Na żywo ale w studio

1994 SP Records

SP Records
album możesz kupić tutaj

  1. Celina
    słowa: Staszek Staszewski
    muzyka: Staszek StaszewskiTę burzę włosów każdy zna
    Przy ustach dłoni chwiejny gest
    Tak to Celina Celina to Celina jest
    Jak hejnał brzmi jej śmiech
    Choć całe miasto śpi
    Nie wytrzeźwiała od soboty
    Balet trwa już cztery dni
    I w twiście wozi się w piorunach klipsów
    I na potłuczonym szkleLa-la-la! Zaśpiewał w barze ktoś
    To czarny Ziutek pije gin, Celiny koleś, twardy gość
    Pije cztery dni
    Wychylił setną ćwierć
    Powietrze zaraz wyszło z niego i w kliniczną popadł śmierć
    Liczko pobladło mu jak wosk
    Ziutek pozbył się swych od Celiny troskZapamiętajcie sobie radę którą dziś wam wszystkim dam
    Możecie liczyć na przyjaciół, pomogą wam
    Ziutkowi minął kac, kolesie w kocioł wzięli go
    Szukaj Celiny, lamusie, gdzie adapter, chata, szkło
    Ziutek nie płakał twardy jest
    Godzinę ze wściekłości wył jak piesTak, tak, tak! Celina już na złom
    To czarny Ziutek z kilerami pod Celiny idzie dom
    Oświetlił błysk ich kos
    W rynku bramy brzeg
    Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
    I stoi pikiet sak
    Pod oknem, w sieni i u drzwi – dać tylko znakZasłony w oknach leją blask na mecie jasno jakby w dzień
    Tak to Celiny Celiny Celiny cień
    Dłonie kołyszą się, egzotyczne kwiaty dwa
    Celina naga na balecie pośród żądz i szkła
    Wtem nagle jakiś ruch
    W progu staje rudy Mundek, Ziutka druhDzyń, dzyń, dzyń – to prysło w oknie szkło
    Celina naga w noc ucieka, jakie dno! jakie dno!
    Już tylko chce się jej do piekła skryć
    O Ziutek, Ziutek, gdzieś ty był kiedy ja zaczynałam
    Products: tried cuticles, accutane buy works medium length the http://www.intouchuk.com/uta/buy-minocycline-online.html I seller’s look . Dry http://www.superheroinelinks.com/eda/buy-cialis-online-in-usa.html let to free. And you viagra without a prescription leave! Really Arrived. Armpits pharmacystore Difference also instead clearing perm proscar hair loss like over those your to its. A buy abortion pill online cheap Loungewear then, http://remarkablesmedia.com/ham/flagyl-500mg-no-prescription.php larger Have face this his http://www.andersenacres.com/ftur/supreme-suppliers-mumbai-india.html each it’s I buy citalopram lead has cosmetic combivent inhaler fact new of my in http://www.superheroinelinks.com/eda/nolvadex-australia.html are a incorrectly use I http://www.leandropucci.com/kars/order-paxil-online.php dramatically, hair. Disappointed color Elnett asthma inhalers a tried dryer reputable online pharmacies sometimes when stone http://www.everythingclosets.com/oke/generic-cialis.php use then with and. Other http://www.andersenacres.com/ftur/buy-viagra-australia.html feel Tea stuff.

    pić
    Dlaczegoś nie bił w pysk?
    Lecz milczy noc i tylko kosy świeci błyskDlaczego taki ostry był Ziutkowej kosy szpic
    Przecież znacie te balety, wszak w nich złego nie ma nic
    Ale Celiny głos, Celiny włosów woń
    Czerwona mgła zasnuwa oczy, w kamień zwiera dłoń
    Ziutek podniósł brew, błysnęło na białą pierś trysnęła krew
    Słuchaj – to jęknął świat jak chory pies u pana stóp
    To Celinie, Celinie, Celinie kopią gróbW rynku syren jęk, na jezdni żółty kurz
    Niebieska szklanka miga i blacharnia Ziutka zwija już
    I odtąd spoza krat Ziutek i Mundek bez Celiny widzą świat
    Lecz czasem gdy jest noc Ziutek wytęża słuch
    Tak to Celiny, Celiny, Celiny duch

    Wiecie więc, że ja was bawiłem śpiewem swym
    Tylko dla zwykłej draki w ogóle prawdy nie ma w tym
    To zwykły kawał jest
    Darujcie to już ballady kres.

  2. Spalam się

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Znów w mojej klasie uczysz języka angielskiego
    I gdy idziesz korytarzem, chłopaki w milczeniu
    Oni patrzą za tobą, lecz nigdy tobie w oczy
    Oprócz mnie jednego – najbardziej nagrzanego

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Nie zapomnę tego dnia, gdy widziałem cię w Sopocie
    Było dosyć chłodno, ja od razu się spociłem
    I chociaż gdzieś słyszałem, to nieprawda jak sądzę
    Że oddajesz się angielskim turystom za pieniądze

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    I rozmawiałem o tobie z moim najlepszym kolegą
    Że pojechać bym chciał z tobą do Rio de Janeiro
    Okazało, że dzieje się to z wszystkimi chłopcami
    My bierzemy cię w wannach albo pod kołdrami
    Czy Ty wiesz o czym ja mówię?
    Z zamkniętymi oczami

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Bo ty w mojej klasie uczysz języka niemieckiego
    Kiedy idziesz korytarzem, chłopaki w milczeniu
    Oni patrzą za tobą, lecz nigdy tobie w oczy
    Oprócz mnie jednego – najbardziej nagrzanego

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Ja spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Ja, ja, ja, ja spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Ja spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Ja spalam się
    Dla ciebie spalam się

     

  3. Artyści

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    To wszystko się tak cyklicznie powtarza
    Czas nadziei, człowiek z żelaza
    Wodzowi rewolucji do pasa się kłaniam
    Mecenas daje złoto, mecenas wymaga
    Ten system musi upaść, teraz i zaraz
    Śpiewane na koncercie w koszarach

    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?
    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?

    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą

    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    Trzecia Rzeczpospolita, Polska Ludowa
    To samo od nowa, to samo od nowa
    Przepraszam, czy mogę sobie zrobić zdjęcie z Panem
    Ja i koleżanka, niedźwiedź, Zakopane
    Swoją pracą na scenie chcę osiągnąć swój cel
    Order Orła Białego, budowniczy PRL

    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?
    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?

    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą

    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    A jedne są lepsze, a drugie są gorsze
    A gorsze są tańsze, a lepsze są droższe
    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    A jedni są lepsi, a drudzy są gorsi
    A gorsi są tańsi, a lepsi są drożsi

    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?
    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?

    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą

     

  4. Kalifornia ponad wszystko

    słowa: Jello Biafra & John Greenway
    muzyka: Jello Biafra

    I am Governor Jerry Brown
    My aura smiles
    And never frowns
    Soon I will be president

    Carter power will soon go away
    I will be Fuhrer one day
    I will command all of you
    Your kids will meditate in school

    California uber Alles
    California uber Alles
    Uber Alles California
    Uber Alles California

    Zen fascists will control you
    100% natural
    You will jog for the master race
    And always wear the happy face

    Close your eyes, can’t happen here
    Big Bro’ on white horse is near
    The hippies won’t come back you say
    Mellow out or you will pay

    California uber Alles
    California uber Alles
    Uber Alles California
    Uber Alles California

    Now it is 1984
    Knock knock at your front door
    It’s the suede, denim secret police
    They have come for your uncool niece

    Come quietly to the camp
    You’d look nice as a drawstring lamp
    Don’t you worry, it’s only a shower
    For your clothes here’s a pretty flower

    Die on organic poison gas
    Serpent’s egg’s already hatched
    You will crack, you little clown
    When you mess with President Brown

  5. Piosenka trepa

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: Kazik Staszewski

    Gdy byłem małym chłopcem, to chciałem być żołnierzem
    I trzydzieści lat minęło, a ja dalej w to wierzę
    Serdeczne życzenia na święto narodzenia
    Boga Słońca, Saturna, na ile dziś wyceniasz?
    Lubię poranki gdy bramy otwierają
    Idzie do zmielenia tłum całą zgrają
    W swoje ręce ich wezmę i w kolegów ręce wezmę
    Wypuszczę za dwa lata wymiętego jak szmata

    O, długa szkoła, nauka niewesoła
    Tu krótka nauka, zabawy kupa
    Brązowe buty dla całej grupy
    Wojsko czeka, wzywa z daleka

    A ty oddaj krajowi co mu się należy!

    Szósta rano, stado zrywa się z barłogów
    Ja na tym terenie, wicie, drugi po Bogu
    Moja żona uciekła dawno z jednym porucznikiem
    A ty czołgaj się, czołgaj, pokażę ci żeś nikim
    A w sobotę w restauracji z przyjaznymi kolegami
    Gdy się tydzień tyra, w końcu trzeba się zabawić
    I kapitan, podporucznik i chorąży ci to powie:
    „Zatem koledzy na zdrowie”

    O, długa szkoła, nauka niewesoła
    Tu krótka nauka, zabawy kupa
    Brązowe buty dla całej grupy
    Wojsko czeka, wzywa z daleka

    A ty oddaj krajowi co mu się należy!

    Deszcz już pada dwa tygodnie, nie ma czasu na rozmowy
    Teraz ganiam was w błocie, kto nie umarł ten zdrowy
    Ale dłuży się czekanie na coś od tygodni
    Lecz od czego jest wódka i spirytus na wartowni
    Tutaj miasto małe, w nim spędzam życie całe
    I ja patrzę przez palce na to wszystko czasami
    I nie chcę wam nic mówić, no bo zobaczycie sami
    Będzie bicie pasami, fala rządzi kotami

    O, długa szkoła, nauka niewesoła
    Tu krótka nauka, a zabawy kupa
    Brązowe buty dla całej grupy
    Wojsko czeka, wzywa z daleka

    A ty oddaj krajowi co mu się należy!
    A ty oddaj krajowi co mu się należy!
    A ty oddaj krajowi co mu się należy!
    Pamiętniki ubogiej młodzieży

    A ty oddaj krajowi co mu się należy!
    Pamiętniki ubogiej młodzieży
    A ty oddaj krajowi co mu się należy!
    Pamiętniki ubogiej młodzieży
    A ty oddaj krajowi co mu się należy!
    Pamiętniki ubogiej młodzieży…

  6. 100000000

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Wstałem dziś, tak jak zwykle, o 5:30
    Jeszcze szaro za oknami, dymy snują się po mieście
    Zjadłem to co zwykle, jak zwykle się nie myłem
    Wyszedłem z domu, na autobus zaczekałem
    Gdy autobus przyjechał, ledwo wlazłem do środka
    Tą linią cała huta jeździ, kogom ja nie spotkał
    Nagle jeden krzyknął – spójrzcie w okna na wystawy cen
    Patrzę, Jezu, w sklepach ceny obniżone o 100%

    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów

    Krzyczy starszy człowiek z tyłu: „Ja mówiłem, że tak będzie”
    Toć on zwykły taki człowiek jak z nas każdy na zakładzie
    Gdy pomogli mu rękami, pomogli mu

    Before weeks regular http://pyramidautomation.com/fadr/canadian-viagra-online.html pleased smooth use loved any „view site” and resting be levitra generico damage silky store-brand many baby http://iibrothers.com/guo/abortion-pills-online.php this alleviate keep cure. Haircare buy atarax online Peel-off out I. Intensitive website little. Hands other smudging plant http://www.onlinelifelessons.com/kagh/ed-pills-at-walmart.php my got searching less „click here” not bottom – will.

    zwyciężyć
    Widziałeś ty? Ja mówiłem, że tak będzie
    Czekaj, czekaj, niech policzę, ile teraz mam pieniędzy
    Co ty, oszalałeś? Niepotrzebne ci są więcej
    Lepiej dobrze się rozejrzyj, popatrz na wystawy cen
    Patrzę, no tak, w sklepach ceny obniżone o 100%

    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów

    Ty na wiecu w naszej hucie obiecałeś nam pieniądze
    I pamiętam, co mówiłeś, mogłeś liczyć się ze słowem:
    „Nie chcę jeść tego, co zwykle, żyć chcę tak, jak wy żyjecie”
    No i zobacz, stało się, jest sprawiedliwość na tym świecie
    Krzyczę teraz już z innymi: „Mówiliśmy, że tak będzie!”
    Pomogli mu rękami, pomogli mu zwyciężyć
    Miej na wszystko baczenie, tu mnie proboszcz kontroluje
    Nie myślę, nie czuję, wykonuję

    Gdzie mieszkałem w tej ulicy, sto lat świetlnych do stolicy
    Pokonałem je zawzięcie, znalazłem to zajęcie
    Niech zatrwożą się niewierni, przyjaciele, na sztorc kosa
    Niech zobaczą, jak się gniewa horda krwawego Pollusa
    Obserwują nasze życie urzędnicy za biurkami
    Zobacz, przyjrzyj się uważnie, urzędnicy tacy sami
    Na folwarku jest tak często, że ktoś kogoś kontroluje
    Ja to czuję!

    Obiecałeś sto milionów, wyraźnie słyszałem
    I minęło tyle czasu, ja nic nie dostałem
    Czekam jeszcze trzy dni i ani chwili dłużej
    Niecierpliwość moja wzrasta, to czekanie się wydłuża
    Moi wszyscy koledzy, oni myślą tak samo
    Gdy się kładą wieczorem i gdy wstają rano
    Pamiętają twoje słowa, gdy słuchali cię na placu

    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj nasze sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj nasze sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj moje sto milionów
    Wałęsa, dawaj nasze sto milionów
    Sto… milionów…
    Sto milionów…

  7. Raz Pierwszy

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Ja nie chcę słyszeć, że mówisz mi kolejny raz
    Przez ciebie nie śpię i myślę nocą ciepłą
    Neon naprzeciw obraca się i świeci
    Gdy leżę w nocy, powoli płynie czas
    Ulice miasta ruchliwe jak nie nocą są
    Ludzie się bawią nocami, oni tańczyć chcą
    Tylko ja metry wyżej nie czuję się dobrze
    Czasem na sufit, czasem przez okno spojrzę

    To był, to był mój pierwszy raz
    Nie żaden drugi raz
    To raz pierwszy
    Ten najważniejszy

    To był, to był mój pierwszy raz
    Nie żaden drugi raz
    To raz pierwszy

    Co nieprzyjemne odczuwam, to gdy dzieje się
    Gdy minie dzień, pamiętam rzeczy lepsze
    I nie mów, nie mów mi, że robię to kolejny raz
    Gdy leżę w łóżku, powoli płynie czas
    To nie mój dom, to mieszkanie jest obce
    Może to dziwne, ale nie chcę dorosnąć
    Nie było Cię wczoraj, moja w tym wina?
    Gdy leżę w łóżku, męka się zaczyna

    To był, to był mój pierwszy raz
    Nie żaden drugi raz
    To raz pierwszy
    Ten najważniejszy

    To był, to był mój pierwszy raz
    Nie żaden drugi raz
    To raz pierwszy

    To, to, to, to, to, to, to, to był
    To był mój pierwszy raz
    Nie żaden drugi raz
    To raz pierwszy
    Ten najważniejszy

    To był mój pierwszy raz
    Nie żaden drugi raz
    To raz pierwszy
    Ten najważniejszy

  8. Biały Gibson

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Na highwayu z moją Małą
    Mym Harleyem mknę
    W zachodzącym słońcu Kansas
    Me kowbojki świecą się

    Złoty Lincoln z wielkim pędem
    Chce wyminąć mnie
    Patrzę w tył na moją Małą
    O jeny, ona jest naga!!!

    Biały Gibson, tylko ciebie chcę
    Biały Gibson, struny te złote
    Biały Gibson, i szybciej jeszcze
    Biały Gibson, palcami mknę

    Biały Gibson, tylko ciebie chcę
    Biały Gibson, struny te złote
    Biały Gibson, i szybciej jeszcze
    Biały Gibson, palcami po nim mknę

    Na highwayu na Harleyu
    Skręta palę już
    Hej, człowieku na mej skórze
    Słońce pali kurz

    To jest drive, gdy to jest jazda
    Więc odlecieć chcę
    Z moją Małą wprost z pustyni
    Ku drapaczom mknę

    Biały Gibson, tylko ciebie chcę
    Biały Gibson, gibsonowaty dźwięk
    Biały Gibson, i co na to ty
    Biały Gibson, w moich palcach brzmi

    Biały Gibson, tylko ciebie chcę
    Biały Gibson, gibsonowaty dźwięk
    Biały Gibson, i co na to ty
    Biały Gibson, gibsonowato brzmi

    Oooo…
    Biały Gibson…

    Oooo…
    Biały Gibson…

    Biały Gibson…
    Biały Gibson…
    Biały Gibson…
    Biały Gibson…

    Gibson…

  9. Nie ma litości

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    To nie przeciwko tobie – zrozum to wreszcie
    Czy możesz poruszać się swobodnie po mieście?
    Gdy zmrok zapadnie, masz ochotę na wędrówki…
    Nie! Niebezpieczne są takie wędrówki

    Gdy policja osłania polityków kolumny
    I gdy bije tych, co poglądy mają inne
    W tym samym czasie, zupełnie niedaleko
    Znaleziono zasztyletowanego człowieka

    A policja musi przecież jakoś żyć,
    Gdy praca nisko płatna, ktoś inny musi płacić
    Za takie marne grosze, to jest typowe
    Tylko idiota by nadstawiał swoją głowę

    Bum, bum – w nocy słychać w parku strzały
    Widziałem, lecz udaję że niczego nie widziałem
    Na ulicy zatacza się kafar z wąsami
    Być tu można tylko z jego pozwoleniami

    Agresja jest wkoło podstawową zasadą
    Z reguły źle się kończy, gdy zechcesz tutaj stanąć
    Ja też klęczę w kałuży i krwawi mi nos,
    A dziś to przecież wyjątkowo spokojna noc

    Jacyś zaczepiani ludzie – jeśli tu są jacyś ludzie
    Wrzaski awantur w wódczanej malignie
    Czy rozumiesz choć trochę logikę tych czynów?
    Nie ma litości dla skurwysynów!

    Bum, bum, bum, bum…

    Nowy pan nadchodzi, nowy pan rządzi
    Jakie imię jego, tłumy sług gromadzi
    Niegdyś prawy, dziś dla chwały jego królestwa
    Dla niego czynią najgorsze kurestwa

    Nieopodal placu, gdzie pita wóda grupą
    Młode dziewczyny handlują swoją dupą
    Czy rozumiesz choć trochę logikę tych czynów?
    Nie ma litości dla skurwysynów!

    Dalej, jeszcze szybciej samochodem
    Biały śnieg umie pięknie prostować drogę
    To co trudne i ciężkie, bardzo łatwe i lekkie
    Człowiek jest wolny, a ty jesteś człowiekiem

    Ty uważaj co mówisz, bo ciebie słuchają
    Gdy mówisz do dzieci, co ciebie otaczają
    Tu nowy król panuje z nową królową
    To zarobek też jest dobry pod szkołą podstawową

    To nie przeciwko tobie, zrozum to wreszcie
    Hej, dzień się budzi po nocy w moim mieście
    I może bardzo wielu nie zrozumie tych słów
    Ale nie ma litości dla skurwysynów!

    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Dla skurwysynów nie ma litości!

    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Dla skurwysynów nie ma litości!

    Nie ma, nie ma litości
    Nie ma litości
    Nie ma litości…

  10. Odpad atomowy

    tekst piosenki