zło" (Mt 6:13) - biblijny diabeł. Ten sam grecki zwrot przetłumaczony jako "zły" przetłumaczono jako "niegodziwa osoba" w 1Kor 5:13, co świadczy o tym, że kiedy osoba popełnia grzech, realizuje "zło", wówczas sama staje się "złem" czy "diabłem". Diabeł i "szatan" w kontekście politycznym Słowa "diabeł" i "szatan" są również używane, aby opisać niegodziwy, grzeszny porządek panujący na świecie, w którym żyjemy. Społeczne, polityczne i pseudoreligijne hierarchie ludzkości mogą być przedstawione jako diabeł. Diabeł i szatan w Nowym Testamencie często odnoszą się do sił politycznych i społecznych żydowskiego czy rzymskiego systemu. Czytamy więc o diable, który umieszcza wierzących w więzieniach (Ap 2:10), a odnosi się to do rzymskich władz, które więziły wierzących. W tym samym kontekście czytamy o kościele w Pergamie, który znajdował się tam, gdzie przebywał szatan, gdzie był jego tron tzn. siedzibą rządu rzymskiej koloni był Pergam, a tam też była grupa wierzących. Nie możemy powiedzieć, że szatan, jeżeli istniał miał swój tron w Pergamie. Grzech poszczególnych osób określony jest jako wykroczenie przeciwko prawu Bożemu (1J 3:4). Ale grzech, który wyrażony jest w formie zbiorowej jako polityczna i społeczna siła, skierowana przeciwko Bogu, jest siłą o większej mocy niż grzech indywidualny. To właśnie zbiorowa moc, która czasami uosobiona zostaje jako potężna istota, nazywana jest diabłem. W tym właśnie sensie Iran i inne mocarstwa islamskie nazwały Stany Zjednoczone "wielkim szatanem" tzn. przeciwnikiem swoim w sensie politycznym i religijnym. W tym właśnie sensie słowa "diabeł" i "szatan" używane są w Biblii. Podsumowując, prawdą będzie jeżeli powiemy, że mówiąc o "diable" i "szatanie" bardzo istotne jest, abyśmy oparli nasze rozumowanie na całej Biblii, a nie tworzyli doktryn na podstawie kilku wersetów z wyrażeniami, które odnoszą się do rozpowszechnionego wierzenia, mówiącego o diabłach. Rozdziały 6.1 i 6.2 warte są starannego i uważnego przeczytania. Jedynie doktryna, która została naszkicowana w nich, umożliwi nam rozsądne zrozumienie wszystkich fragmentów Biblii, które mówią o diable i szatanie. Słowa te mogą być użyte jako zwykłe przymiotniki, a w niektórych miejscach odnoszą się do grzechu, który jest w naszej ludzkiej naturze. Niektóre z często błędnie rozumianych fragmentów cytowanych, aby poprzeć nimi popularne poglądy, są przedstawione i rozważone w Dygresjach na końcu tego rozdziału.


Ludek 2002-11-27 09:02:44
Ludziska poszukuje jakiś fajnych mp3 Kazika np tate łysy jedzie do moskwy itp jak ktoś zna jakąś fajną stronkę to niech się odezwie z góry thx


jhjgby 2002-11-28 12:24:04
super


voyt 2002-11-28 19:01:51
płytka jest zajebista, poza tym jest berdzo fajna. I w ogóle też.


Petro 2002-11-28 23:01:48
Nowej płytki prawie nie słuchałem ,oprócz tego, że kilka piosenek pobierznie. Myślę, że płyta jest super,zawiera same najlepsze utworki z poprzednich albumów KNŻ.


Renka 2002-11-29 10:06:54
Bardzo fajna płytka.


Złodziej Qba 2002-12-02 08:11:23
LUDEK>>>>>Daj znac jak chcesz je otrzymac... Mam mase starych Kultow i Kazikow. Co ja bede pierdolil - to ze KaeNZeta qpilem nie znaczy, ze ni podesle komus MP3 ;o) Jakie masz ograniczenie przepustowosci konta?


Mądry 2002-12-03 17:54:17
Zajebiste płytki nic dodać nic ująć. Jeżeli komuś sie nie podoba to niech wogóle nie słucha bo sie nie zna i niech sie z ta muza nigdy nie idetyfikuje. Cena tez miarowa. Może kazdy kupi orginał a nie u zlodzieja. Pozdrawiam


Pegi 2002-12-03 23:41:40
KAZIK jest the best!!!!!!!!!!!!


qde 2002-12-04 17:00:30
Pozdrawiam KAZIA PŁYTY SĄ THE BEST :-)I wali mnie to wszystko żetelnie i serdecznie jeśli ktoś myśli że jest inaczej!!!


Tomasz M. 2002-12-12 16:24:01
A co wy sie tak k........ rozpisujecie


sasza 2002-12-13 18:19:09
nie sluchalem jej ale jest podobno zaje*******st wic Kazio is the best!!!!!!!!!!!!!!!!!! :P


Alek 2002-12-13 18:49:42
Muszę przyznać, że strona nie należy do najlepszych. Większość tekstów nie działa, nie ma żadnych dużych okładek, mp3-ójek... Poprzednia wersja była lepsza.


siedem 2002-12-14 20:49:36
siedem! Pewnego dnia poszedłem sobie do Tesco i kupiłem zajebistą plytkę za jedyne 29,99 !!!!!!!!!!!!!!!!!


pyrtel 2002-12-16 10:41:12
Co tu kurwa pisać, płyta jest po prostu rewelacyjna. Dużo piosenek na dwóch płytach i niska cena i w dodatku fantastyczna muzyka dzięki której słycha się tej płyty tak jakby było się na koncercie!!!:)) Płytę dostałem od swojej najukochańszej dziewczyny na urodziny, pozdrowienia.


WNUCZEK 2002-12-16 19:47:45
Dla mnie "WYSTĘP" Jest jak po œrodku przeczyszczajšcym "ustęp" TZN.NIEZBĘDNE DO ŻYCIA!!!


WNUCZEK 2002-12-16 19:51:39
A pozatym tania ta płytka jak srajtaœma:-)


Delfina 2002-12-19 12:05:14
nareszcie cos wspanialego.Sluchajac tej plyty czlowiek wie ze zyje!!!!!!!!!!!!!


mlodylukasz 2002-12-20 16:34:15
właśnie słucham "W południe"......masakra, coś pięknego.Jak ktos pisze, że ta płyta jest kiepska to mnie krew zalewa.


CICHY17 2002-12-21 16:41:03
WYJEBANA W KOSMOS PLYTA I TYLE, ATO NIE MOJE SA SLOWA TO LEGENDA LUDOWA


KULT82 2002-12-24 22:41:25
Album 1 klasa jak i wszystkie inne albumy KNŻtu, KULTu i KAZIKa. www.kult82.republika.pl


płołeta violentny 2002-12-28 21:07:29
nie chciało mi się czytać tego wszystkiego, ale natrafiłem na wypowiedź Towarzysza, który chełpił się tym, że zakupił sobie płytki w kiosku i przegrał. Zacytuję:"Kto kupuje płyty od złodzieja niech w pieździec wypierdziela! - to nie moje są słowa to legenda ludowa". Gdybyś miał orginalną płytkę wiedziałbyś o co mi idzie. I jak można mówić, że płytka jest zajebista, skoro troszku tam tekstu o piractwie i wogóle złodziejstwie. P.S. Sora jeśli źle zrozumiałem coś i oczerniłem nie tego co trzeba, ale z fragmentu, który przeczytałem wynikało to, że autor ma nielegalną kopię "Występu". P.S.2Kazik rulezzzzzzzzzz


putin 2002-12-29 13:14:04
gienialna płyta


Wojtek 2002-12-29 22:22:29
na Kazika nie ma bata


McWladek Gomolka 2003-01-01 03:31:55
Wlasnie doszla do moich raczek z Warszawy do Nowego Jorku najnowszy klon Kazika.Czyli "Wystep" Brawo robi wrazenie.... CZADDDDDDDD!!! Nawet bez LITZY brzmiemie bandu jest wsapniale,tak trzymac aby tak dalej!!!!!!


Lysolec Stolec ;) 2003-01-03 13:13:59
Plytka je nie do pobicia. Wyjebana w kosmos, jak Mario Bros, a nawet jeszcze bardziej. Full wypas.


Suchy 2003-01-06 00:58:27
Płytka jest naprawdę dobra!Niestety piszę dość późno po"wspaniałych"dokonanich Towarzysza więc muszę trochę mu napisać os siebie.Krew mnie zalewa gdy ktoś tak wspaniale gloryfikuje komunizm.Po 1:komunizm zebrał ponad 100mnl.ofiar na świecie gdy nazizm ok.25(oczywiście nienawidzę tak samo nazizmu!!!)Dalej-ci "wspaniali" towarzysze z KPP byli-co tu dużo gadać-zdrajcami Polski>tak bardzo kochali ten popierdolony system że zapomnieli o kraju takim jak polska i pragnęli jak np.wanda Wasilewska aby RP stała się 17 brepubliką ZSRR.Nie będę tu wspominał o represjach,mordach itp komunistów bo ten pan myślę doskonale o tym wie tylko że o tym celowo nie wspomina.Tak-jak to było pieknie gdy za dowcip o Gomółce można było trafić za kratki.Komunizm wróć!Człowieku-idźże się lecz albo weź korki z historii bo takiego głupa to dawno nie widziałem!A 17 bwrześnia roku 1939 coś ci mówi?A więzienie ludzi po Oświęcimiu i innych obozach przez UB?A 1956?1970?1976?1981?Człowieku ty się opanuj.Wybaczcie państwo ale debilowi nie mogę nie napisać parę słów.A wiesz że ten twój lenin zrobił rewolucję nie z miłości do robotnikó tylko dla tego że Cesarstwo Niemieckie wysłało go żeby zrobił rewolucję,sfinansowało go i pomogło zdobyć kontakty tylko by odciąćyc front wschodni?A wojna 1920 roku kiedy napadła na nas nawałnica czerwonego motłochu to też dobrze?Wiesz co?Jak się ze mną niezgadzasz to napisz odpisz mi bo chyba będę chciał poznać człowieka któremu się w głowie przewróciło!


przemutek 2003-01-06 12:33:50
Plyta jest dobra nawet bardzo wszystkie utwory jak nowe


tomtomek 2003-01-07 13:43:27
No, jak zwykle dużo grania, niezłe jaja (artyśći!!), typowy, dobry kaenżet!!


AgatA 2003-01-10 21:52:10
Wiec... plyta jest koFana! Utwory brzmią,jak nowe.Strasznie milo się słucha no i nuci... Slucham b.często taj plyty,a teraz przed koncertem non stop.w koncu muszę przypomnieć sobie teksty... plyta wspaniała,jak każda... Kofam Kazia!! ;P


andzia 2003-01-13 11:04:12
płyta jest zajebista, tylko nie wiem czemu ludzie kupuja piraty plyty ktora kosztuje 30 zł... bez komentarza, chyba fajnie jest miec orginal, ne? no ale nie ma definicji normalnosci(to nie moje haslo ale mi sie podoba - sorry za zapozyczenie go sobie)


sunniva 2003-01-14 18:18:27
Super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


MATEK 2003-01-14 20:00:19
KAzik jest najlepszy obojętnie czy to pod postacia Kultu, czy Knż - tu !! Gościu jest PRZE !! Panowie tylko tak dalej !!


Kazan 2003-01-16 08:35:50
Lepper na szubienicę!


muj psełdonim 2003-01-17 12:59:15
Płyta jest po prostu ZAJEBISTA!!! A co z Litzą? Już nie gra z KNŻem?


qrsant 2003-01-17 15:24:51
no qrnia hyba se qpie te plitke


kasiex 2003-01-18 10:46:17
Zostań dealerem...moje przesłanie w niedosłownym znaczeniu. Zatrać się w muzyce...tej najlepszej o której tu mówimy, aczkolwiek nie bierz wszystkiego do serca i miej swój rozum. ktos rozumie? Jeżeli nie, to nie odzywajcie się wiecej, bo to znaczy ze nic nie rozumiecie. Kazik-najlepszy...


burza 2003-01-22 13:30:50
Kazik Co ty robisz!!!!! Plyta jest fajna, ale nie ma w niej nic nowego. I ta Przerobka jest do bani . Moglbys zrobic cos nowego. Zdanie "Artysta syty nie ma nic do powiedzenia..." zaczyna byc prawdziwe w twoim przypadku. Mam nadzije, ze bedziesz znow glodny.


guz 2003-01-23 16:43:50
Mam tą płyte od tygodnia i jeszcze jej nie słuchałem


guz 2003-01-23 16:47:11
Płyta jest prawie dobra lepiej by było gdyby zostały umieszczone na niej jakieś siakieś nowe utwory


ren 2003-01-26 16:08:30
w pyte płyta ,w sumie brakuje tylko Natalii w Brooklynie - ale prócz tego wszystko jest supah. No i cena: 29.90 (czy cos koło tego).


Juby 2003-01-27 18:26:48
plyta jest spoko! kupilem ja w malej miejscowosci ktora zwie sie gizycko kupilem oczywiscie orginal a po za tym mam okolo 13 plyt Kazika Kultu i KnŻ sa to wszystkie orginaly i mam jeszcze jeden bootleg co zwie sie 88-89 jest zajebisty i ciezko sie nameczylem zeby go dostac mam jeszcze ksiazke leszka gnoińskiego Kult Kazika jest to najlepsza ksiazka jaka czytalem po prostu super I tylko czekam na koncert Kultu w gizycku ktory ma sie odbyc i pojde z tym wszystkim do zespolu i niech mi podpisza to wszystko wtedy bede w zajebistym humorze Kult,Kazik,Kazik na Żywo the best!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Kamil kozą zwany 2003-01-29 14:02:13
knż? to jest super!!!niemógłbym bez niego żyć.


noger 2003-01-30 10:45:55
kaenzet jest zajebista plyta i co najwazniejsze malo kosztuje szkoda tylko ze koncerty knz maja tak drogie bilety ale coz


z00mbie 2003-02-01 00:07:41
Kto tak lutnie "Tatę dilera" jak Litza??? :(


rastman 2003-02-02 13:03:53
płyta wyrąb bardzo mi się podoba :))))) (to tyle coż za orginalność :))


AGATA 2003-02-05 16:37:21
PŁYTKA JEST ZAKURWISTA, WYJEBANA W KOSMOS


WERT 2003-02-05 16:41:27
HUJ JESTDOBRY


mich 2003-02-05 23:04:51
przeciez to wszystko to legenda ludowa


art p 2003-02-07 10:31:20
do obywatela towarzysza - joby i faki


Adriangoio 2003-02-07 19:32:50
Witam panstwa.Zoombie Litza juz nie lutnie on być Arka Noego.Nie nawidze dwulitzowości.Nasuwo sie tu ludowo przysłowie 'j,t,t d,b.Chyba kumata ludziska.Pozdrowionka dla Ciebie Kazo i trwaj w swym do konca.


Radek 2003-02-09 19:53:59
Płyta super!I wchodzcie na www.sklep.sprecords.com.pl płycicie za płyte 30 zł i inne tez kultu,knz,kazika Wchodzcie Na MOJA STRONKE tam kupicie po 30 zł płyte!!!!!!!!!!! www.kultradzia.republika.pl


jons18 2003-02-13 20:12:07
jest spoko i zajebista


lapetting 2003-02-14 08:54:52
Czym sie tak podniecacie? Wystep brzmi jak sluchany z beczki, shit! Nie umywa sie do studyjnych KNZ. Chcecie posluchac dobrej koncertowki ? Posluchajcie: Rammstein - Live aus Berlin, Illusion - 4 Bolilol Tour, tudziez moze byc Sepultura albo Pantera. --- pozdrav


koles 2003-02-21 09:28:51
rammsstein nie umywa się do dokonań Kazika, brzmi jak gówno podziurawione widelcem i nie wiem jak mozna tego sluchać


Seler 2003-02-27 16:51:38
220 V oszałamia w sposób nader przekorny rysując nam obraz polskiego hip-hopu. Wersja umieszczona na omawianym krążku zadziwa swoją poetyką i melodyką. Czy romsztajn to potrafi? Nie sądze, bo do tego potrzeba słowiąńskiej duszy.


simon 2003-03-04 20:38:50
:o)


ignus 2003-03-08 21:00:33
widze, ze ktos tutaj lubi wrzucac bezsensowne rzeczy, w stylu Chlopow Reymonta lub fragmentu historii Polski. a tak poza tym, to plyta jest w normie, ale rewelacyjna nie jest. studyjne rzeczy sa lepsze, nie ma sie czym podniecac.


Dżimi 2003-03-19 09:27:22
Uważam że utwór ''W południe''(Grzechowiaka\GRzeszkowiaka) jest najambitniejszym utworem tej płyty


Hose Qrano 2003-04-04 18:55:39
KAZIK! napijemy sie razem piwa????


Hose Qrano 2003-04-04 18:59:42
KAZIK! napijemy sie razem piwa????


Mały Książę 2003-04-05 16:34:27
płyta jest odjazdowa ale szkoda że Litza juz nie gra tlko on potrafiłby prawidlowo zagrac "konsument" ale płyta a raczej dwie są w deche


SUCHY 2003-04-09 18:44:35
Nie mogłem uwieżyć że ta płytka w Gdańsku kosztowała 29,99zł i niemogłem się opszeć i kupiłem. I podoba mi się że dobrali naj leprze pieśnie. ( I mam zonka czy piosence 220V sipewał na koncercie Kazik.)Pozdrawiam kazika i cały zespuł KA EN ŻET.


faza 2003-04-14 19:06:15
wszystkie plyty sa spoko


Kamel 2003-04-14 22:55:10
Elo!!Superpłytka!!Cool,że 2cd!!Zarąbiscieee


Arr_ekK 2003-04-26 23:17:07
U nas w Gdyni kosztowało mnie to 35,00zł,ale płytki są wyjebiste!!!!!!!!!!Aha,słyszał już ktoś najnowszy kawałek-"Idola"rownie zajebisty,tak jak sam KAZIK i wszystkie zespoły z którymi się zetknie!!!!!!!!!! P.S. Do piratów: "Kto kupuje płyty od złodzieja jest kutasem i niecz spierdala po dwa kroć,te nie moje są słowa to legenda ludowa"(Nikt kto naprawdę wielbi Kazika nie skórwi się i nie kupi pirata-ptfuj) Pozdrówka


Arr_ekK 2003-04-26 23:23:15
U nas w Gdyni kosztowało mnie to 35,00zł,ale płytki są wyjebiste!!!!!!!!!!Aha,słyszał już ktoś najnowszy kawałek-"Idola"rownie zajebisty,tak jak sam KAZIK i wszystkie zespoły z którymi się zetknie!!!!!!!!!! P.S. Do piratów: "Kto kupuje płyty od złodzieja jest kutasem i niecz spierdala po dwa kroć,te nie moje są słowa to legenda ludowa"(Nikt kto naprawdę wielbi Kazika nie skórwi się i nie kupi pirata-ptfuj) Pozdrówka


over 2003-04-30 12:16:28
Wiecie co? Ta płytka wyszła dokładnie w moje imieninki, nie mógłbym wymyślić sobie lepszego prezentu. Wobec czego chciałbym całej ekipie serdecznie podziękować, jesteście wyjebiści!!!! Pozdrówka dla wszystkich którzy żyją z muzyką.... Do zobaczenia na koncercie najbliższym!!!! KAZAM KAZAAAM !!!!!!!


Hannibal^(_)] 2003-05-02 23:50:40
byłem ostatnio w Empie i słuchałem płytki to niezła składanka besciarskich wykurwionych w przestworza kawałków które niestety juz dobrze znamy :( ale jest spox i tak ją kupilem heheheh


Houston 2003-05-04 22:16:49
Aaaa... ludkowie biedni ale mam zlew i zapewniam że nie powszedni! :] tak się złożyło że no jak by nie było to za jakieś 24 godziny maturę (aaa!) i właśnie słucham ŚWIADOMOŚĆ i spisuję cały utworek poprostu GENIALNE źródło cytatów na PISEMNĄ :] heh tak to jest... jak zdam maturę to też zrobię wpis z cytatami jakich użyłem i z oceną... :))) narra


eugenijus 2003-05-05 19:52:05
GDZIE MOZNA NABYC PLYTE W WISCONSIN(MILWAUKEE) LUB CHICAGO ????


eugenijus 2003-05-10 03:11:29
co ma wspolnego tytul plyty,,Wystep,, z Wilnem ??????


Szeryf 2003-05-10 11:39:04
Cześć kiedy wyszła płyta czesto siedziałem na browarze, i wradiu leciały niektóre kawałki zawsze wsłuchiwałem sie jak zwykle w muzę robiona z Kazimierzem i musze wam powiedziedzieć, że naprawde podoba mi sie ta płyta. Pozdrawiam.


waz88 2003-05-13 19:30:32
plyta jest the best,czuć koncert i jest nprawde na rzywo


Wolf 2003-05-20 11:50:54
Kazik mnie rozczarował, najnowsza płyta KNŻ, czyli koncertowa nie była taka dobra jak poprzednie. Liczyłem na coś nowego, acz kolwiek brzmieniem nawiązującego do pierwszych dwóch płyt. Trudno. Liczę na was, wiem że potraficie tworzyć muzykę i że w najbliższym czasie coś ciekawego pokażecie. Na razie.


hans kloss 2003-05-24 20:47:57
hmn... nie slyszalem tej ostetniej, ale po kawalkach, o ile sa nowowersjowe, to mozna spoko przelknac


Ukasz 2003-05-26 01:05:17
Bylem na koncercie KNZ na agrykoli i szkoda, ze na I'm On The Top na plycie nie jest w wersji rowniez po polsku tak jak ja spiewal Kazik na Lazienkowskiej (i Pidzama na dziedzincu UW).


lniana_mrófka 2003-05-26 20:54:36
W ogole nie myslalam o kupnie tej plyty, ale czytajac wasze komentarze poczulam jej klimat i nie mogac sie powstrzymac dokonalam jej zakupu :)


ironczosnek 2003-05-30 11:14:42
przyjechali,wyjechali,pojechaliiiii...


pingwin 2003-05-30 11:17:45
super jazda!!!!!!!!!!!zajebista cena!!!!!!!!!


ręka Boga alias kochliwy kamil 2003-06-03 11:52:01
Pamietajcie "kto kupuje płyty od złodzieja jest kutasem i niech spierdala po trzyktoć" a to nie moje sa słowa, to legenda Ludowa. Dlatego nie mam żadnej płyty Kazika pirackiej, niemam tez żadnej oryginalnej :) aleeee........ mam wszystkie kasety, oryginalne rzeczjasna (naprawde)


pumba 2003-06-04 12:42:09
Zajebista,wyjebana,wykurwista.No o to wszystko co miałem do powiedzenia.Tak dalej nasz kochany przyjacielu Kaziu.


Hose_Qrano 2003-06-06 16:56:33
2 slowa - "ja pierdole!!!!" mega wypierd


a 2003-06-18 15:00:17
ja nie moge. Umieram sluchajac tego..aaaaaa! Cool


Bushee 2003-06-22 12:07:57
Heh, no płytka kulista, ale co do strony mam zastrzeżenie - gdzie wam wcięło 'Celinę'? W przypadku 'Na żywo ale w studio' chyba też tak było, kiedy ostatnio tam zaglądałem, ale nie jestem pewien.


Rolo 2003-07-01 16:29:05
piszą ludzie, zę czekają na nowe płyt Kazika, że płyta taka jak ta to komercja, że Kazik powtarza się itd. mam na to jedną ripostę: na tej płycie jest NAJLEPSZA wersja, a słyszałem wszystkie wersje, łącznie z tymi z płyty solowej Kazika "Spalam się", powtarzam, jest tu NAJLEPSZA wersja piosenki "Spalam się", czyli najważniejszego utworu w moim życiu (gdzieś na tych stronach napisano, że teksty Staszewskigo rozumie się dopiero, gdy znajdzie się w opisywanej prez Niego sytuacji...właśnie). Gdy słucham tej wersji, to dosłownie łzy stają mi w oczach...komercja dla niektórych...jak wolą....dla mnie to.........najważniejszy utwór w życiu!


Bullet 2003-07-10 16:52:20
Dzisiaj około godz. 14.26 na Polsacie2 był wywiad z Kazikiem, który powiedział, że,,(...) Knż i El Dupa ulegają rozwiązaniu"! Ludzie, co robimy? Pozdrawiam


Kubolski 2003-07-12 14:27:31
To było do przewidzenia. Kaziu już dużo wcześniej mówił, że nie ma już pomysłu na KNŻ. Magiczna formuła uległa wyczerpaniu... Ja jeszcze po cichu liczę na choćby jeden studyjny album kaenżetu... Pozdrawiam fanów! Pierdolcie służbę wojskową!


GOGO 2003-07-18 23:09:41
W południe jest tak zajebiście zagrana, że można jej słuchać non-stop.


wosq 2003-08-06 17:34:13
najlepsza jest bisowa wersja "Taty dilera", po prostu zajebioza!!!zawsze słucham tego bardzo głośno i jest to jedna z niewielu piosenek na których mógłbym se słuch zjebać:-)


boova 2003-09-09 08:37:52
kazio,chodz no ,ja i tato stwierdzilismy,ze za duzo myslisz schyl sie


blesz 2003-09-17 22:25:38
nie słuszałem tej tylko pare utworól i są dość zajebiste :) i chciałbym se ją sprawić a wogólem podobają mi sie płyty koncertowe ostatnio kupiłem cypress hill live in fillmor no spox ale nie będe pisał tu o cypress hill bo ja u lubie zajebiście i bym sie za barzdo rozpisał napisze coś o kulcie więc kult jest zajebistym zespołem no raczej i wogóle kult robi zajebistą muze :)a ostatnoi mój barat se kupił kazik na dvd hahhahha ale on ma teledyski no dość super kazik nieżle :) no dobra to ja kończe bo coś mi sie wydaje że chyba wypisałem coś bez senu aż dóżo to ja wiem hahhahhahah pozdrawiam ( blesz)


Szczepmen 2003-09-20 12:47:42
Zgadzam sę z PITEREM: jak tak wykurwiście wypada Kaziu na żywo to kult też powinien nagrać płytę "Kult-nż"


Gułak 2003-09-21 22:42:28
osobiście uważam że płytke jest nie do podjebania! w sumie to nie sluchałam czsto Kazika ale dy usłyszałam tą płytke to zrozumiałam jak wiele straciłam i uważam że płytke jest poprostu wyjebana w kosmos! Kaziu!!1 3maj tak dalej!


nikt 2003-09-27 13:27:04
Anie można było tak 2 kaset dać ?????


Mietek 2003-10-02 16:25:14
Po prostu zajebista zdecydowanie najlepsza płyta Kazika na żywo. Trzeba by zrobić drugą część!!!


Cichotam 2003-10-13 00:29:44
właśnie!! "Tatak Dilera" na bis to jest to!!


LUX 2003-10-17 10:48:50
Idę jutro na koncert Kultu w Kielcach, ale chętnie poszedłbym na Kazika lub KNŻ - dlaczego Kaziu nie zrealizujesz moich marzeń!


DRZEvo 2003-10-25 18:26:50
Płytka jest ZAJEBISTA!!!!Wszystkie piosenki wypadły extra,i w ogóle.Kazik!!Zagraj szybko z KNŻ-em w Poznaniu.Proszę!!!!Byłem w środe na Kulcie,i było fantastycznie.Dzięki za wodę,którą rozdawali bramkarze.Bez niej byśmy zginęli.


Łukasz (18 lat) 2003-11-01 17:47:03
Zgadzam się z Kubolskim (2003-07-12 14:27:31). Bo: "Każda mniejszość ma swoje prawa, i tak dalej i tak dalej, to jest niezła zabawa. Szczęk broni w imię Boże, jeszcze jedno słowo: Zapamiętaj na zawsze: PIERDOL SŁUŻBĘ WOJSKOWA!!!" FUCK ARMY!!! Pierdolić trepów!!! Zapamiętaj na zawsze: PIEROL SŁUŻBĘ WOJSKOWĄ!!! ...na wieki, wieków FUCK ARMY!!! Pozdrawiam wszystkich fanów Kazika, KNŻ- ta i Kultu. Niech ktoś coś napiszę. Zgadzacie się ze mną? A nie wiecie może czy Kult wyda może płytę występową, tak jak to zrobił Kaziu w KNŻ- cie. Hej!!!


Łotszyk 2003-11-02 22:12:02
kazik rządzi i tak będzie po wsze czasy, kto lubi tekst z sensem niech posłucha kazika w każdym jego projekcie (KULT, KNŻ, lub inne) a na 100% się nie zawiedzie. "to nie moje są słowa to legenda ludowa" :-) mały cytacik


XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX 2003-11-10 12:38:36
super płytka teraz czekam na koncert z kultu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1


fiacik 2003-11-14 16:52:11
najlepsza płytka KNŻ W Południe wymiata


Solith 2003-11-22 12:41:51
39 zeta? Ja mam tą płytę w domu i kosztowała Ona 29.99 :) Szkoda tylko, że ona nie jest moja :(


trawa 2003-12-10 15:25:21
ZAJEBISTY ALBUM!!! BYŁEM NA KONCERCXIE GDZIE GRALI TE SAME UTWORKI I BYLO EXTRA!!!


Kodi 2003-12-17 22:42:46
Płyta "WYSTĘP" jest wprost zajebist dzięki...


mądruś 2003-12-18 12:52:49
dziadostwo


Ewa 2003-12-18 16:05:29
Ta płyta jest jedmą z najleprzych płyt,które słyszałam.JEST SUPER!!!


nirvanka 2003-12-26 20:47:32
kzn "wystep"jest zajefajna plyta.Na kozienalich w lublinie kazik tez byl super-gral chyba wszystko z tej plyty:)!!!szkoda tylko ze teraz zabral mi ja tatus bo tez mu sie podoba


kd 2004-01-04 13:04:44
płyta zajebista !!!!!!!!!!!myśle że jest jedną z lepszych takie "the best of Kazik"!!!!!!!!!!!!


Janoff 2004-01-06 17:55:24
Zgadzam się z mądrusiem... I do tego atakująca niewinnych obywateli Wy mnie chyba chcecie zdołować do reszty takie mam wrażenie


zapas 2004-01-10 15:23:00
ten towarzysz to jakiś idiota


napioor 2004-01-14 09:17:05
zaaajebista plyta... a nawet dwie... tyle, że ktoś se ją pożyczył i nie oddał... NIE POŻYCZAJCIE ORYGINALNYCH PŁYT!!!


szczepciu 2004-01-20 08:40:10
qurwa nie bylem na koncercie w lublinie j jestem wqurwiony!!!!!!!!!!!11 a płyta jest wyqurwista!!!!!!!


kopa 2004-01-28 12:53:52
pł yta je st su per ,kon cert w lubl inie był zaje bisty jesz cze nie dosz łam do sie bie


jacek 2004-02-02 23:49:37
kazik jest debeściakiem, a drugiego takiego nie było i nie będzie !!!


wosq 2004-02-05 15:35:30
o kurde!- dopiero teraz zauważyłem ten wykład o szatanie- znapisz mi autorze z kąd to wziąłeś bo to mądre i troche sie nad tym zastanawiałem to czytając(wosq@o2.pl)


wariatka 2004-02-14 16:40:08
kocham kulta, kocham kazika i cala polske. (...ty w mojej klasie uczysz jezyka angielskiego...) - zajebisty kaalek


Jarek 2004-03-01 14:41:18
KNZ, nie odchodz...


Frank Lampart 2004-03-03 16:08:46
KNŻ FULL WYPASS ††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††


KrzysiaK 2004-04-20 13:14:57
Kto kupuje płyty od złodzieja ten jest kutas i niech spierdala!!! Po TYSIACKROC i jeden!!! To do wsyzstkich palantow & kretznow co ich plyty obchodza 85gr.


prosze 2004-04-22 13:41:41
mam troche glupia prosbe wymiencie mi z plyty wystep te utwory gdzie nie ma przeklenstw prosze was!!!!!!


FIELDY 2004-04-24 20:48:04
KNŻ RLZ zaj**** plytka. Dlaczego ostatnie wpisy byly tak dawno?????


Paulos 2004-04-27 18:59:32
Po prostu wykurwiona płytka w kosmos !!!!!!!!


Adrian 2004-05-22 16:17:08
Co tu dużo mówić. Tak dalej panie Kaziku.


WaLNiĘta(A) 2004-05-25 19:34:03
mam juz dlugo ...ale nigdy mi sie nie znudzi..moge sluchac na okraglo!!!!!;););)


hanusis 2004-06-14 16:57:34
świetna płyta, mogły by być podane w tekstach po angielsku tłumaczenia (tzn. tak jak je śpiewali na koncercie-2 zwrotki po angielsku, a 2 te same po polsku)


BRYCH 2004-06-25 15:57:01
Plytka jednym slowem zajebista!!! Zajebiste piosenki pozbierane w calosc i w zupeBnie nowym , szybszym brzmieniu. Tata dilera i Legenda Ludowa w 2 wersjach -n szybka i zajebiscie szybka. JESTEM NA GÓRZE (I AM ON THE TOP) JEST POPROSTU BOSKIE-reszta zreszta tez


Wituś 2004-07-05 21:05:47
Dlaczego teksty piosenek zamieszczonych na tej stronie jak zwykle odbiegają od tego co jest na płytce. A tak poza tym to znowu ZAJEBISTĄ PŁYTĘ KNŻ ZROBIŁ.


Mauser 2004-09-25 21:28:37
Płyta bardzo fajna. Czemu nie ma tekstu celiny?


PrzemCIo 2004-10-21 10:13:59
KALIFORNIA PONAD WSZYSTKO!!!!!!!!! ... cieszysz się że wyjebę Cię na kasę?..:D


kotek 2004-10-31 15:54:22
wchodzcie na www.rock.wegorzewo.pl i w sondzie pt. "Jaki zespół chcesz zobaczyć w roli gwiazdy na festiwalu 2005" głosujcie na KULT. narazie jest mało głosów i trzeba to powiększyć(1926 ale to jest za mało więc trzeba się zmobilizować inamawiać też innych do głosowania)głosujcie codziennie.


kinga 2004-11-26 22:55:55
jestescie super napiszcie domie


ponury 2004-12-22 18:31:49
a masz adres?


czop 2005-01-05 20:25:11
jest do dupy polamcie ja


Dgumis 2005-02-01 14:29:44
?????????????


Juzef Rzepkowski 2005-03-12 23:00:58
A ja siedze w Afryce i musze szczekac do wakajcy zeby te plyte kupic. Szczesliwi ci ludzie co mieszkajo w Polska kraina...


Miker 2006-08-17 12:42:25
Wszelkie koncerty lub płyty Kazika i Kultu są the best! Nie dziwne... W koncu Kazik rulezzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz............................ KAZIK JESTES NAJLEPSZY!!! KAZIK YOU ARE THE BEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! KAZIK ODPISZ...!


hermes 2006-10-17 16:59:30
żądam powrotu KNŻ!


GORN 2007-06-25 22:12:07
KNŻ przestał istniec ale każdy kto znał ten zespół wie że takich formacji jest niewiele Po przesłuchaniu tego krążka doszłem do wniosku że KNŻ to kawał histori polskiego HARDROCKa! Szkoda że to KONIEC!!! KNŻ-Tak się robi historię! Pozdro


GUMA 2008-06-01 15:52:21
słyszałem że prawdopodobnie bedzie reaktywacja knż :)


Deaw 2008-06-11 16:14:11
Błagam o nową płytę!!!


cwiara 2008-08-02 19:06:02
twoje komentaze sa do bani ((((( NAZYWOALENAZYWO ))))))))TEKSTY SA NIE DO WYJEBANIA posluchaj czegos innego bo sie qrwa nieznasz!!!!!!!!!!!!!!!!


martin1916 B 2008-10-31 23:00:53
Gdy załączam tę koncertówkę,to wszystko leci ze ścian...;DKAZIK i Jego koncertowe wcielenia,to wręcz elektrownia ładująca baterie!Super:))


rastaman 2010-02-09 13:27:56
a kiedy nowy album?




dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail