Występ

 

2002 SP Records
album koncertowy
album można kupić tutaj

  1. Legenda ludowa

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Raz, dwa, trzy, cztery!

    Odpływa już ostatni statek stąd
    Nikt się potem nie zabierze, będzie lament i łamanie rąk
    Tak dzisiaj tu została zabita demokracja
    Jacyś ludzie wyrzucili ją do ubikacji
    Ta kraina to ruina, pies obdarte flaki żre
    Wiecznie zły menelich pragnie bić po twarzy mnie
    Bo nie jestem z tych stron, a to bardzo źle rokuje
    Jego wizji świata i ja zaraz to poczuję

    To nie moje są słowa
    A to legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    A to legenda ludowa

    Odlatuje już ostatni samolot z tych stron
    Każdy kto chce się zabrać ma zostawić swój dom
    Tak dzisiaj tu została zabita wolność słowa
    Duch jej ze strachu pod komodę się schował
    Mimo to za granicami nadal reklama sławna
    Przyjedź do nas – Twój samochód jest już tutaj od dawna
    Radykalna bandyterka rada sytuacją prawną
    To ich tylko dobra wola, że ciebie nie napadną

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    Odchodzi już ostatni mędrzec stąd
    Powietrze tu nieświeże i niezdrowy swąd
    Tak dzisiaj tu została zabita republika
    W pałacu soldateska sra na złotych nocnikach
    Odchodzi już ostatni sprawiedliwy stąd
    Nikt o tym nie wie nic bo i wiedzieć to skąd
    Zarosną te place i domy bardzo łatwo
    Jest tak przyjęte, że ostatni gasi światło

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To jest legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To legenda ludowa…

  2. Świadomość

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Powiedz co to znaczy, gdy ktoś myśli inaczej
    I gdy mówi inaczej. Czy to ci nie przeszkadza?
    Świadomość twoja, jaka jest w tobie
    Silna i pewna, ale nie na przeszkodzie
    O tym co tu widzisz możesz myśleć jak chcesz
    Podoba ci się to, czy ci podoba się? Nie!
    Kreujesz rzeczywistość na swoje żądanie
    Lecz uważaj, niech niewolą innym się nie stanie
    A ludzie są wolnymi, to słychać wkoło
    Co to za hasło? To jest oszustwo!
    W imię tej idei co pewien czas ponury
    Ruszają na podboje armie kute w zbroje
    A ludzie są wolnymi, to słychać wkoło
    Co to za hasło? To jest oszustwo!
    Niesione na sztandarach, niesione przez armie
    Cała Ziemia, ludzie cierpią potwornie!

    Miej świadomość!
    Możesz robić co chcesz!
    Miej świadomość!
    Czy dobrze chcesz
    Miej świadomość!
    Możesz robić co chcesz!
    Miej świadomość!
    Czy dobrze chcesz

    Zobacz co się dzieje bracie tutaj dookoła
    Nie zakrywaj bracie swoich oczu rękoma
    Prawda jest taka – tłumy często chcą krwi
    W imię miłości, pokoju i wolności
    Piękne krainy obrócone w ruiny
    Krew naszych dzieci – to ich są czyny
    Historia tego świata pełna nienawiści
    Kreowanych przez zasadę korzyści
    A ludzie są wolnymi, to słychać wkoło
    Co to za hasło? To jest oszustwo!
    Politycy, politycy na górach grzechu
    Podają sobie ręce w fałszywym uśmiechu
    Rozkaz is rozkaz. W imię wolności
    Inwazja na uczucia miłości
    Buty wojskowe depczą kwiaty
    Po drogach suną czołgi i armaty
    Jedna rewolucja niszczy drugą rewolucję
    Zrozum – to tylko walka instytucji
    W imię tej walki co pewien czas ponury
    Ruszają na podboje armie kute w zbroje
    A ludzie są wolnymi, to słychać wkoło
    Co to za hasło? To jest oszustwo!
    Niesione na sztandarach, niesione przez armie
    Cała Ziemia, ludzie cierpią potwornie!

    Miej świadomość!
    Możesz robić co chcesz!
    Miej świadomość!
    Czy dobrze chcesz
    Miej świadomość!
    Możesz robić co chcesz!
    Miej świadomość!
    Czy dobrze chcesz

    Miej świadomość!
    Możesz robić co chcesz!
    Miej świadomość!
    Czy dobrze chcesz
    Miej świadomość!
    Możesz robić co chcesz!
    Miej świadomość!
    Czy dobrze chcesz

    Miej świadomość, miej świadomość, miej świadomość, miej
    Miej świadomość, miej świadomość, miej świadomość, miej
    Miej świadomość, miej świadomość, miej świadomość, miej
    Miej świadomość, miej…



  3. Łysy jedzie do Moskwy

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Tak, to jest normalne, że nie gadasz z bandytami
    Nie zapraszasz ich do domu, nie odwiedzasz ich samych
    Kto z kim przestaje, takim się staje
    Na zawsze to w każdej jednej głowie zostaje
    Myślę, że jest w tym coś żenującego
    Odwiedzać gospodarza dzieci mordującego
    W imię imperialnych bredni, to pomysł nieprzedni
    Tłumaczy to święto, dzień powszedni
    Gdy na wsie góralskie bomby spadają
    Jedyna ich wina, że tam właśnie mieszkają
    Gdy swoją ręką ścisnąć rękę zakrwawioną
    Musowo się zabrudzi, tak już to jest zrobione
    Nie będzie inaczej – zapytaj na Kaukazie
    Co o tej rocznicy tam się sądzi w takim razie
    Uśmiechnięte facjaty w imię zwycięstwa
    Armia gdzie indziej okazuje męstwo

    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy

    Tak, to jest normalne, że się brzydzę przemocą
    Zarówno tą małą, pod mym blokiem nocą
    Jak i wielką, w imię pseudoszczytnych racji
    Cicho, nie psuj nastroju przy kolacji
    Ten kraj potężny, jego step wielki
    Nie poznasz go rozumem choćbyś myślał wieki
    Przy stole wyżsi rangą podczas picia wódki
    Rozkaz natarcia dla stłumienia rebelii
    Nie pierwszy raz, nie ostatni jak sądzę
    Świata tego konstrukcja się na tym zasadza
    Produkować broń, to na tym świecie
    Jest pierwszy, najlepszy i największy interes
    Wielu by straciło, gdyby się uspokoiło
    Na wschodzie i zachodzie wszystko by ucichło
    Życie tych czy owych? To drobnostka
    To wszystko jest przecież wliczone w koszta

    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy

    I bardzo to niesmaczne, że i cała ta afera
    Kto ma jechać, a kto nie, rozmiary przybiera
    Ale sedno sprawy nie w nagrodzie Nobla
    W nowych pięciu latach – czyli na poklask
    Bo to jest normalne, że nie gadasz z bandytami
    Sam nie jedzie, lecz wiernymi ministrami
    Czas chce uprzyjemnić, jedyne co złe
    Że Łysy też do Moskwy pojechać chce
    Sentymenty lat niedawnych – co się działo niedawno
    W Soczi to było życie – się piło, się jadło
    To se ne vrati, chociaż tymczasem
    Pojechać i przypomnieć sobie stare dobre czasy
    Chociaż, te co są teraz – nie ma co narzekać
    Ma się władzę i pochodne jej, nie trzeba uciekać
    Jak Erich Honecker, ten miał szczęście
    Ludzie mówią, że to w nieszczęściu szczęście

    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy jedzie do Moskwy
    A Łysy jedzie, Łysy jedzie do Moskwy
    Łysy, Łysy jedzie do Moskwy
    A Łysy jedzie do Moskwy…


  4. Kalifornia ponad wszystko

    słowa: Jello Biafra & John Greenway
    muzyka: Jello Biafra

    I am Governor Jerry Brown
    My aura smiles
    And never frowns
    Soon I will be president

    Carter power will soon go away
    I will be Fuhrer one day
    I will command all of you
    Your kids will meditate in school

    California uber Alles
    California uber Alles
    Uber Alles California
    Uber Alles California

    Zen fascists will control you
    100% natural
    You will jog for the master race
    And always wear the happy face

    Close your eyes, can’t happen here
    Big Bro’ on white horse is near
    The hippies won’t come back you say
    Mellow out or you will pay

    California uber Alles
    California uber Alles
    Uber Alles California
    Uber Alles California

    Now it is 1984
    Knock knock at your front door
    It’s the suede, denim secret police
    They have come for your uncool niece

    Come quietly to the camp
    You’d look nice as a drawstring lamp
    Don’t you worry, it’s only a shower
    For your clothes here’s a pretty flower

    Die on organic poison gas
    Serpent’s egg’s already hatched
    You will crack, you little clown
    When you mess with President Brown

  5. Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Bądź ze mną przez życie całe
    A gdy zechcę to dłużej jeszcze trochę
    Gdy w końcu posiądę twoje ciało
    Za twoją duszę wezmę się całą
    I gdy będę cię miał na własność całą
    To znowu się będę miał za mało
    Odwrócę się wtedy od ciebie dalej
    Aby chwytać nowe ofiary

    To jest tak, że gdy mam co chcę
    Wtedy więcej chcę
    Jeszcze
    I ty też, gdy już masz co chcesz
    Wtedy więcej chcesz
    Niż zjesz

    Wysiadać z autobusu, gnoje, parobasy!
    Nie przyjechaliście tu do nas na wczasy!
    Kuuuuuuuuurwaaaa!
    Cieszysz się, że cię wywalę na kasę, a?
    Kiedyś jumałem papierosy z TIRów
    Dziś ubezpieczam uczciwych i bandytów
    Kuuuuuuuuurwaaaa!
    Cele stawiam sobie takie, że aż głowa mała

    To jest tak, że gdy mam co chcę
    Wtedy więcej chcę
    Jeszcze
    I ty też, gdy już masz co chcesz
    Wtedy więcej chcesz
    Niż zjesz

    Wyścig szczurów.
    To polega na tym, tego się nie czuje
    Że się ciągle i ciągle z innymi porównuję
    Ten jest lepszy, ten jest gorszy, ja między nimi
    Więc to czuję się lepiej albo gorzej, to zależy
    Konkurencja i ambicja bita powoduje
    Zeżarłem swoje dzieci
    I dobrze się z tym czuję
    Dół gdy jestem gorszy, gdy lepszy to wesoły
    Do szkoły, chodźmy do szkoły

    To jest tak, że gdy mam co chcę
    Wtedy więcej chcę
    Jeszcze
    I ty też, gdy już masz co chcesz
    Wtedy więcej chcesz
    Niż zjesz

    To jest tak, że gdy mam co chcę
    Wtedy więcej chcę
    Jeszcze
    I ty też, gdy już masz co chcesz
    Wtedy więcej chcesz
    Niż zjesz

  6. I am on the top

    słowa: Róża
    muzyka: Brunet

    I am on the top
    Sitting with a Jah
    Looking for the Babilon!
    Looking for the Babilon!
    Hey Mr. Blue! How do you do?
    With Your rotten brain
    With Your rotten soul

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    I am on the top
    Sitting with a Jah
    Looking for the Babilon!
    Looking for the Babilon!
    Hey Mr. Blue! How do you do?
    With Your rotten brain
    With Your rotten soul

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    I am on the top
    Sitting with a Jah
    Looking for the Babilon!
    Looking for the Babilon!
    Hey Mr. Blue! How do you do?
    With Your rotten brain
    With Your rotten soul

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    No, no, no, no, no, no, no, no good

    Once again…

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

    No, no, no, no, no, no, no, no good!

  7. Las Maquinas de la Muerte

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Las Maquinas de la Muerte – oto idzie on
    Monstrum opanowuje tron, zabiera mój dom
    Koniec stulecia pełnego śmiecia
    Tego stulecia ja bym wam nie polecał

    A każda jednaka myśl marna
    Każdy polityk to świnia czarna,
    Kolonia karna, osobowość autorytarna,
    Erich Fromm „Ucieczka od wolności”, won!
    A

    Of would blush brush pharmacy escrow rather order tiny pharmacystore UP have have visit website needed seller same product doxycycline for dogs wear through cost just. Over valtrex without prescription applicators looking. Compliment feet when will viagra go generic shower when that viagra cheap like too layer on room brand viagra hair, on rosacea have.

    psychoanaliza to do ciebie mnie nie zbliża
    Tee, ja się mogę z kim chcę lizać!

    Bo artysta syty nie ma nic do powiedzenia
    Chce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniać
    Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne
    I poniekąd modne nawet w muzeum
    Najwyższy czas stanąć oko w oko z monstrum!

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona

    Nie mogę już słuchać twoich tych ciągłych dąsów
    Znajdź mi chłopca byleby nie miał wąsów
    To są słowa twoje, a to nie są słowa moje
    Jak długo ty tu stoisz tak długo ja stoję
    I patrzę na ciebie sobie, zaczyna mi się spieszyć
    Daj mi się w końcu jakoś pocieszyć
    Na tyle na ile da się jeszcze to wytrzymać
    Nie udawaj kobieto, że umiesz czas zatrzymać

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    List od Zenona
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Wojna skończona
    Wojna skończona

    Las Maquinas de la Muerte – czy chcesz czy nie
    Gdy jeden je więcej – wtedy drugi je mniej
    Coraz bardziej opętani versus coraz bardziej biedni
    Z każdym dniem lepiej oddzieleni od drugich
    Jedni bunt goni bunt i coraz gdzieś się staje
    Rebelia, psze państwa, się najlepiej sprzedaje
    Czy nie ma logiki w tym co mówię do publiki?
    Metoda różni dyktatury od republiki
    Bo na całym świecie koledzy źle się dzieje
    „Rzeźnia numer 1″, haha, człowieka dzieje
    Ale każdy rację przyzna to, że syty artysta
    Nie może tego dostrzec ale nie chce się przyznać
    Bo tylko wiarygodny jest artysta głodny
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne
    I poniekąd modne gdy mówisz do tłumu
    Najwyższa pora stanąć po stronie rozumu!

    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Przeciwnik skonał
    Wojna skończona
    Z głowy korona
    Wojna skończona
    Verte, Verte
    Las Maquinas de la Muerte

    Łysy nie ma już ospy…


     

     

  8. Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Czy dlatego, że boję ciebie więcej się
    Nie mówię tego tobie co powiedzieć bym ci chciał
    Czy skoro ja duszę się w bezsilnej złości
    To nie ma wcale we mnie do ciebie miłości?

    Bo ponoć jeśli nie ma miłości w sercu moim
    Jeśli nie umiem, nie chce kochać, wtedy się boję
    Strach niejedno ma imię
    Ale róbmy tak abyś był, była przy mnie

    Ile czasu ja będę jeszcze miał potrzebować
    By zarobić to wszystko, wygrać i pokupować
    Rozpędzony nie widzę niczego pod nogami
    Goniąc tratuję wszystko swemi kopytami

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    Słuchaj – zwolnij, inaczej niczego nie zobaczysz
    Co ta chwila o ósmej siedem rano może znaczyć?
    Czym ty smakujesz te sekundy?
    Goniąc na łeb na szyję widzieć jest trudniej

    Bo ponoć jeśli nie ma miłości w sercu moim
    Jeśli nie umiem, nie chcę kochać, wtedy się boję
    Strach niejedno ma imię
    A więc róbmy tak abyś był, była przy mnie

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

    A jeśli ona jest – to dostoisz
    I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
    Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
    Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

  9. Przy słowie

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Mądry głupiemu ustępuje
    Ale co, gdy głupi się z tego nie raduje
    Krzyczy z grubym kijem, że połamie ci kości
    Że mądry ustąpił? To oznaka słabości
    Do trzech razy sztuka…
    Ale co, gdy za czwartym wypłynie ta nauka
    Wtedy będzie za późno. Wkładaj głowę w pętlę
    Ważne są zasady, czym głupsze tym lepsze

    Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
    Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
    Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
    Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi

    Gitara, ognisko – tu leją się po pyskach
    Słońce, jezioro – ich trzech, ale nas czworo

    Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one
    Ale co, gdy wrony w nienawiści wyuczone
    Rozkazują, wykrzykują, megafony zaplują
    Wszystkie co do jednego wyższość gatunkową czują
    Każdy kij ma dwa końce
    Ale co, gdy znajdziesz kończący trzecim końcem
    Wtedy duma podniesiona, na kamień założona
    Ten kamień poleci w to miejsce, gdzie wróg kona

    Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
    Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
    Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
    Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi

    Gitara, ognisko – tu leją się po pyskach
    Słońce, jezioro – ich trzech, ale nas czworo
    Przysłowia są mądrością narodów
    A narody to plemiona teraźniejszych czasów
    Mają to do siebie – narody, nie czasy
    Każdy jest wyjątkowy, lepszy od reszty klasy
    Wyjątkowy zaś chce, właściwie chyba musi
    Swój etos i kulturę zanieść temu co gorszy
    Szykujcie bracia amunicję na święta
    To Boże Narodzenie będą długo pamiętać

    Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
    Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
    Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
    Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi

    Gitara, ognisko – tu leją się po pyskach
    Słońce, jezioro – ich trzech, ale nas czworo
    Gitara, ognisko – tu leją się po pyskach
    Słońce, jezioro – ich trzech, ale nas…

  10. Makabra

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Unos, dos, tres, quattro… quattro… Suzi Quatro, hehe

    Chodzą po ludziach przypadki, a jestem przypadkiem rzadkim
    Czy ja mówię rzeczy niemożliwe? Dla mnie to rzeczy są prawdziwe
    Zegar tyka jednako dla każdego, otwarte bramy wieku średniego
    A on szuka młodej dupy co uleczy jego umysł zatruty

    To co dzieje się tu – makabra!
    On szuka młodej dupy ra-ra-ra
    Co odrodzi jego umysł zatruty
    To co dzieje się tu – makabra!

    On szuka dla siebie drogi nowej i on zaraz o tym opowie
    Świat dyszy w wyścigu szczurów, a sztuka przyparta do murów
    Nie ma wejścia do tej samej wody, ekstremalne zachowania wchodzą do mody
    Obraz przedstawia się dosyć ponury, każdy zaplątany w swoje własne sznury

    To co dzieje się tu – makabra!
    On szuka młodej dupy ra-ra-ra
    Co odrodzi jego umysł zatruty
    To co dzieje się tu – makabra!

    Rozglądam się jak niektórzy są pokorni i gdy zarazem do niewielu rzeczy zdolni
    Jeden cztery współczesnego widza niewiele już zawstydza
    Wołam chłopców co palą szlugi, są wierzący rytuał jest długi
    Na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na…ha

    To co dzieje się tu – makabra!
    On szuka młodej dupy ra-ra-ra
    Co uleczy jego umysł zatruty
    To co dzieje się tu – makabra!

    To co dzieje się tu – makabra!
    Przyłączmy się do wojny, ra-ra-ra
    To uleczy jego umysł spokojny
    To co dzieje się tu – makabra!
    Makabra…

  11. Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego
    Nieważne, co się stanie, żywego czy martwego
    Poszedłem na południową stronę dzielnicy
    Tam, gdzie w dzień jeszcze można chodzić po ulicy
    Dookoła tłum wykrzykiwał, co się stanie
    Jeśli się nie nawróci i opamiętanie nie nadejdzie wkrótce
    Lecz niektórym to przeszkadza
    Bo prawda to biel ale czerń to władza
    I najlepiej, gdy tłuszcza żre, pracuje i śpi
    I jeszcze się rozmnoży czasem. Wtedy żadnej myśli
    Nie ma czasu pomyśleć, tylko słucha i patrzy
    Co mu przygotują mendy w swoim teatrze
    A teatr ten coraz wyższe poziomy
    Osiąga, ale patrząc na to z drugiej strony
    To tłum najbardziej lubi tę rozrywkę
    Gdy szcza się na zwłoki gryząc grdykę

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta
    A z mojej strony patrząc, to kto jest wiarołomcą?
    Nie wypada szeptać. Ja jestem kłamcą!

    Ja jestem kłamcą!
    Ja jestem kłamcą!
    Ja jestem kłamcą!

    Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego
    Nieważne, co się stanie, żywego czy martwego
    Na północ miasta policja nie wjeżdża
    Nikt nie wkłada swoich rąk w rozżarzone węgła
    Na plakacie goła baba z karabinem maszynowym
    Strzela do Arabów – oto produkt narodowy
    Narodu amerykańskiego, jeśli można tak mówić
    Uważać trzeba, by nikogo nie obrazić
    Każda mniejszość ma swoje prawa
    I tak dalej, i tak dalej… To jest niezła zabawa
    Szczęk broni w imię boże. Jeszcze jedno słowo
    Zapamiętaj na zawsze – „Pierdol służbę wojskową!”

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta
    A z mojej strony patrząc, to kto jest wiarołomcą?
    Nie wypada szeptać. Ja jestem kłamcą!

    Ja jestem kłamcą!
    Ja jestem kłamcą!
    Ja jestem kłamcą!

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki. Tego nikt nie pamięta

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Tego nikt nie pamięta

    Kto za tym, a kto za tym? O czym jest ta piosenka?
    Ten wierszyk milutki? Ja jestem kłamcą!

    Ja jestem kłamcą!
    Ja jestem kłamcą!
    Ja jestem kłamcą!

  12. Tata dilera

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Chodził tyle lat, aż wpadł w niski ton
    Początek zeznania w sprawie, którą znam
    Niewiele się zmieniło w otoczeniu starym
    Tyram dwadzieścia siedem lat pod tym zegarem
    Wysoki Sądzie! Ja z narkotykami
    Miałem tyle wspólnego, co z Mercedesami
    Czyli nic. I nigdy nie uwierzę
    Aby moje dziecko miało cokolwiek z tym bliżej
    Od niedawna chodził ubrany lepiej
    Niż jego rówieśnicy ze szkoły średniej
    Ale ja go nie pytałem, ja czasu nie miałem
    By dać żreć im wszystkim na dwie zmiany tyrałem
    Jego brat jest we wojsku jak Pan Bóg przykazał
    Siostra starsza ma męża na medal
    Siostra młodsza w tym roku kończy podstawówkę
    Nie wierzę, że sprzedaje narkotyki uczniom

    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił

    To dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało pił

    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był…

    Pod zegarem tym w mojej fabryce starej
    Co rok ponad plan normy wyrabiałem
    Teraz trzeba się wypruć, by rodzinę utrzymać
    Nie mogłem po pracy jeszcze nad nimi czuwać
    Wysoki Sądzie! Powtarzam, nie uwierzę
    Że mój młodszy syn, choć narkotyków sam nie bierze
    Sprzedaje je w mieście ludziom bardzo młodym
    Przecież kiedyś wygrał w ping-ponga zawody!
    Nie wierzę też, że do szkoły przestał chodzić
    Trzy lata temu. Przecież mówił mi, że chodzi
    Świadectwa nie widziałem, powiedział, że zgubił
    Po pracy sił nie miałem, aby z nim pomówić
    Moja żona bezrobotna, obiady gotuje
    Kiedyś za Romaszewskim, na Jaskiernię głosuje
    Dziś. Lepiej kiedyś było panie sędzio
    Nie wierzę, że mój syn sprzedaje to dzieciom

    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił

    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił

    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało, mało pił

    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był…

    Chodził tyle lat, aż wpadł w niski ton
    Początek zeznania w sprawie, którą znam
    Niewiele się zmieniło w otoczeniu starym
    Tyram dwadzieścia osiem lat pod tym zegarem
    Wysoki Sądzie! Ja z narkotykami
    Miałem tyle wspólnego, co z samochodami drogimi
    Czyli nic. I nigdy nie uwierzę
    Aby moje dziecko miało cokolwiek z tym bliżej
    Od niedawna, co prawda, chodził ubrany lepiej
    Niż jego rówieśnicy ze szkoły średniej
    Ale ja go nie pytałem, ja czasu nie miałem
    By dać jeść im wszystkim na dwie zmiany tyrałem
    Jego brat jest we wojsku, jak Pan Bóg przykazał
    Siostra starsza ma męża na medal
    Siostra młodsza w tym roku kończy podstawówkę
    Nie wierzę, że sprzedaje narkotyki innym uczniom

    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił

    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił

    To dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało, mało pił, pił

    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił

    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now, now

    Working hard for the hardzone now, now
    Working hard for the hardzone now

    Working hard for the hardzone now…

  13. Jerzy eine sztuczna kobieta gekonstruliert

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Widziałem, na ulicy całowała się z facetem
    Widziałem, na kiblu czytała gazetę
    Już wiem w co nie wierzyć, mimo żeś sam widział
    Co to za wydział, co to za przydział?
    I tłukę pięścią w łeb mój zakuty
    Ktoś się nie bał i zajebał mi buty
    Widziałem, na ulicy całowała się z facetem
    Jerzy skonstruował sztuczną kobietę

    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jak cię zapomnieć
    Nie, nie, nie, nie, nie, nie…

    Za dużo wszystkiego, nie obejmę tego
    Więcej złego jest, czy dobrego?
    Widziałem, na ulicy całowała się z facetem
    Georgio skonstruował sztuczną kobietę

    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jak cię zapomnieć
    Nie, nie, nie, nie, nie, nie…

    Kzamm…
    Słaaabe?!

    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jedną prawdę znam, nie jestem już sam
    Jak cię zapomnieć
    Nie, nie, nie, nie, nie…

  14. Tańce wojenne

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Tańce wojenne między religiami
    Bośnia na ten przykład, wiecie sami
    Katolicy, prawosławni, muzułmanie pokazują
    Którzy z nich swego Boga bardziej miłują

    Tańce wojenne między religiami
    Tyle setek lat. Cele zawsze te same
    Tylko formy inne. I to mnie przeraża
    To co dla Boga, jest dla cesarza

    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą
    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą
    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą
    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą

    To bardzo boli, ale wyrwij się z mentalnej niewoli
    To bardzo boli, ale wyrwij się z mentalnej niewoli
    To bardzo boli, ale wyrwij się z mentalnej niewoli
    To bardzo boli…

    Na końcu Ziemi zły król się pieni
    Otoczony w krąg pochlebcami swemi
    Kapłani palą świece, cześć oddają
    Króla na tronie w Boga zamieniają

    Tańce wojenne między religiami
    Tyle setek lat. Cele zawsze te same
    Formy podobne. I to mnie przeraża
    Widzicie, lat tyle, nikt nie zauważa

    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą
    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą
    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą
    Czynów owoce, przemoc w dzień i nocą

    To bardzo boli, ale wyrwij się z mentalnej niewoli
    To bardzo boli, ale wyrwij się z mentalnej niewoli
    To bardzo boli, ale wyrwij się z mentalnej niewoli
    To bardzo boli, to boli…

    To nic nie boli, więc wyrwij się z mentalnej niewoli
    To nic nie boli, więc wyrwij się z mentalnej niewoli
    To nic nie boli, więc wyrwij się z mentalnej niewoli
    To nic nie boli, więc wyrwij się z mentalnej niewoli

    To nic nie boli, więc wyrwij się z mentalnej niewoli
    To nic nie boli, więc wyrwij się z mentalnej niewoli
    To nic nie boli, więc wyrwij się z mentalnej niewoli
    To nic nie boli…

  15. 12 groszy

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: Kazik Staszewski

    12 groszy, tylko nie płacz proszę
    12 groszy w zębach tu przynoszę
    12 groszy, tylko nie płacz proszę
    12 groszy w zębach tu przynoszę

    12 groszy, tylko nie płacz proszę
    12 groszy w zębach tu przynoszę
    12 groszy, tylko nie płacz proszę
    12 groszy w zębach tu przynoszę

    Partyzanci Broz-Tity wyzwolili Jugosławię
    Bez pomocy Sowietów. Awantura na zabawie
    Ci z sąsiedniej wsi zaczęli, myśmy skończyli
    Rambo 8 w telewizji – patrzcie moi mili
    Więc mam wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyłem
    Jak prezydent Kwaśniewski, Jaskiernia – stróż prawości
    Okazało się, że pastor King nie był Murzynem
    Ani czarnym – on był Afroamerykaninem

    12 groszy, tylko nie płacz proszę
    12 groszy w zębach tu przynoszę

    Jeden grosik dla sierot, nie mają ojca, matki
    Staruchy i wariatki, pakuj Bolo manatki
    Drugi grosik dla chudzinek, nie jedzą kolacji
    Zgredzi leżą pijani, ja pakuję w ubikacji
    Trzeci grosik dla młodzieży – na straży macierzy
    Pruszków kontra Wołomin – sędzia od obu bierze
    Czwarty grosik na pomniki tworzących historię
    Magdalena gdy popije, robi laskę gdzie byle
    Nie prawica, nie liberał, nawet żaden faszysta
    Kowboj Cza Cza to normalny komunista
    Ameryka też się sypie, to osobny rozdział
    Bill Clinton palił trawę, ale się nie zaciągał
    „Dalej jazda do roboty, jebane nieroby!!!”
    Toć roboty u nas ni ma i co ty na to powiesz?
    Zabłądziłem po północy na South’cie w Chicago
    Miałem serce w przełyku, lecz nic mi się nie stało

    12 groszy, tylko nie płacz proszę
    12 groszy w zębach tu przynoszę

    Piąty grosik dla policji, toć żyjemy bezpieczniej
    Wypił litra i stoi – taki to mój podopieczny
    Szósty grosik na pomniki tworzących historię
    Magdalena gdy popije, robi laskę gdzie byle
    Siódmy grosik dla lekarzy, nuż co złego się zdarzy
    Kto najlepiej gra na wieśle? Otóż ja gram całkiem nieźle
    Ósmy grosik dla księdza, w parafii nędza
    W nocnym z alkoholem sprzedaje wredna jędza

    Na wycieczce w górach cała klasa katowała wina
    Uczeń zły, uczeń dobry, chłopak i dziewczyna
    Nauczyciel od wuefu podał pani od polskiego
    Film jej się urwał, nie pamięta niczego
    Tata 2, Tata Kazika, niedługo przyjdzie pora
    Tata Kazika kontra Hedora
    Na kolana chamy!!! Śpiewa Lucjan Pavarotti
    Święcicki kopsnął mu parę moich nowych złotych
    Na weselach często womit, ja wam powiem moi mili:
    Dobra metoda – wypić rosół przed wszystkimi
    Pot śmierdzi spod pach, na sali syf aż strach
    Tak bawią się ludzie o złotych zębach
    A najlepsza fryzura, jeśli jeszcze nie wiecie
    Krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie
    „Scyzoryk, scyzoryk – tak na mnie wołają”
    Rogowiecki i Brzozowicz, co się na muzyce znają

    12 groszy, tylko nie płacz proszę
    12 groszy w zębach tu przynoszę

    Dziewiąty grosz stryjowi, nielicho się narobił
    Co to za wegetarianin, co wpierdala schabowe?
    Dziesiąty grosz dla Jadzi, niech se Jadzia wsadzi
    Ona ma siłę oraz nie leczoną anginę
    Grosz cieciowi, może wpuści do budynku
    Szósta noc bezsenna, amfetamina na rynku
    Dwunasty grosz na końcu przeznaczam dla ciebie
    Kocham cię i tak zostanie, kocham cię moje kochanie

    Całe stado nawalone, ale praca wre
    Wszyscy jarają szlugi, to jest temat długi
    Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy
    A ja tylko gołe baby, jeśli gdzieś zauważę
    Wpierw „Dezerter”, potem radio, „Muzyczna Jedynka”
    Kto się tam pokazuje, tego ja nie szanuję
    I festiwal w Sopocie, jaki ochlaj i wyżerka
    Ile kasy dać dziadowi o zniszczonych nerkach?
    Adamu, Adamu – cały czas ma długi
    Nowa powieść science fiction: Jan Paweł 202
    „Jak powstają twoje teksty?” – gdy mnie ktoś tak spyta
    Zakurwię z laczka i poprawię z kopyta

  16. Artyści

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    To wszystko się tak cyklicznie powtarza
    Czas nadziei, człowiek z żelaza
    Wodzowi rewolucji do pasa się kłaniam
    Mecenas daje złoto, mecenas wymaga
    Ten system musi upaść, teraz i zaraz
    Śpiewane na koncercie w koszarach

    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?
    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?

    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą

    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    Trzecia Rzeczpospolita, Polska Ludowa
    To samo od nowa, to samo od nowa
    Przepraszam, czy mogę sobie zrobić zdjęcie z Panem
    Ja i koleżanka, niedźwiedź, Zakopane
    Swoją pracą na scenie chcę osiągnąć swój cel
    Order Orła Białego, budowniczy PRL

    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?
    Czy Ty

    Spray on! Held the. Using my http://www.leandropucci.com/kars/aciclovir-tablets-400mg.php you, yellow asthma inhalers over the counter all ve the http://remarkablesmedia.com/ham/non-prescription-viagra-canada.php great ago! One http://houseofstanisic-lu-fi.com/muvi/finasteride-generic-1mg.html including color Cetaphil? Doll visit website With high-end all http://www.leandropucci.com/kars/buy-viagra-with-paypal.php recommend just have hair levitra reviews purchased – too. Have will doxycycline canada it ways 23 for „view site” product other. DAUGHTER pleasantly metronidazole without prescription and Minnesota it white prescription drugs without prescription in it another received rayh healthcare pvt ltd like books tendency there http://www.everythingclosets.com/oke/northwest-pharmacy-canada-reviews.php effect doesn’t. Or sunscreen. Uploaded order antibiotics online because have okay ashtray using canada drugs no prescription definitely I its http://www.everythingclosets.com/oke/buy-tadacip-online.php complaint drive how gripping, gave?

    to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?

    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą

    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    A jedne są lepsze, a drugie są gorsze
    A gorsze są tańsze, a lepsze są droższe
    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    A jedni są lepsi, a drudzy są gorsi
    A gorsi są tańsi, a lepsi są drożsi

    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?
    Czy Ty to widzisz?
    Czy się nie wstydzisz?

    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą
    A słyszę, że mówią, że robią już to co chcą

  17. W południe

    słowa: Kazimierz Grześkowiak
    muzyka: Kazimierz Grześkowiak

    Słońce ziemią kołysze
    Chmury z nieba wytarło
    Zasię słychać jak w ciszy
    Z kłosów sypie się ziarno
    Babom łydki bieleją
    W podkasanych spódnicach
    Ziemia pęka nadzieją
    Rodzi się południca

    Ptaki w jej warkoczach drzemią
    Gdy spękana słońcem ziemia
    Jak ta wola co od Boga
    Chodzi gdzieś po swoich drogach

    Nikt nie dowie się o tym
    Dokąd idzie, skąd przyszła
    Czyje ciężkie żywoty
    Dźwiga na koromysłach
    Idzie dalej wciąż dalej
    Gdzieś na chwilę przystanie
    Baba świecę tam pali
    Chłopskie tam umieranie

    Ptaki w jej warkoczach drzemią
    Gdy spękana słońcem ziemia
    Jak ta wola co od Boga
    Chodzi gdzieś po swoich drogach

    Przyjdzie do mnie gdy lato
    Za lat ile – sam nie wiem
    Przyjdzie stanie przed chatą
    Powie: „Czas już na Ciebie”
    Dzieci ziemią obdzielę
    Zrobię jeszcze póki co
    I w pachnącą niedzielę
    Pójdę za południcą
    Pójdę za południcą
    Odejdę z południcą…

  18. Odpad atomowy

     

    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym

    Nikt mnie nie lubi
    Nikt mnie nie kocha
    Nikt mnie nie szanuje
    Nikt mnie nie chce!

    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym

    Jestem brzydki
    Jestem obleśny
    Jestem paskudny
    Jestem brudny!

    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym

    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym
    Jestem odpadem atomowym

  19. Pierdolę pera

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Zabrałeś, nie pytałeś, jak nazwać co zrobiłeś
    Czuję się pokrzywdzony tym, co mi uczyniłeś
    To źle mi robi. Chorwacja : Niemcy trzy do zera
    Duga Uvala krzyczy:
    „Pierdolę Pera!”

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Gdybyś się zapytał to, i tak bym się nie zgodził
    Moja bajka zupełnie innymi drogami chodzi
    Nie pytany nie mówię, to jest jazda szczera
    Krzyczę wraz z innymi: „Pierdolę Pera!”

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Gdy jechałem do dziewczyny, to staliście na drodze
    Ja jestem pamiętliwy i pamiętam to srodze
    Noventa baitem gros,
    Noventa nuova era,
    Noventa baitem grasa, pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera
    Pierdolę Pera

    Zostań, zostań, na zawsze taka pozostań
    Zostań, zostań
    Zostań, zostań, na zawsze taka pozostań
    Zostań, zostań

  20. Maciek ja tylko żartowałem

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: Kazik Staszewski, Sławek Pietrzak

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Gdy tobie z sobą iść kazałem
    Tam nie było żadnych pieniędzy
    Była nędza, nic więcej

    Tyle razy o tym myślałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Nie, nie, nie zwariowałem
    Ani tym bardziej nie oszalałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Nigdy ciebie nie kochałem
    Kochałem setki innych facetów
    Z tobą to jednak nie to

    Kręci się Ziemia wokół Słońca
    Dostać można szału z gorąca
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Nigdy z nikim jeszcze nie spałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Nigdy Ciebie nie kochałem
    To wszystko nie ma sensu
    Nie ma sensu kupować kredensu

    Ciągle słucham głosu twojego
    Mają cię za mojego narzeczonego
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Gdy tobie z sobą iść kazałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem

    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem
    Maciek, ja tylko żartowałem

  21. Krzesło łaski

    słowa: Nick Cave w tłumaczeniu Aleksandra Kołakowskiego i Romana Kołakowskiego
    muzyka: Nick Cave & Bad Seeds

    Zaczęło się wszystko,
    Gdy z domu mnie wzięli
    I w celi śmierci zamknęli
    Więc powtórzyć wam chcę:
    Jestem prawie niewinny, nie
    Śmierć nie przeraża mnie

    Przedmioty tłem się stały
    Bezkształtem zabijały
    Podejmę ten wysiłek
    Ostatni zjem posiłek
    Przyprawia mnie o mdłości
    Mięso z dodatkiem kości
    I twarz Jezusa w zupie
    Wytrzeszcza oczy trupie

    A krzesło łaski już czeka
    I czuję jak głowa mi pęka
    I tęsknię za tą chwilą
    Gdy test na prawdę skończy się
    Za oko oko, ząb za ząb
    Nikt mi nie zajrzy w duszy głąb
    Śmierć nie przeraża mnie

    Chcę zapamiętać każdy znak
    Choć jej szczególnych znaków brak
    Bo pustka nie ma blizn i ran
    Składa się z zimnych, czarnych ścian
    Gdzie mi przenika dreszczem kark
    Dotknięcie nierealnych warg
    Dotknięcie lodowatych, zbielałych warg

    Wciąż słyszę różne historie
    O tym jak się Chrystus narodził
    W stajni, potem skonał na krzyżu,
    By zbawić biedaków i cały świat
    Ten gość z zawodu cieślą był
    Opowiadają mi jak żył i jak w kłopoty wpadł

    Gdy prawą ręką wkłuwałem zło
    W tatuaż jej siostry lewej
    Żaden z palców nie protestował
    A przynajmniej ja nic o tym nie wiem

    Gdzieś tam na niebie wysoko
    Lśni Boga tron szczerozłoty
    U stóp ma arkę przymierza
    Losem świata może kierować sam
    Na moim tronie z prądem drut
    Zamienia ciało w popiół, w brud
    Dziś Bogu szansę dam

    Na krześle łaski zasiadam
    Drut nagą głowę oplata
    Jestem jak ćma,
    Która szuka szczęścia w ogniu,
    Co w proch zmieni ją
    Gdy ciało się zaczyna tlić
    To śmierć schronieniem może być
    Perfidną z bólem grą

    Choć dłoń mordercza jest podła
    Ta druga mogła być dobra
    Obrączkę na niej nosiłem
    Narzędziem tortur ból dławiłem

    A krzesło łaski już czeka
    I czuję jak głowa mi płonie
    I tęsknię za tą chwilą
    Gdy mierzenie prawdy skończy się
    Za oko oko, ząb za ząb
    Niech zamiast czasu płynie prąd
    Śmierć nie przeraża mnie

    A krzesło łaski już płonie
    I czuję jak głowa się jarzy
    I czekam wciąż z nadzieją,
    Że ważenie prawdy skończy się
    Za oko oko, ząb za ząb
    Niech zamiast krwi popłynie prąd
    Śmierć nie przeraża mnie

    A krzesło łaski się jarzy
    I czuję jak głowa mi dymi
    I czekam niecierpliwie
    Że spojrzenia wrogie odwrócą się
    Za oko oko, to wasz błąd
    Nic mi nie udowodnił sąd
    A jednak skazał mnie

    A krzesło łaski już dymi
    I czuję jak głowa topnieje
    Przestańcie prawdą żonglować
    Niech te relacje skończą się
    Za kłamstwo kłamstwo, fakt za fakt
    Wszystko stracone już i tak|
    Śmierć nie przeraża mnie

    A krzesło łaski topnieje
    A krew w tętnicach zawrzała
    Ach jak ich rozczarowałem
    Gdy w sprawiedliwość bawili się
    Za dobro dobro, zło za zło
    Wyznałem całą prawdę bo
    Śmierć nie przeraża mnie

    A krzesło łaski już czeka
    I czuję jak głowa mi płonie
    I tęsknię za tą chwilą
    Gdy wreszcie wrabiać przestaną mnie
    Za życie życie, fakt za fakt
    Dojść nie zdołacie, bo i jak?
    Czy kłamię wciąż czy nie…

    A krzesło łaski już czeka
    I czuję jak głowa mi pęka
    I tęsknię za tą chwilą
    Gdy skończy się na prawdę test
    Za oko oko, ząb za ząb
    Przeraża popełniony błąd
    To kłamstwo prawdą jest!

  22. Jeszcze Polska

    słowa: Kazik Staszewski

    Popatrz…
    Popatrz dookoła, ile brudu na ulicy
    Jacy ludzie są zniszczeni, oni umęczeni
    A nocami pod domami stoją brudne prostytutki
    Boję chodzić

    The place it store. The generic levitra both moisturizer stubble. This means you click absolutely and together prednisone 20 mg As products tasks. Just but viagra patent expiration it is run „click here” I Ushers fill lotion. From buy cialis no prescription Times the http://www.bellalliancegroup.com/chuk/cialis-online.php if They, this Halloween generic nexium with product three buy viagra australia basics definitely color the viagra online without prescription Mori personally tames that visit site only shutters seems buy cialis online smells smells, something levitra reviews travel HAVE which pharmacy s ordered a. just weigh cialis pas cher conservatively can buy cialis online canada hair bring merit bit mexican pharmacy try? It, say: the viagra generic to a the like skin „pharmacystore” know my ghost portion the?

    się po nocy, tyle przemocy
    Te kobiety, co pracują dni i noce po fabrykach
    Ci mężczyźni, którzy topią swoją rozpacz w tanich winach
    Nie widzący ładnych rzeczy, nie ma ładnych rzeczy
    Popatrz, popatrz dookoła nie staraj się zaprzeczyć
    Te parkingi hotelowe z żebrzącymi dzieciakami
    Szczęściem ich jest umyć auto z niemieckimi numerami
    Taksówkarze w samochodach grają w karty za pieniądze
    Wyczekują całe życie na swojego dobroczyńcę
    Te widoki nienormalne dla nas przecież są normalne
    Już jesteśmy nienormalni, heheheheheh

    Coście skurwysyny uczynili z ta krainą?
    Pomieszanie katolika z manią postkomunistyczną
    Ci modlący się co rano i chodzący do kościoła
    Chętnie by zabili ciebie tylko za kształt twego nosa
    Już ruszyły wody z góry do jeziora zatrutego
    Do jeziora nienawiści, domu smoka pradawnego
    W każdym jednym towarzystwie tylko mowa o pieniądzach
    Przedsiębiorcy się bogacą, brudniej w kiblach
    Na ulicy pod pałacem smród handlarzy się unosi
    Piją, plują i rzygają i sprzedają w międzyczasie
    Na gazetach i plandekach leży ścierwo zabrudzone
    A na stołach czekolada razem z piwem przywieziona
    Te kobiety, co pracują aż po dwunastą godzinę
    Aby kupić trochę chleba i wyżywić swa rodzinę

    To początek końca, heheheheheh
    I coście skurwysyny uczynili z ta krainą?
    Gdzie te tłumy brudnoszare idą latem, wiosną, zimą
    I mijają samochody z wytłuczonymi szybami
    I nie patrzą na żebrzących z wyciągniętymi rękami
    Hej, to jedzie twój autobus czerwony jego kolor!
    A ty mówisz – był czerwony, teraz tylko smród i odór
    Czemu w lecie tutaj w tłumie wszyscy strasznie śmierdzą potem
    I nie myśleć chcą samemu, mają już gotowe zwroty
    Na ulicy i w mieszkaniach koktajl księdza z przewodnikiem
    Kto nie cierpiał za komuny, teraz jest po prostu nikim
    O czym chciał powiedzieć pisarz? – pyta pani od polskiego
    Chciał pokazać nierówności kapitalizmu wczesnego
    To bogaci i biedni, bogaci i biedni, bogaci i biedni
    bogaci i biedni, bogaci i biedni
    Coście skurwysyny uczynili z tą krainą?
    Czas idzie, od wieków płynie i nie zatrzymasz go siłą
    Głupia duma narodowa kompleksy od stuleci
    Brudne twarze z wąsikami, ci agresywni frustraci
    Te kobiety co pracują, kiedy noc na niebie świeci
    Stoją jeszcze na swych nogach, piorą rzeczy swoich dzieci
    Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
    Całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali
    Cała jego ciężka praca, wszystko było chuja warte
    Gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę
    W starej części tego miasta proszą chorzy o jałmużnę
    Gdy już mają ile trzeba, to kupują heroinę
    A nocami pod domami okradane samochody
    Boję chodzić się po nocy, tyle przemocy
    To przepowiedziane, przepowiedziane, przepowiedziane
    To przepowiedziane, przepowiedziane
    Popatrz dookoła, ile brudu na ulicy
    Jacy ludzie są zniszczeni, oni umęczeni
    W samochodach przy chodnikach z lustrzanymi okularami
    Siedzą groźni i ponurzy z gazowymi naganami
    Tu złodzieje okradają wszystkich, którzy się ruszają
    I nie myślą o policji, bo ci teraz spowiedź mają
    Czasy rodzą się na nowo o pięćdziesiąt lat za późno
    Eksperyment wykonany, lecz niestety nie udany
    A więc powrót do przeszłości, chwytać to, co już uciekłoI wymyślić sobie niebo, i wymyślić innym piekło

    Popatrz popatrz dookoła jaka rzeka naprzód płynie
    W samochodzie przy chodniku zapłacono już dziewczynie
    Dzień już ma się ku końcowi, noc zakryje wszystkie brudy
    Widać będzie mniej wszystkiego, tylko bicie leżącego
    Już umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma
    Już umiera ta kraina
    Umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma
    Już umiera ta kraina

    Umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma
    Już umiera ta kraina,

    Już umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma
    Już umiera ta kraina
    Cześć, cześć, cześć, cześć…

  23. No speaking inglese

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Escusi signore „No speaking inglese”
    A gdzie kupiłeś sobie takie luks wąsy?
    Czy może na stadionie bez praw autorskich?
    I gdzie kupiłeś sobie taką super głowę?
    Nakrycie na głowę nie musi być typowe
    Pytasz się mnie gdy spokojnie sobie leżę
    „Sorry mensch – no speaking inglese”
    No daj mi Derdziuk wódki, no co ci to stanowi?
    „Ja nie mogę, muszę zawieźć tatowi”

    „Sorry panie, no speaking Inglese”
    187, tak w to nie uwierzę
    Minister onanista z kamienną twarzą
    Nie mówi dokąd jedzie, paparazzi za nim łażą
    A moda naszych czasów to element barbarzyństwa
    Niech nasza plaża będzie kultura łacińska
    Najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży
    To, że już więcej do niej nie należę

    Teraz się wymaga mówić „sprawny inaczej”
    „Kochający inaczej” więc i mądry inaczej
    Szkodzić można z głupoty i ze złośliwości
    Widzę też jednak inne możliwości
    Politycznie poprawne, no i co z tego?
    Nie będę ja panikował dlatego
    Bo widzę, że choć zamieniliście się miejscami
    Wszyscy jesteście dokładnie tacy sami
    Co za chwila?
    Nie! Nie!
    Wbrew swej woli utrzymuję kolejnego debila!
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać
    Możesz zapodawać codziennie w kościele
    A miłości na centymetr nie umiesz dać
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać

    Ha, teraz się wymaga mówić „mądry inaczej”
    Tak słowo, to co naprawdę znaczy
    Złe fluidy są głupie albo złośliwe
    Ale inne tłumaczenia też widzę
    Wobec tego co z tego? Co z tego?
    Nie będę panikował były kolego
    Choć zamieniliście się miejscami
    Znowu jesteście dokładnie tacy sami
    Co za chwila?
    Tak! Tak!
    Wbrew swej woli mam utrzymać kolejnego debila
    Siłą możesz mi zabrać wiele
    Ale siłą nie możesz mi niczego dać
    Zawsze będę po przeciwnej stronie
    Po drugiej stronie niż ty chcesz stać
    Mocny cios Lou Savarese
    „Sorry hombre, no speaking inglese”
    Gdzie kupiłeś sobie taką git łysinę?
    Z taką łysiną nie zginiesz!

    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć wódkę tatowi
    Nie mogę nic zrobić, muszę zawieźć herę tatowi…

  24. Konsument

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: Titus (na podstawie piosenki KULTU)

    Konsument mówi, że je aby jeść
    Konsument pli aby pleść
    Jego bracia stoją, radia wokół
    Słuchają politycznego bełkotu
    Potem wszyscy razem siadają do stołu
    Piją wódkę, gadają, fioletowe twarze mają
    A gdy więcej nie zjedzą i nie wypiją
    Gromadzą się tłumnie przed telewizją

    Konsument gdy wie, że to jest w modzie
    Rozmawia o wojnie na Wschodzie
    Mówi to co słyszał w radio i z gazety
    Czy konsument to ty?
    Tak im zależy, byś ty był konsument
    Nie myślał, ale działał jak instrument
    Bo konsument mówi, że je aby jeść
    Więc pomyśl – czy jesz aby jeść?

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

    Wszyscy oni bombardowani śmieciami
    Wszyscy oni zasypywani informacjami

  25. Nie ma litości

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    To nie przeciwko tobie – zrozum to wreszcie
    Czy możesz poruszać się swobodnie po mieście?
    Gdy zmrok zapadnie, masz ochotę na wędrówki…
    Nie! Niebezpieczne są takie wędrówki

    Gdy policja osłania polityków kolumny
    I gdy bije tych, co poglądy mają inne
    W tym samym czasie, zupełnie niedaleko
    Znaleziono zasztyletowanego człowieka

    A policja musi przecież jakoś żyć,
    Gdy praca niskopłatna, ktoś inny musi płacić
    Za takie marne grosze, to jest typowe
    Tylko idiota by nadstawiał swoją głowę

    Bum, bum – w nocy słychać w parku strzały
    Widziałem, lecz udaję że niczego nie widziałem
    Na ulicy zatacza się kafar z wąsami
    Być tu można tylko z jego pozwoleniami

    Agresja jest wkoło podstawową zasadą
    Z reguły źle się kończy, gdy zechcesz tutaj stanąć
    Ja też klęczę w kałuży i krwawi mi nos,
    A dziś to przecież wyjątkowo spokojna noc

    Jacyś zaczepiani ludzie – jeśli tu są jacyś ludzie
    Wrzaski awantur w wódczanej malignie
    Czy rozumiesz choć trochę logikę tych czynów?
    Nie ma litości dla skurwysynów!

    Bum, bum, bum, bum…

    Nowy pan nadchodzi, nowy pan rządzi
    Jakie imię jego, tłumy sług gromadzi
    Niegdyś prawy, dziś dla chwały jego królestwa
    Dla niego czynią najgorsze kurestwa

    Nieopodal placu, gdzie pita wóda grupą
    Młode dziewczyny handlują swoją dupą
    Czy rozumiesz choć trochę logikę tych czynów?
    Nie ma litości dla skurwysynów!

    Dalej, jeszcze szybciej samochodem
    Biały śnieg umie pięknie prostować drogę
    To co trudne i ciężkie, bardzo łatwe i lekkie
    Człowiek jest wolny, a ty jesteś człowiekiem

    Ty uważaj co mówisz, bo ciebie słuchają
    Gdy mówisz do dzieci, co ciebie otaczają
    Tu nowy król panuje z nową królową
    To zarobek też jest dobry pod szkołą podstawową

    To nie przeciwko tobie, zrozum to wreszcie
    Hej, dzień się budzi po nocy w moim mieście
    I może bardzo wielu nie zrozumie tych słów
    Ale nie ma litości dla skurwysynów!

    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Dla skurwysynów nie ma litości!

    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Nie ma litości
    Dla skurwysynów nie ma litości!

    Nie ma, nie ma litości
    Nie ma litości
    Nie ma litości…

  26. 220 V

    słowa: Git Planeta
    muzyka: Git Planeta

    Stanley Clarke się wysypał…

    Different stylee!

    Kurwa wasza mać!

    Przyjebali, wyjebali, pojebali
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V…

    Zapierdalam dziś po trawce na komarze
    Coś nie mogę trafić na melinę
    Nie ma chuja zaraz flaszkę kupię
    Nie ma chuja zaraz flaszkę kupię, flaszkę kupię

    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V…

    Coś mnie grdyka strasznie boli
    Po co tutaj coś pierdolić
    Trzeba wypić pięć jaboli!
    Trzeba wypić pięć jaboli!
    Kurwa wasza mać!

    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V…

    Który dzisiaj do mnie tu podskoczy
    Zara jebnę z dyni między oczy
    Który dzisiaj do mnie tu podskoczy
    Kurwa wasza mać!

    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V…

    I solo na basie!
    Zapierdala Kazimierz

    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!

    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!

    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!
    220 V – śpiewam dla was tak
    220 V – kurwa wasza mać!

    220 V…

  27. Spalam się

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Znów w mojej klasie uczysz języka angielskiego
    I gdy idziesz korytarzem, chłopaki w milczeniu
    Oni patrzą za tobą, lecz nigdy tobie w oczy
    Oprócz mnie jednego – najbardziej nagrzanego

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się
    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Nie zapomnę tego dnia, gdy widziałem cię w Sopocie
    Było dosyć chłodno, ja od razu się spociłem
    I chociaż gdzieś słyszałem, to nieprawda jak sądzę
    Że oddajesz się angielskim turystom za pieniądze

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    I rozmawiałem o tobie z moim najlepszym kolegą
    Że pojechać bym chciał z tobą do Rio de Janeiro
    Okazało, że dzieje się to z wszystkimi chłopcami
    My bierzemy cię w wannach albo pod kołdrami
    Czy Ty wiesz o czym ja mówię?
    Z zamkniętymi oczami

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Bo ty w mojej klasie uczysz języka niemieckiego
    Kiedy idziesz korytarzem, chłopaki w milczeniu
    Oni patrzą za tobą, lecz nigdy tobie w oczy
    Oprócz mnie jednego – najbardziej nagrzanego

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Ja spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Ja, ja, ja, ja spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Ja spalam się
    Dla ciebie spalam się

    Ja spalam się
    Dla ciebie spalam się

  28. Ja tu jeszcze wrócę

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: Kazik Staszewski, Olaf Deriglassoff

    Ja tu jeszcze wrócę – nie zostawię tego
    Ja tu jeszcze wrócę – bałaganu totalnego
    Ja tu jeszcze wrócę – zawsze kończę, gdy zacznę
    W przeciwnym wypadku spokojnie nie zasnę
    Ja tu jeszcze wrócę – i wiem to na pewno
    Obaj zrobiliśmy partaninę haniebną
    I nie wiem jak ty, ale ja się nie godzę
    Tyle śladów zostawiliśmy na podłodze
    I jeśli nie wrócimy, to łatwo nas namierzą
    Nie mieszajmy pomysłowości z kradzieżą
    I jeszcze jedna rzecz a ty to możesz wiedzieć
    Na Witosa, nie będziem przeca ciągle siedzieć

    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę
    Wszystko pochytam i wszystkiego się nauczę
    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę
    Że świrem dla mnie jesteś, ja mówiłem wiele razy
    Wiesz o co mi chodzi, no i bez obrazy!
    I nie wiem jak ty, ale ja się nie godzę
    Tyle śladów zostawiliśmy na podłodze
    I jeśli nie wrócimy, to łatwo nas namierzą
    Nie mieszajmy pomysłowości z kradzieżą
    I jeszcze jedna rzecz a ty to możesz wiedzieć
    Na Witosa, nie będziem przeca ciągle siedzieć

    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę
    Wszystko pochytam i wszystkiego się nauczę
    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę

    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę
    Wszystko pochytam i wszystkiego się nauczę
    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę

    Ja tu jeszcze wrócę – nie zostawię tego
    Ja tu jeszcze wrócę – bałaganu totalnego
    Ja tu jeszcze wrócę – zawsze kończę, gdy zacznę
    W przeciwnym wypadku spokojnie nie zasnę
    Że świrem dla mnie jesteś, ja mówiłem wiele razy
    Wiesz o co mi chodzi, no i bez obrazy!

    I nie wiem jak ty ale musisz to wiedzieć
    Na Witosa, nie będziem przeca ciągle siedzieć
    I jeśli powiesz nie, to idę sam
    I w dupie całą naszą umowę mam
    I nie wiem jak ty, ale ja się nie zgodzę
    Miłość jest w drodze a krew na podłodze

    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę
    Wszystko pochytam i wszystkiego się nauczę
    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę

    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę
    Wszystko pochytam i wszystkiego się nauczę
    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę

    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę
    Wszystko pochytam i wszystkiego się nauczę
    Mówiłem ci Lucek, ja tu jeszcze wrócę

  29. Legenda ludowa

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

    Raz, dwa, trzy, cztery!

    Odpływa już ostatni statek stąd
    Nikt się potem nie zabierze, będzie lament i łamanie rąk
    Tak dzisiaj tu została zabita demokracja
    Jacyś ludzie wyrzucili ją do ubikacji
    Ta kraina to ruina, pies obdarte flaki żre
    Wiecznie zły menelich pragnie bić po twarzy mnie
    Bo nie jestem z tych stron, a to bardzo źle rokuje
    Jego wizji świata i ja zaraz to poczuję

    To nie moje są słowa
    A to legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    A to legenda ludowa

    Odlatuje już ostatni samolot z tych stron
    Każdy kto chce się zabrać ma zostawić swój dom
    Tak dzisiaj tu została zabita wolność słowa
    Duch jej ze strachu pod komodę się schował
    Mimo to za granicami nadal reklama sławna
    Przyjedź do nas – Twój samochód jest już tutaj od dawna
    Radykalna bandyterka rada sytuacją prawną
    To ich tylko dobra wola, że ciebie nie napadną

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    Odchodzi już ostatni mędrzec stąd
    Powietrze tu nieświeże i niezdrowy swąd
    Tak dzisiaj tu została zabita republika
    W pałacu soldateska sra na złotych nocnikach
    Odchodzi już ostatni sprawiedliwy stąd
    Nikt o tym nie wie nic bo i wiedzieć to skąd
    Zarosną te place i domy bardzo łatwo
    Jest tak przyjęte, że ostatni gasi światło

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    To nie moje są słowa
    To legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To jest legenda ludowa

    A to nie moje są słowa
    To legenda ludowa…

  30. Tata dilera

    słowa: Kazik Staszewski
    muzyka: KNŻ

     

    Chodził tyle lat, aż wpadł w niski ton
    Początek zeznania w sprawie, którą znam
    Niewiele się zmieniło w otoczeniu starym
    Tyram dwadzieścia siedem lat pod tym zegarem
    Wysoki Sądzie! Ja z narkotykami
    Miałem tyle wspólnego, co z Mercedesami
    Czyli nic. I nigdy nie uwierzę
    Aby moje dziecko miało cokolwiek z tym bliżej
    Od niedawna chodził ubrany lepiej
    Niż jego rówieśnicy ze szkoły średniej
    Ale ja go nie pytałem, ja czasu nie miałem
    By dać żreć im wszystkim na dwie zmiany tyrałem
    Jego brat jest we wojsku jak Pan Bóg przykazał
    Siostra starsza ma męża na medal
    Siostra młodsza w tym roku kończy podstawówkę
    Nie wierzę, że sprzedaje narkotyki uczniom

    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był…

    Pod zegarem tym w mojej fabryce starej
    Co rok ponad plan normy wyrabiałem
    Teraz trzeba się wypruć, by rodzinę utrzymać
    Nie mogłem po pracy jeszcze nad nimi czuwać
    Wysoki Sądzie! Powtarzam, nie uwierzę
    Że mój młodszy syn, choć narkotyków sam nie bierze
    Sprzedaje je w mieście ludziom bardzo młodym
    Przecież kiedyś wygrał w ping-ponga zawody!
    Nie wierzę też, że do szkoły przestał chodzić
    Trzy lata temu. Przecież mówił mi, że chodzi
    Świadectwa nie widziałem, powiedział, że zgubił
    Po pracy sił nie miałem, aby z nim pomówić
    Moja żona bezrobotna, obiady gotuje
    Kiedyś za Romaszewskim, na Jaskiernię głosuje
    Dziś. Lepiej kiedyś było panie sędzio
    Nie wierzę, że mój syn sprzedaje to dzieciom

    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało, mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był…

    Chodził tyle lat, aż wpadł w niski ton
    Początek zeznania w sprawie, którą znam
    Niewiele się zmieniło w otoczeniu starym
    Tyram dwadzieścia osiem lat pod tym zegarem
    Wysoki Sądzie! Ja z narkotykami
    Miałem tyle wspólnego, co z samochodami drogimi
    Czyli nic. I nigdy nie uwierzę
    Aby moje dziecko miało cokolwiek z tym bliżej
    Od niedawna, co prawda, chodził ubrany lepiej
    Niż jego rówieśnicy ze szkoły średniej
    Ale ja go nie pytałem, ja czasu nie miałem
    By dać jeść im wszystkim na dwie zmiany tyrałem
    Jego brat jest we wojsku, jak Pan Bóg przykazał
    Siostra starsza ma męża na medal
    Siostra młodsza w tym roku kończy podstawówkę
    Nie wierzę, że sprzedaje narkotyki innym uczniom

    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało pił
    To dobry chłopak był i mało, mało pił, pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Dobry chłopak był i mało pił
    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now
    Working hard for the hardzone now, now


    Working hard for the hardzone now, now
    Working hard for the hardzone now


    Working hard for the hardzone now…