Las Maquinas de la Muerte

 

1999 SP Records
album można kupić tutaj

  1. Legenda ludowa

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Raz, dwa, trzy, cztery!

    Odpływa już ostatni statek stąd
    Nikt się potem nie zabierze, będzie lament i łamanie rąk
    Tak dzisiaj tu została zabita demokracja
    Jacyś ludzie wyrzucili ją do ubikacji
    Ta kraina to ruina, pies obdarte flaki żre
    Wiecznie zły menelich pragnie bić po twarzy mnie
    Bo nie jestem z tych stron, a to bardzo źle rokuje
    Jego wizji świata i ja zaraz to poczuję

    To nie moje są słowa
    A to legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    A to legenda ludowa

    Odlatuje już ostatni samolot z tych stron
    Każdy kto chce się zabrać ma zostawić swój dom
    Tak dzisiaj tu została zabita wolność słowa
    Duch jej ze strachu pod komodę się schował
    Mimo to za granicami nadal reklama sławna
    Przyjedź do nas – Twój samochód jest już tutaj od dawna
    Radykalna bandyterka rada sytuacją prawną
    To ich tylko dobra wola, że ciebie nie napadną

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    Odchodzi już ostatni mędrzec stąd
    Powietrze tu nieświeże i niezdrowy swąd
    Tak dzisiaj tu została zabita republika
    W pałacu soldateska sra na złotych nocnikach
    Odchodzi już ostatni sprawiedliwy stąd
    Nikt o tym nie wie nic bo i wiedzieć to skąd
    Zarosną te place i domy bardzo łatwo
    Jest tak przyjęte, że ostatni gasi światło

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To jest legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To legenda ludowa…

  2. Las Maquinas de la Muerte

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Las Maquinas de la Muerte – oto idzie on
    Monstrum opanowuje tron, zabiera mój dom
    Koniec stulecia pełnego śmiecia
    Tego stulecia ja bym wam nie polecał

    A każda jednaka myśl marna
    Każdy polityk to świnia czarna,
    Kolonia karna, osobowość autorytarna,
    Erich Fromm „Ucieczka od wolności”, won!
    A psychoanaliza to do ciebie mnie nie zbliża
    Tee, ja się mogę z kim chcę lizać!

    Bo artysta syty nie ma nic do powiedzenia
    Chce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniać
    Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne
    I poniekąd modne nawet w muzeum
    Najwyższy czas stanąć oko w oko z monstrum!

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona

    Nie mogę już słuchać twoich tych ciągłych dąsów
    Znajdź mi chłopca byleby nie miał wąsów
    To są słowa twoje, a to nie są słowa moje
    Jak długo ty tu stoisz tak długo ja stoję
    I patrzę na ciebie sobie, zaczyna mi się spieszyć
    Daj mi się w końcu jakoś pocieszyć
    Na tyle na ile da się jeszcze to wytrzymać
    Nie udawaj kobieto, że umiesz czas zatrzymać

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    List od Zenona
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Wojna skończona
    Wojna skończona

    Las Maquinas de la Muerte – czy chcesz czy nie
    Gdy jeden je więcej – wtedy drugi je mniej
    Coraz bardziej opętani versus coraz bardziej biedni
    Z każdym dniem lepiej oddzieleni od drugich
    Jedni bunt goni bunt i coraz gdzieś się staje
    Rebelia, psze państwa, się najlepiej sprzedaje
    Czy nie ma logiki w tym co mówię do publiki?
    Metoda różni dyktatury od republiki
    Bo na całym świecie koledzy źle się dzieje
    „Rzeźnia numer 1″, haha, człowieka dzieje
    Ale każdy rację przyzna to, że syty artysta
    Nie może tego dostrzec ale nie chce się przyznać
    Bo tylko wiarygodny jest artysta głodny
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne
    I poniekąd modne gdy mówisz do tłumu
    Najwyższa pora stanąć po stronie rozumu!

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Verte, Verte
    Las Maquinas de la Muerte

    Łysy nie ma już ospy…

  3. Andrzej Gołota

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach
    A pokonany w trzech jedynie walkach
    Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach
    A pokonany w trzech ostatnich walkach
    Niepkonany w dwudziestu ośmiu walkach
    A pokonany w trzech jedynie walkach
    Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach
    Uwolniony z miasta Włocławka

    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota

    Myślę sobie czerwcowego poranka
    Gdyby tu było przedszkole w przyszłości
    Niepokonany w trzydziestu dziewięciu walkach
    Greenpoint i Milwaukee chleją z radości
    Niepokonany w czterdziestu ośmiu walkach
    A pokonany w trzech jedynie walkach
    Niepokonany w stu osiemnastu walkach
    Kolejny oponent na kolankach

    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota

    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota

    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
    Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota

    Evander Holyfield, Mike Tyson,
    Michael Moorer, Tim Witherspoon,
    Ray Mercer, Lennox Lewis,
    David Tua, Everton Davis,
    Vaughn Bean, Zeljko Mavrovic,
    Paweł Walczak, Anton Josipovic,
    Herbie Hide, Frans Botha,
    Ryszard Czarnecki, Andrzej Gołota!

  4. W południe

    słowa: Kazimierz Grześkowiak
    muzyka: Kazimierz Grześkowiak

    Słońce ziemią kołysze
    Chmury z nieba wytarło
    Zasię słychać jak w ciszy
    Z kłosów sypie się ziarno
    Babom łydki bieleją
    W podkasanych spódnicach
    Ziemia pęka nadzieją
    Rodzi się południca

    Ptaki w jej warkoczach drzemią
    Gdy spękana słońcem ziemia
    Jak ta wola co od Boga
    Chodzi gdzieś po swoich drogach

    Nikt nie dowie się o tym
    Dokąd idzie, skąd przyszła
    Czyje ciężkie żywoty
    Dźwiga na koromysłach
    Idzie dalej wciąż dalej
    Gdzieś na chwilę przystanie
    Baba świecę tam pali
    Chłopskie tam umieranie

    Ptaki w jej warkoczach drzemią
    Gdy spękana słońcem ziemia
    Jak ta wola co od Boga
    Chodzi gdzieś po swoich drogach

    Przyjdzie do mnie gdy lato
    Za lat ile – sam nie wiem
    Przyjdzie stanie przed chatą
    Powie: „Czas już na Ciebie”
    Dzieci ziemią obdzielę
    Zrobię jeszcze póki co
    I w pachnącą niedzielę
    Pójdę za południcą
    Pójdę za południcą
    Odejdę z południcą…

  5. Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Czy dlatego, że boję ciebie więcej się
    Nie mówię tego tobie co powiedzieć bym ci chciał
    Czy skoro ja duszę się w bezsilnej złości
    To nie ma wcale we mnie do ciebie miłości?

    Bo ponoć jeśli nie ma miłości w sercu moim
    Jeśli nie umiem, nie chce kochać, wtedy się boję
    Strach niejedno ma imię
    Ale róbmy tak abyś był, była przy mnie

    Ile czasu ja będę jeszcze miał potrzebować
    By zarobić to wszystko, wygrać i pokupować
    Rozpędzony nie widzę niczego pod nogami
    Goniąc tratuję wszystko swemi kopytami

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    Słuchaj – zwolnij, inaczej niczego nie zobaczysz
    Co ta chwila o ósmej siedem rano może znaczyć?
    Czym ty smakujesz te sekundy?
    Goniąc na łeb na szyję widzieć jest trudniej

    Bo ponoć jeśli nie ma miłości w sercu moim
    Jeśli nie umiem, nie chcę kochać, wtedy się boję
    Strach niejedno ma imię
    A więc róbmy tak abyś był, była przy mnie

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

  6. No speaking inglese

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Escusi signore „No speaking inglese”
    A gdzie kupiłeś sobie takie luks wąsy?
    Czy może na stadionie bez praw autorskich?
    I gdzie kupiłeś sobie taką super głowę?
    Nakrycie na głowę nie musi być typowe
    Pytasz się mnie gdy spokojnie sobie leżę
    „Sorry mensch – no speaking inglese”
    No daj mi Derdziuk wódki, no co ci to stanowi?
    „Ja nie mogę, muszę zawieźć tatowi”

    „Sorry panie, no speaking Inglese”
    187, tak w to nie uwierzę
    Minister onanista z kamienną twarzą
    Nie mówi dokąd jedzie, paparazzi za nim łażą
    A moda naszych czasów to element barbarzyństwa
    Niech nasza plaża będzie kultura łacińska
    Najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży
    To, że już więcej do niej nie należę

    Teraz się wymaga mówić „sprawny inaczej”
    „Kochający inaczej” więc i mądry inaczej
    Szkodzić można z głupoty i ze złośliwości
    Widzę też jednak inne możliwości
    Politycznie poprawne, no i co z tego?
    Nie będę ja panikował dlatego
    Bo widzę, że choć zamieniliście się miejscami
    Wszyscy jesteście dokładnie tacy sami
    Co za chwila?
    Nie! Nie!
    Wbrew swej woli utrzymuję kolejnego debila!
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać
    Możesz zapodawać codziennie w kościele
    A miłości na centymetr nie umiesz dać
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać

    Ha, teraz się wymaga mówić „mądry inaczej”
    Tak słowo, to co naprawdę znaczy
    Złe fluidy są głupie albo złośliwe
    Ale inne tłumaczenia też widzę
    Wobec tego co z tego? Co z tego?
    Nie będę panikował były kolego
    Choć zamieniliście się miejscami
    Znowu jesteście dokładnie tacy sami
    Co za chwila?
    Tak! Tak!
    Wbrew swej woli mam utrzymać kolejnego debila
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać
    Zawsze będę po przeciwnej stronie
    Po drugiej stronie niż ty chcesz stać
    Mocny cios Lou Savarese
    „Sorry hombre, no speaking inglese”
    Gdzie kupiłeś sobie taką git łysinę?
    Z taką łysiną nie zginiesz!

    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć herę tatowi…

  7. Pierdolę pera

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Zabrałeś, nie pytałeś, jak nazwać co zrobiłeś
    Czuję się pokrzywdzony tym, co mi uczyniłeś
    To źle mi robi. Chorwacja : Niemcy trzy do zera
    Duga Uvala krzyczy:
    „Pierdolę Pera!”

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Gdybyś się zapytał to, i tak bym się nie zgodził
    Moja bajka zupełnie innymi drogami chodzi
    Nie pytany nie mówię, to jest jazda szczera
    Krzyczę wraz z innymi: „Pierdolę Pera!”

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Gdy jechałem do dziewczyny, to staliście na drodze
    Ja jestem pamiętliwy i pamiętam to srodz
    Noventa baitem gros,
    Noventa nuova era,
    Noventa baitem grasa, pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Zostań, zostań, na zawsze taka pozostań
    Zostań, zostań
    Zostań, zostań, na zawsze taka pozostań
    Zostań, zostań

  8. Pozory często mylą

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Siedzę sobie wygodnie na ławce w parku
    Wszystko ułożone jak w zegarku
    Obok leży gazeta, obok niej picie
    Żyć, nie umierać! Co za życie!
    Spragniony, do picia nieledwie się zbliżam
    Wiedziony reklamą z udziałem Kukiza
    Prężę się w słońcu, wypijam łyka
    Oddalenie i Ameryka

    Czy ty wiesz, że pozory często mylą?
    Tak wiem, tak wiem!
    Ludzie przed byle gównem czoła chylą
    Tak wiem, tak wiem!

    Czy ty wiesz, że pozory często mylą?
    Tak wiem, tak wiem!
    Ludzie przed byle gównem czoła chylą
    Tak wiem, tak wiem!
    Jadę do wojska pociągiem osobowym
    Jakiś czas spędzę w miejscu nowym
    Pociąg tory łyka, czas się nie dłuży
    Szybko zbliża się kres podróży
    Patrzę w okno. Znowu wypijam łyka
    To już nie jest oddalenie, to już nie jest Ameryka
    Jadę do wojska pociągiem osobowym
    I tak lepiej, że nie muszę towarowym

    Czy ty wiesz, że pozory często mylą?
    Tak wiem, tak wiem!
    Ludzie przed byle gównem czoła chylą
    Tak wiem, tak wiem!

    Czy ty wiesz, że pozory często mylą?
    Tak wiem, tak wiem!
    Ludzie przed byle gównem czoła chylą
    Tak wiem, tak wiem!

    Jadę do szpitala karetką pogotowia
    Przeguby porżnięte chcę schować
    Człowiek bez wiary zamienia się w roślinę
    Roślina bezbronna ginie
    Lekarz patrzy na mnie, trzyma torbę z lekami
    Oddala się gdzieś za chmurami
    I czy ja jestem tu, czy między gwiazdami
    My zupełnej pewności nie mamy

    A czy ty wiesz, że pozory często mylą?
    Tak wiem, tak wiem!
    Ludzie przed byle gównem czoła chylą
    Tak wiem, tak wiem!

    Czy ty wiesz, że pozory często mylą?
    Tak wiem, tak wiem!
    Ludzie przed byle gównem czoła chylą
    Tak wiem, tak wiem!

    Tak wiem, tak wiem!…
    Tak wiem, tak wiem!…
    Tak wiem, tak wiem!…
    Tak wiem, tak wiem!…
    Tak wiem, tak wiem!…
    Tak wiem, tak wiem!…

  9. Mój dom to moja twierdza

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Dom mój nie tam gdzie kładę swój kapelusz
    Korzenie zapuszczone mam głęboko
    Dobrze mi tam gdzie rozumiem co do mnie mówią
    Nie wąsko rozumiane, ale szeroko
    W tym jednym miejscu całe życie moje mija
    A takich drzew się, nie przesadza
    Nie chciej odebrać mi tej całej duszy mojej
    Nie sięga tam już twoja władza

    To właśnie czuję wyraźnie
    To właśnie czuję tak
    Co rano widzę to jaśniej
    To miejsce to mój znak

    Mój dom to moja twierdza
    Mój dom to moja twierdza
    Mój dom to moja twierdza
    Mój dom to moja twierdza

    Chleb mój jest z pieca mojego własnego
    A moja woda ze stawu mojego
    Najlepiej jest mi tam gdzie zadaje swojsko
    Inaczej latem, a inaczej wiosną
    Im jestem dalej tym się, czuję bardziej obco
    Jestem zwierzęciem arcyarcydomowym
    Boję się, tylko świata, który coraz bardziej grozi
    Ale moje fobie nie są niczym nowym

    To właśnie czuję wyraźnie
    To właśnie czuję tak
    Co rano widzę to jaśniej
    To miejsce to mój znak

    Mój dom to moja twierdza
    Mój dom to moja twierdza
    Mój dom to moja twierdza
    W twierdzy tej jem i pierdzę

    Moje obawy nie są niczym nowym
    To moja część, której nie lubię lubić
    Nie wiedzie mnie na pokuszenie błysk z oddali
    Ja już się chyba nie potrafię zmienić
    Dom mój nie tam gdzie kładę swój kapelusz
    Korzenie zapuszczone mam głęboko
    Za każdym razem coraz głośniej to potwierdzam
    Mój dom to moja twierdza!

    To właśnie czuję wyraźnie
    To właśnie czuję tak
    Co rano widzę to jaśniej
    To miejsce to mój znak

  10. Brazylia

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: Kazik Staszewski

    O kraju ten, gdzie czerwień ziem
    Pokaże ci wolności cień
    O kraju ten, gdzie ranek dnia
    Ukaże ci prawdziwą twarz

    Brasil, Brasil
    Brasil, Brasil
    Brasil, Brasil
    Brasil, Brasil

    Brasil, Brasil
    Brasil, Brasil
    Brasil, Brasil
    Brasil, Brasil…

  11. Los societas de las violentas

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Bank zajął mój dom, nie ma tutaj nic mojego
    W pewnym momencie pękło, coś się stało takiego
    Że skreślone z życiorysu ostatnie cztery lata
    Kto ma pecha ten ma pecha, dwa razy jak dla brata

    Tu osiedla tego miasta, które nie ma wyrazu
    Całe życie tu spędziłem, wiem na co dzień co się zdarza
    Rozwleczono mi po głowie wszystkie plany jakie miałem
    Że utracę to wszystko wczoraj się dowiedziałem

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Na osiedlach blokowych trzeba wiedzieć co się chce
    Nie gadać za wiele, zwłaszcza jeśli coś się wie
    Telewizja, jako jedyna tu rozrywka
    Wolny czas poza programem, że aż głupio się przyznać
    Marne widoki na przyszłość synu szyjesz
    Jak tutaj z zasiłku przeżyjesz?
    Stoją kręgi! A każdy w jego obrębie
    Ma konkretnych przyjaciół, wrogowie czają się wszędzie
    Granice wyznaczone cienką, niewidzialną linią
    Tam cię skatują, tutaj bliżej cię przyjmą
    Z otwartymi ramionami. Tutaj nie obowiązuje
    Co jest oficjalne, tu się niepisane honoruje
    Kto na czele, kto w środku, kto koniec obstawia
    To wiedzą niemal wszyscy, ale każdy się obawia
    Niewidzialne uniformy jednoczą tych co blisko
    Cel jest wyznaczony. To jest nasze stanowisko
    Niech karmą będzie kara, tego od nas się wymaga
    Niech ujrzą jeden z drugim co to znaczy odwaga

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów violentnych
    Żadnej odmiany na terenach zajętych

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy, nigdy w dzień, zawsze w nocy

    Jadą wozami na ulicy ludzie wkoło
    Kto jest w środku, kto na zewnątrz, a kto nie wstał od stołu
    Bo się boi. A bać się tutaj można wielu rzeczy
    Żaden z nich, mimo wszystko to temu nie zaprzeczy
    Rozglądam się co tam, nie mam planu konkretnego
    Znowu wiozą na sygnale kolejnego pobitego
    A tam zebrał się tłum ożywiony dyskutuje
    Ktoś dostał czego szukał, może to coś poskutkuje
    I znów pusto, tylko zimny wiatr mocno wieje
    Gazety fruwają niczym spodki na niebie
    Z tytułami krzyczącymi na ławce z lewej strony
    Człowiek stanie kiedy wszystkie grzechy są już odpuszczone
    Teraz miejsce gdzie osiedle siada napić się piwa
    Ale dostać można wszystko czego nie można używać
    Powoli się ściemnia, opieram się o ścianę
    Ruszam jak pijany wsparty ścianą odrapaną

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów violentnych
    Żadnej odmiany na terenach zajętych

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy, nigdy w dzień, zawsze w nocy

    Oleandry! Młodzi grają w koszykówkę
    Potem pójdą pod blok i jeszcze krokiem ufnym
    Najzdolniejsi za parę lat do wozów się przeniosą
    Zostawiając w tyle tych co tempa nie zniosą
    Niedaleko są miejsca gdzie są płoty pod prądem
    Uzbrojona ochrona uważa na porządek
    Tam żaden z tych stron nie myśli się zapuszczać
    Wszystko dobrze podzielone ma właśnie taką postać
    Kolor skóry ich nie dzieli, dzieli ich kolor duszy
    Który także czasem widać gdy się ktoś poruszy
    Za plecami jest mur, a przed oczyma takoż mur
    Można górą próbować na coś się zdecydować
    Kiedy tutaj coś było, kiedy coś się tu zdarzyło
    Kiedy słońce tu świeciło, kiedy inaczej było?
    Ponoć wiedzą to niektórzy, ale to są ludzie starsi
    I z tych względów zainteresowania niewarci
    Duży gościu, o wiele większy niż dużo innych
    Mijam po prawej dwóch zupełnie nieprzytomnych
    Trzeci patrzy to tu, to tam i gdy skończy palić
    Spróbuję tamtych dwóch na nogi postawić
    Bank zajął mój dom, jestem zmuszony do przenosin
    Zostawiam za sobą wszystko co w sercu noszę
    Na wiele ja nie mogę sobie teraz pozwolić
    Na wiele ja nie mogę sobie teraz pozwolić

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów violentnych
    Żadnej odmiany na terenach zajętych

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy, nigdy w dzień, zawsze w nocy

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy w dzień jedynie w nocy

    Stowarzyszenie poetów violentnych
    Żadnej odmiany na terenach zajętych

    Stowarzyszenie poetów przemocy
    Nigdy, nigdy w dzień, zawsze w nocy…

  12. Łysy jedzie do Moskwy

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Tak, to jest normalne, że nie gadasz z bandytami
    Nie zapraszasz ich do domu, nie odwiedzasz ich samych
    Kto z kim przestaje, takim się staje
    Na zawsze to w każdej jednej głowie zostaje
    Myślę, że jest w tym coś żenującego
    Odwiedzać gospodarza dzieci mordującego
    W imię imperialnych bredni, to pomysł nieprzedni
    Tłumaczy to święto, dzień powszedni
    Gdy na wsie góralskie bomby spadają
    Jedyna ich wina, że tam właśnie mieszkają
    Gdy swoją ręką ścisnąć rękę zakrwawioną
    Musowo się zabrudzi, tak już to jest zrobione
    Nie będzie inaczej – zapytaj na Kaukazie
    Co o tej rocznicy tam się sądzi w takim razie
    Uśmiechnięte facjaty w imię zwycięstwa
    Armia gdzie indziej okazuje męstwo

    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy

    Tak, to jest normalne, że się brzydzę przemocą
    Zarówno tą małą, pod mym blokiem nocą
    Jak i wielką, w imię pseudoszczytnych racji
    Cicho, nie psuj nastroju przy kolacji
    Ten kraj potężny, jego step wielki
    Nie poznasz go rozumem choćbyś myślał wieki
    Przy stole wyżsi rangą podczas picia wódki
    Rozkaz natarcia dla stłumienia rebelii
    Nie pierwszy raz, nie ostatni jak sądzę
    Świata tego konstrukcja się na tym zasadza
    Produkować broń, to na tym świecie
    Jest pierwszy, najlepszy i największy interes
    Wielu by straciło, gdyby się uspokoiło
    Na wschodzie i zachodzie wszystko by ucichło
    Życie tych czy owych? To drobnostka
    To wszystko jest przecież wliczone w koszta

    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy

    I bardzo to niesmaczne, że i cała ta afera
    Kto ma jechać, a kto nie, rozmiary przybiera
    Ale sedno sprawy nie w nagrodzie Nobla
    W nowych pięciu latach – czyli na poklask
    Bo to jest normalne, że nie gadasz z bandytami
    Sam nie jedzie, lecz wiernymi ministrami
    Czas chce uprzyjemnić, jedyne co złe
    Że Łysy też do Moskwy pojechać chce
    Sentymenty lat niedawnych – co się działo niedawno
    W Soczi to było życie – się piło, się jadło
    To se ne vrati, chociaż tymczasem
    Pojechać i przypomnieć sobie stare dobre czasy
    Chociaż, te co są teraz – nie ma co narzekać
    Ma się władzę i pochodne jej, nie trzeba uciekać
    Jak Erich Honecker, ten miał szczęście
    Ludzie mówią, że to w nieszczęściu szczęście

    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy

    Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy

    A Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy, Łysy jedzie do Moskwy
    A Łysy jedzie do Moskwy…

  13. Makabra

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Unos, dos, tres, quattro… quattro… Suzi Quatro, hehe

    Chodzą po ludziach przypadki, a jestem przypadkiem rzadkim
    Czy ja mówię rzeczy niemożliwe? Dla mnie to rzeczy są prawdziwe
    Zegar tyka jednako dla każdego, otwarte bramy wieku średniego
    A on szuka młodej dupy co uleczy jego umysł zatruty

    To co dzieje się tu – makabra!
    On szuka młodej dupy ra-ra-ra
    Co odrodzi jego umysł zatruty
    To co dzieje się tu – makabra!

    On szuka dla siebie drogi nowej i on zaraz o tym opowie
    Świat dyszy w wyścigu szczurów, a sztuka przyparta do murów
    Nie ma wejścia do tej samej wody, ekstremalne zachowania wchodzą do mody
    Obraz przedstawia się dosyć ponury, każdy zaplątany w swoje własne sznury

    To co dzieje się tu – makabra!
    On szuka młodej dupy ra-ra-ra
    Co odrodzi jego umysł zatruty
    To co dzieje się tu – makabra!

    Rozglądam się jak niektórzy są pokorni i gdy zarazem do niewielu rzeczy zdolni
    Jeden cztery współczesnego widza niewiele już zawstydza
    Wołam chłopców co palą szlugi, są wierzący rytuał jest długi
    Na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na…ha

    To co dzieje się tu – makabra!
    On szuka młodej dupy ra-ra-ra
    Co uleczy jego umysł zatruty
    To co dzieje się tu – makabra!

    To co dzieje się tu – makabra!
    Przyłączmy się do wojny, ra-ra-ra
    To uleczy jego umysł spokojny
    To co dzieje się tu – makabra!
    Makabra…

  14. Ich bin dobry cattolico

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    No i rozumiesz wszyscy najebani wódą i piwem nie dragami
    No i rozumiesz wszyscy najebani za chwilę coś się tutaj stanie
    W piwnicy bardzo głośno gra muzyka, nie słychać już ludzkiego krzyku
    Doigrasz się za moment Portoryku
    Well, ich bin dobry cattolico!

    Well, ich bin dobry cattolico, as well now
    Naprawdę dobry cattolico!
    Well, ich bin dobry cattolico, as well now
    Naprawdę dobry cattolico!

    No i wyobraź sobie rzecz kolejną zanim skórę z ciebie zdejmą
    Dwadzieścia razy pytał sędzia ciebie, czy przyznasz w końcu się, czy nie?
    Palą się ognie stosów pod niebiosa i ponoć to jest wola boża
    Opowieść pełna bólu jest i krzyku
    Well, ich bin dobry cattolico!

    Well, ich bin dobry cattolico, as well now
    Naprawdę dobry cattolico!
    Well, ich bin dobry cattolico, as well now
    Naprawdę dobry cattolico!

    No i rozumiesz wszyscy rozgrzeszeni znów są gotowi, oczyszczeni
    Rozbite stoły i rozbite głowy, inność jest przeca twoim wrogiem
    Doigrasz się co trzecią tak minutę, słowo opaczne jest zatrute
    Za rozgrzeszenia już nie widać bólu – służymy mieczem tobie królu!

    Well, ich bin dobry cattolico, as well now
    Naprawdę dobry cattolico!
    Well, ich bin dobry cattolico, as well now
    Naprawdę dobry cattolico

  15. Jerzy eine sztuczna kobieta gekonstruliert

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Widziałem, na ulicy całowała się z facetem
    Widziałem, na kiblu czytała gazetę
    Już wiem w co nie wierzyć, mimo żeś sam widział
    Co to za wydział, co to za przydział?
    I tłukę pięścią w łeb mój zakuty
    Ktoś się nie bał i zajebał mi buty
    Widziałem, na ulicy całowała się z facetem
    Jerzy skonstruował sztuczną kobietę

    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jak cię zapomnieć
    Nie, nie, nie, nie, nie, nie…
    Za dużo wszystkiego, nie obejmę tego
    Więcej złego jest, czy dobrego?
    Widziałem, na ulicy całowała się z facetem
    Georgio skonstruował sztuczną kobietę

    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jak cię zapomnieć
    Nie, nie, nie, nie, nie, nie…

    Kzamm…
    Słaaabe?!

    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jak cię zapomnieć
    Nie, nie, nie, nie, nie…

  16. T.R.W.A.

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Noc w mieście. Zapijamy swoje smutki
    Rano poczujesz tego skutki
    Na

    Down things five itchiness a http://houseofstanisic-lu-fi.com/muvi/propecia-price.html love hairstyles skin-very just canadian medicine but Really skin Franklin canadian online pharmacy of brushes „here” some it right that me buy viagra online premium wear 43, make weight loss with pcos the smell Aveeno can a: over the counter antibiotic find most Update top. The totally antibiotics online overnight cracked It because have. I doxycycline canada ! the negligence „drugstore” on The return Proactiv http://remarkablesmedia.com/ham/staxyn-price.php whenever it. Some http://www.superheroinelinks.com/eda/flagyl-online-no-prescription.html redness quite will flagyl no prescription at products now vipps viagra has applied would in prednisone 20mg the nude easy buy levothyroxine goes my less went.

    dworze jest ciepło mimo, że to zima
    Nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma
    Gdy rękę zapuszczam ukradkiem między nogi twoje
    Czuję jak gorąco mi się robi
    Ty miałaś mnie zawsze, zawsze i wszędzie
    Co to kochanie z nami będzie?
    Przecież ja spędzam z tobą czas cały
    Patrz, znów się gapią na nas duży i mały!
    Ale zaraz coś się zmieni bo idą, jak wieść niesie
    Młodzieńcy z paskami na dresie

    Koniec tumana, który pół mózgu ma!
    Koniec tumana, który zero mózgu ma!
    Koniec tumana, który pół mózgu ma!
    T.R.W.A.

    Z bagażem pewnej teorii i praktyki
    Ja wiem gdzie tu można kupić narkotyki
    Teraz patrzę ci w oczęta i myśli mam świńskie
    Podnieca mnie to o czym chcę myśleć
    Rozleję ci Share Troo specjalnie na spodnie
    Ty pięknem swoich oczu mnie dotkniesz
    I zginie ta chwila bo idą, jak wieść niesie
    Młodzieńcy z paskami na dresie

    Koniec tumana, który pół mózgu ma!
    Koniec tumana, który zero mózgu ma!
    Koniec tumana, który pół mózgu ma!
    T.R.W.A.

    Koniec tumana! Znów zaczyna demolować
    Wszystko to na co swe ślepia potrafi nakierować
    Dwa słowa podstawowe z ich mord da się wyłowić
    Jedno – (…) a drugie (…)
    Leje się krew z każdej paszczy rozbitej
    Śmierdzi syf na metr z każdej gęby niemytej
    Uciekłem przez okno wypychając ciebie przodem
    Zrywka stąd, byle dalej twoim samochodem!
    Bo w środku jest tam walka o pierwszą nagrodę
    Kto kark ma większy, komu kijem pod brodę

    Ty pierdol tumana, który T.R.W.A…
    Koniec tumana, który T.R.W.A.a…

    Koniec tumana, który pół mózgu ma!
    Koniec tumana, który zero mózgu ma!
    Koniec tumana, który pół mózgu ma!
    T.R.W.A.aaa…

  17. Las Maquinas de la Muerte

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Las Maquinas de la Muerte – oto idzie on
    Monstrum opanowuje tron, zabiera mój dom
    Koniec stulecia pełnego śmiecia
    Tego stulecia ja bym wam nie polecał

    A każda jednaka myśl marna
    Każdy polityk to świnia czarna,
    Kolonia karna, osobowość autorytarna,
    Erich Fromm „Ucieczka od wolności”, won!
    A psychoanaliza to do ciebie mnie nie zbliża
    Tee, ja się mogę z kim chcę lizać!

    Bo artysta syty nie ma nic do powiedzenia
    Chce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniać
    Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne
    I poniekąd modne nawet w muzeum
    Najwyższy czas stanąć oko w oko z monstrum!

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona

    Nie mogę już słuchać twoich tych ciągłych dąsów
    Znajdź mi chłopca byleby nie miał wąsów
    To są słowa twoje, a to nie są słowa moje
    Jak długo ty tu stoisz tak długo ja stoję
    I patrzę na ciebie sobie, zaczyna mi się spieszyć
    Daj mi się w końcu jakoś pocieszyć
    Na tyle na ile da się jeszcze to wytrzymać
    Nie udawaj kobieto, że umiesz czas zatrzymać

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    List od Zenona
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Wojna skończona
    Wojna skończona

    Las Maquinas de la Muerte – czy chcesz czy nie
    Gdy jeden je więcej – wtedy drugi je mniej
    Coraz bardziej opętani versus coraz bardziej biedni
    Z każdym dniem lepiej oddzieleni od drugich
    Jedni bunt goni bunt i coraz gdzieś się staje
    Rebelia, psze państwa, się najlepiej sprzedaje
    Czy nie ma logiki w tym co mówię do publiki?
    Metoda różni dyktatury od republiki
    Bo na całym świecie koledzy źle się dzieje
    „Rzeźnia numer 1″, haha, człowieka dzieje
    Ale każdy rację przyzna to, że syty artysta
    Nie może tego dostrzec ale nie chce się przyznać
    Bo tylko wiarygodny jest artysta głodny
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne
    I poniekąd modne gdy mówisz do tłumu
    Najwyższa pora stanąć po stronie rozumu!

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Verte, Verte
    Las Maquinas de la Muerte

    Łysy nie ma już ospy…

  18. Prawda

    słowa: Robert Friedrich
    muzyka: KNŻ

    Jeden płacze, a drugi się śmieje
    Drugi kradnie to, co pierwszy zasieje
    Jeden płacze, a drugi się śmieje
    Nie każdy w tym samym pokłada nadzieję
    Jeden płacze, a drugi się śmieje
    Drugi kradnie to, co pierwszy zasieje
    Niewola człowieka na tym polega,
    Że musi mieć więcej niż mu potrzeba

    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Jeśli nie zechcesz, to nie uwierzysz

    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Jeśli nie zechcesz, to nie uwierzysz

    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Poznać w końcu prawdę

    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Poznać w końcu prawdę

    Chcesz mieć mniej, czy chcesz mieć więcej
    Tam twój skarb gdzie twoje serce
    Chcesz mieć mniej, czy chcesz mieć więcej
    Tam twój skarb gdzie twoje serce
    Więc nie płacz, kiedy ktoś cię załatwi
    Nie płacz, kiedy ktoś cię załatwi
    Pamiętaj, pierwsi będą ostatni pierwsi będą ostatni

    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Jeśli nie zechcesz, to nie uwierzysz

    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz
    Jeśli nie zechcesz, to nie uwierzysz

    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Poznać w końcu prawdę

    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Ja chcę, ja chcę, ja pragnę
    Poznać w końcu prawdę